Seul, r. 1973. Południowokoreański policjant mierzy długość damskiej spódniczki.
W latach 70. reżim generała Parka dzielnie walczył z dekadencją i moralnym zepsuciem młodych ludzi – krótkimi spódniczkami u kobiet i długimi włosami u mężczyzn. Zarówno męskie fryzury, jak i długość damskich spódniczek były regulowane przez południowokoreański rząd. W tym czasie policjanci oprócz broni nosili przy sobie linijki i często zatrzymywali kobiety, których spódniczki na pierwszy rzut oka wydawały się zbyt krótkie. Mierzona od kolana do rąbka spódnicy długość odkrytego uda nie mogła przekraczać 17 cm.
1967, Piosenkarka Yoon Bok-hee ośmieliła i pobudziła młode pokolenie Koreanek do odrzucenia sztywnych, konfucjańskich norm w ubiorze
Nie ustalono maksymalnej długości włosów u mężczyzn, policja otrzymała jednak prawo zatrzymania i przycinania czupryny każdemu, kto ich zdaniem zbytnio upodobnił się do kobiety. W pierwszym roku działania ustawy policyjni barberzy przycięli włosy ok 12,000 mężczyzn.
Wprowadzając w 1973 r. politykę minispódniczek i krótkich włosów Park Chung-hee inspirował się normami konfucjańskimi, a zwłaszcza etykietą ubioru dla koreańskich kobiet, która była regulowana przez konfucjańskich urzędników aż do końca XIX wieku. Rząd Parka celem wzmocnienia tożsamości narodu koreańskiego postanowił przywrócić dawne konfucjańskie normy.
Ten piękny zielony baldachim to nasz przyosiedlowy las, od którego swoją nazwę przyjęło osiedle. W całym Seulu wzgórz i pagórków pokrytych gęstą zielenią jest co niemiara i skrywają one często wiele tajemnic i ciekawostek.
Kilka charakterystycznych elementów tych lasów to prowizoryczne płoty z gałęzi, amatorsko wykonane, ale dobrze funkcjonujące sprzęt treningowy i meble, nieśmiertelne hula hop, czasami również lustra. Koreańczycy tradycyjnie siadali w domach na podłodze, zwyczaj powoli zanikający, ale na zewnątrz wciąż można natknąć się na platformy w formie stołu, które służyły im od wieków do tego celu i dziś już zwykle starszych ludzi na nich zgromadzonych. Sprzęt sportowy nie jest być może pierwszej wody, ale choć na to nie wygląda, wykonany jest solidnie.
Kamienna wieżyczka doltab z zaledwie kilku kamieni parę lat temu rozrosła się do sporej wielkości kopczyka. Niektórzy Koreańczycy odmówią krótką modlitwę podczas umieszczania kamienia na piramidce, inni liczą, że przyniesie im to szczęście.
Trudno utrzymać konewkę w jednej ręce, zwłaszcza, gdy druga ściska zebrane właśnie płody rolny (📷 JW)
Każdego dnia staram się zatrzymać na chwilę, aby przyjrzeć się ludziom, lub skrzatom, jak to miało miejsce dzisiaj, podczas najróżniejszych aktywności. W ten sposób mogę wciąż czegoś nowego dowiedzieć się o gospodarzach tego niewielkiego, ale dynamicznego kraju.
Ten krasnal już wie, że pełną wody konewkę należy trzymać dwoma rękoma. (📷 JW)
Przedszkolne ogródki to doskonały pomysł. Dzieci z ogromną chęcią uczestniczą w pracach ogrodowych, brudzą sobie ręce i odzież, co zwłaszcza – o czym niedawno pisałem – przy rosnącej biofobii młodzieży i dorosłych nie jest bez znaczenia. Jedną z pozytywnych cech Koreańczyków jest ich wyjątkowo życzliwe podejście wobec obcych rozmawiających z ich dziećmi. Takich interakcji jak dzisiejsza mogę zliczyć już setki i nigdy nie spotkałem się choćby ze zmarszczonymi brwiami na twarzach opiekunów.
Skrzaty przy pracy (📷 JW)
Skrzaty przy pracy. Tradycyjnie, o czym można przeczytać w książkach sprzed wieku, Koreańczycy okazują wiele cierpliwości wobec nawet obcych dzieci biegających i hałasujących wokół nich. Trochę tej stoickiej postawy udało mi się od nich pozyskać.
(📷 JW)
Doświadczone opiekunki tych dzieci w okresie letnim zapewne codziennie obserwują je nieporadnie, ale sumiennie wykonujące prace w ogródku, liczne zabawne zdarzenia tylko u mnie wywoływały więc śmiech. Dzieci zupełnie przypadkowo polewały się nawzajem wodą, ale tylko czasami z tego powodu wpadały w rozpacz.
(📷 JW)
Ten bąk, na fotografii poniżej, wręczył mi chwilę wcześniej czerwonego pomidora, czym wprawił w zachwyt nawet panie przedszkolanki. Po chwili jednak delikatnie wyciągnął go z mojej ręki, po czym polizał i dał do polizania psu, a ten skwapliwie skorzystał z okazji. Wyglądało to na jakiś tajemniczy rytuał, którego znaczenia jeszcze nie pojąłem.
Dziewczyna widoczna na zdjęciu podeszła do mnie kilka minut wcześniej i spytała, czy nie poświęciłbym minutki na narysowanie obrazka dla dzieci z biednych krajów. Organizacja charytatywna dla której pracuje, powiedziała, wysyła je dzieciom z całego świata. Spytałem bez ogródek, czy kolejnym krokiem będzie prośba o datek na dzieci. Wlepiła we mnie szeroko otwarte oczy i minęły dobre 3 sekundy zanim zapytała ze zdziwieniem skąd to wiem. Jej szczere zaskoczenie, rozpromieniony wyraz twarzy, oraz niedefensywna postawa wskazywały na niewinność i naiwność. To zatrudniająca studentki organizacja poinstruowała je jak mają postępować. Dziewczyny nieświadomie stosują technikę manipulacyjną „stopa w drzwiach”, gdzie po pierwszej, łatwej do spełnienia prośbie, przechodzi się do tej zasadniczej, finansowej, której wtedy łatwiej już ulec. Mężczyzna, kolejna „ofiara” dziewczyny poczuł się zagrożony naruszeniem przez nią jego strefy intymnej i podświadomie zablokował dostęp do siebie lewą ręką – chroniąc w ten sposób organy wewnętrzne, oraz tworząc barykadę z trzymanych w drugiej ręce pakunków. Bardzo trudno jest przekonać kogoś przyjmującego postawę defensywną, więc i on odszedł bez pozostawienia datku.
Premier Abe i prezydent Obama podczas degustacji Kamotsuru sake z wytwórni w Hiroszimie. Dlaczego Kamotsuru? O tym trochę później, a wcześniej kilka z wielu zasad spożywania sake. Prezydent Obama nosi na palcu serdecznym lewej ręki obrączkę ślubną. Czarki i karafki do sake potrafią osiągnąć wysoką cenę, czasami więc zaleca się zdjęcie pierścionków i obrączek aby uniknąć zarysowania naczyń, czego domyślam się nikt nie będzie wymagał jednak od głowy państwa. Zarysowana przez amerykańskiego prezydenta czarka zyskałaby znacznie na wartości.
Zestaw do sake w cenie $3,300
Premier Abe nalewa prezydentowi Obamie wino jedną ręką, zazwyczaj jednak zarówno w Japonii jak i w Korei czyni się to dwoma rękoma – prawa ręka trzyma butelkę, druga ją wspiera u podstawy. Prezydent Obama unosi, jak nakazuje zasada, w górę czarkę, choć znów jak i w przypadku karafki lub butelki czyni się to w obu krajach zazwyczaj dwoma rękoma. Na wprost prezydenta Obamy widzimy szklankę wody. Japończycy zalecają pić sake z popitką, zazwyczaj w postaci wody (yawaragi mizu). Ma służyć złagodzeniu stanu upojenia alkoholem, osłabieniu kaca następnego dnia oraz odświeżeniu ust. Politycy wciąż oczekują na podanie im posiłku. Sake jest zazwyczaj serwowane podczas spożywania lekkich przystawek raczej niż w trakcie głównego dania.
Daiginjo Gold Kamotsuru z Hiroszimy (16.4%).
Dlaczego spośród wielu dostępnych gatunków sake Japończycy wybrali trunek produkowany w Hiroszimie? Wg jednej wersji Japończycy chcieli w ten sposób dać prezydentowi do zrozumienia, że miasto powstało z popiołów i prosperuje. Wg innej znów znajdujące się w butelce Kamotsuru dwa symbolizujące łączące się w pary na całe życie żurawie kawałki złotej folii w kształcie kwiatu wiśni miały wyrażać pragnienie Japończyków trwałego partnerstwa ze Stanami Zjednoczonymi. A może odpowiedź jest bardziej prozaiczna – wg producenta Kamotsuru ich alkohol doskonale komponuje się z potrawami rybnymi, a Abe i Obama spożywali posiłek skladający się z sushi.
Niedzielne popołudnie, to dobry czas na spacer i zakupy na rynku. Sprzedawca, a zarazem wytwórca szykuje cztery nitki świeżego, ciężkiego i przygotowanego na zapleczu ciasta ryżowego tteok. W butelkach znajduje się również wytwarzany w sklepie popularny w Korei olej sezamowy.
Nurungji
Nurungji to tradycyjny koreański przysmak przygotowany z przypalonego ryżu. Można spożywać bezpośrednio, wtedy jednak niezbędne są mocne zęby, gdyż nurungji jest kruche ale twarde, lub też krótko zagotowane na wodzie. Wtedy smakuje jak przypalony kleik ryżowy.
Sulppang
Ten rodzaj gotowanego na parze pieczywa mógłby myślę dobrze przyjąć się w Polsce. Sulppang (sul – alkohol, ppang – chleb) jest jak jego nazwa wskazuje tradycyjnym pieczywem z dodatkiem koreańskiego wina ryżowego makgeolli.
Cheonggukjang i dotori-muk
Cheonggukjang (jaśniejszy kolor) to koreańskie natto, jednakże w przeciwieństwie do tej japońskiej potrawy przygotowanej ze sfermentowanych ziaren soi, cheonggukjang nie spożywa się bezpośrednio, a dodaje do zup lub gulaszu. Brązowa kostka dotori-muk, to przygotowana z żołędzi lekko słodka galaretka.
Komunikacja niewerbalna to nie tylko gesty, ruchy i mimika twarzy, ale również akcesoria i gadżety. To często sygnały bardziej subtelne, zrozumiałe dla węższej grupy osób. Co przykładowo o głowach państw mówią przypinki noszone w klapach ich marynarek? Na powyższym zdjęciu były premier Abe nosi wpięty w marynarkę złoty kwiat chryzantemy (jap. kiku) – jeden z narodowych symboli Japonii. Kwiat chryzantemy zaś na bordowym tle to insygnia noszone przez posłów w japońskiej Izbie Reprezentantów (izba niższa parlamentu). Niezwykle ciekawy jest symbol ukrywający się za niebieską wstążeczką. Wg. premiera Abe, ma mu ona przypominać każdego dnia o Japończykach uprowadzonych przez komunistyczny reżim Północnej Korei w latach 70. i 80. ubiegłego stulecia, oraz obowiązku sprowadzenia ich z powrotem do domu.
Fumio Kishida
Identyczne przypinki nosi wpięte w swój garnitur aktualny premier Japonii Fumio Kishida. Żółta wstążeczka noszona czasami przez prezydenta Korei Południowej Moon Jae-ina symbolizuje natomiast solidarność z rodzinami nastolatków, którzy zginęli w roku 2014 w tragicznej katastrofie promu Sewol (306 ofiar, w większości uczniowie szkoły średniej w Ansan).
Moon Jae-in
Znacznie mniej tajemnicza jest natomiast przypinka dyktatora Korei Północnej Kim Dzong Una, choć nie nosi on jej szczególnie często. Widnieją na niej podobizny jego dziadka, Kim Ir Sena, oraz ojca, Kim Dzong Ila.
Japoński premier Abe zaprosił prezydenta Obamę na sushi do słynnej restauracji Sukiyabashi Jiro, prezydenta Trumpa zaś ugościł w 2019 r. japońskim barbecue (befsztyk wagyu) w równie drogiej restauracji Inakaya Higashi w tokijskiej dzielnicy Roppongi. Tym razem obu politykom towarzyszyły małżonki. Przy ciemnych garniturach obu przywódców i szarej sukience Akie Abe swoją różową kreacją uwagę przyciągała Melania Trump. W Korei i Japonii niepisana zasada niewyróżniania się z grupy jest powodem dla którego kobiety noszą odzież w stonowanych lub pastelowych kolorach. Tak też zaprezentowała się pani Abe.
Pierwsza dama Korei Południowej Kim Jung-sook (P) w towarzystwie żony Kim Jong-una Ri Sol-ju (L)
Przy stole obaj panowie pamiętali zgodnie z zaleceniami coachów, aby trzymać ręce na stole, a nie pod nim. Schowane ręce niosą negatywny przekaz – coś ukrywamy. Małżonki obu polityków trzymają ręce na udach, w ten sposób okazując swoją skromną stronę.
W trakcie krótkiego przemówienia Trumpa premier Abe kilkukrotnie niewymuszenie przytakuje prezydentowi, co wskazuje na zgodność i porozumienie w ich relacjach. Na słowa Trumpa „Pragnę Panu podziękować” („I just wanna thank you”) premier Abe w akcie pokory pochyla się delikatnie do przodu wykonując szczery, tradycyjny, choć ograniczony stołem japoński ukłon.
Najciekawszy moment w trakcie przemówienia pojawia się w 90 sekundzie materiału, gdy Trump wychwala zawodników sumo (kilka godzin wcześniej panowie Trump i Abe obserwowali zawody sumo) mówiąc „To było coś zobaczyć tych wspaniałych sportowców”. Na te słowa premier Abe unosi lewą brew i subtelnie, z uśmiechem na twarzy kiwa głową na boki. Nie każdy potrafi unieść w górę jedną brew, a gest ten oznacza „czy aby na pewno?”, tutaj jeszcze wzmocniony kiwaniem głową. Abe niekoniecznie uznaje sumitów za „wspaniałych atletów”, tym bardziej, że kiedy Trump dodaje „wspaniały starożytny sport” („great ancient sport”) nie widzimy potwierdzenia tych słów w mowie ciała Abe. Opaska na głowie szefa kuchni to hachimaki wykonana ze skręconego bawełnianego ręcznika tenugui.
Ken Rhee (kor. Rhee Geun), koreański konsultant ds. bezpieczeństwa, popularny YouTuber i byly kapitan Navy SEAL (Brygada Walki Specjalnej Marynarki Wojennej Republiki Korei) ogłosił kilka dni temu w mediach społecznościowych, że wraz z grupą koreańskich ochotników jest w drodze na Ukrainę, aby służyć jako żołnierz w wojnie obronnej tego kraju. Wczoraj zamieścił na Instagramie fotografię zrobioną już po wylądowaniu na Ukrainie. Ken Rhee urodził się w r. 1984 w Korei, 3 lata później wraz z rodzicami wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Po ukończeniu akademii wojskowej Virginia Military Institute Rhee powrócił do Korei, gdzie od 2007 roku służył m.in. w siłach specjalnych koreańskiej marynarki, gdzie dosłużył się stopnia kapitana.
W drodze na Ukrainę
Wg. informacji zamieszczonych w koreańskim Internecie Rhee brał udział w wielu zagranicznych misjach i operacjach wojskowych (m.in. w Somalii). Po zwolnieniu się ze służby w roku 2014 Rhee pracował jako instruktor antyterrorystyczny i taktyczny w agencjach wojskowych i policyjnych. Zdobył popularność pojawiając się w kilku koreańskich programach telewizyjnych, a ostatnio także prowadząc własny kanał na YouTube.
Kpt. Rhee
Rhee zdecydował się na udział w wojnie na Ukrainie pomimo tego, że po powrocie do kraju, ze względu na obowiązujący zakaz podróżowania na Ukrainę, czekać go może kara roku pozbawienia wolności, a nawet, o czym informuje dzisiejsza prasa, unieważnienia paszportu. Koreańczycy są w tej kwestii podzieleni – wielu z nich wspiera byłego wojskowego, inni wyrażają sprzeciw wobec jego udziału w walkach z rosyjskim najeźdźcą. Rhee twierdzi, że Korea ma moralny obowiązek wspierać słabsze narody przed agresorami, tak jak inni w przeszłości wspierali jego kraj podczas wojny koreańskiej. 행운을 빕니다 이근 대위님!
Popularność Marilyn Monroe, najsłynniejszej aktorki ubiegłego wieku i ikony popkultury nie wydaje się być mniejsza w Korei niż w Polsce, a pomimo tego, niewielu Koreańczyków, a już żadna z indagowanych w tym temacie przeze mnie osób, zdaje się wiedzieć, że odwiedziła ona zaledwie kilka miesięcy po wojnie koreańskiej ich kraj. 14 stycznia 1954 r. Marilyn Monroe i Joe DiMaggio pobrali się w Ratuszu Miejskim w San Francisco, rodzinnym mieście słynnego baseballisty. DiMaggio, Włoch z pochodzenia, był katolikiem, jednakże zarówno dla niego, jak i jego żony było to już drugie małżeństwo, o ślubie kościelnym nie mogło być więc mowy.
Młoda para opuszcza Ratusz Miejski w SF
W podróż poślubną DiMaggio zabrał Monroe do Japonii, dokąd udawał się w sprawach służbowych. 2 tygodnie po zawarciu małżeństwa młoda para wylądowała na lotnisku Haneda. Do Tokio podróżowali na pokładzie B-377 Stratocruiser, tzw. „latającego hotelu”. Na lotnisku czekało na nich ponad 3000 osób, wśród nich dziesiątki fotoreporterów i setki rozemocjonowanych ludzi.
Monroe wita tłumy fanów chwilę po wylądowaniu na lotnisku Haneda
Monroe i DiMaggio musieli uciekać przez luk bagażowy samolotu do czekającego na nich kabrioletu. Rozhisteryzowany tłum zablokował przejazd samochodu. W eskorcie policyjnych jeepów młodej parze udało się opuścić lotnisko, ale ze względu na wiwatujące na ulicach Tokio tłumy ich podróż do hotelu przedłużyła się do 6 godzin. Na miejscu tłum japońskich wielbicieli próbował wedrzeć się do zaprojektowanego przez słynnego architekta Franka Lloyda Wrighta Imperial Hotel. Już do końca ich pobytu w Japonii podążały za nimi tłumy fanów.
Aktorka z okna swojego pokoju hotelowego pozdrawia zgromadzonych przed Imperial Hotel wielbicieli i fotoreporterów
Problemy zdrowotne aktorki i masy wielbicieli spowodowały, że para przez większą część pierwszego tygodnia pobytu w Japonii ukrywała się w hotelu. „Żadnych zakupów, Marilyn. Ten tłum nas zabije.” – miał rzekomo powiedzieć DiMaggio. W wydanej 12 lat po śmierci aktorki autobiografii „My Story” Monroe napisała, „Japonia okazała się kolejnym krajem, którego nigdy nie widziałam”.
Skąd wzięła się fascynacja Japończyków parą słynnych Amerykanów? Dla nich małżeństwo słynnej aktorki i najpopularniejszego w latach 50. w Japonii amerykańskiego sportowca było uosobieniem amerykańskiej pary cesarskiej.
Koncert dla amerykańskich żołnierzy w zimny,, lutowy dzień. Aktorka wróciła do Japonii przeziębiona.
W Tokio Monroe spotkała się z rannymi amerykańskimi żołnierzami biorącymi udział w wojnie koreańskiej. 16 lutego na prośbę amerykańskiego generała aktorka udała się na 4 dni do Korei Południowej, w której po brutalnej wojnie domowej wciąż stacjonowały setki tysięcy amerykańskich żołnierzy. DiMaggio był wściekły. To miała być ich wspólna podróż poślubna. Ponoć to właśnie wtedy, podczas jednego z występów przed kilkudziesięciotysięcznym tłumem rozentuzjazmowanych amerykańskich żołnierzy aktorka uświadomiła sobie, że jest już gwiazdą światowego formatu.
Marylin Monroe pośród amerykańskich żołnierzy
Co ciekawe, przed odlotem do Korei, aktorka została w Tokio zaszczepiona na cholerę i żółtą febrę. Wyjazd aktorki do Korei okazał się niestety początkiem końca ich krótkiego małżeństwa. Podróż poślubna pary dobiegła końca 24 lutego, a zaledwie pół roku później Monroe złożyła wniosek rozwodowy. Oboje pozostali przyjaciółmi, a po jej śmierci w roku 1962 DiMaggio przez kolejne 20 lat dwa razy w tygodniu składał różę na jej grobie.
Wyraźnie przygnębiony i powstrzymujący łzy DiMaggio wraz z synem Joe Jr na pogrzebie byłej żony