Japonia

Pearl Harbor

Załoga lotniskowca „Kaga”

6 grudnia 1941 r. Pamiątkowa fotografia członków załogi lotniskowca „Kaga” (zatopiony 7 miesięcy później w bitwie pod Midway) zmierzającego w kierunku Pearl Harbor.
Japoński plan był prosty: zniszczyć Flotę Pacyfiku. W ten sposób Amerykanie nie byliby w stanie ingerować w ich planowane działania wojskowe w Azji Południowo-Wschodniej. 7 grudnia, po miesiącach przygotowań, Japończycy przypuścili niespodziewany atak. Około 8 rano japońskie samoloty wypełniły niebo nad Pearl Harbor.

Pancernik USS Arizona w ogniu

Bomby i kule spadały na zacumowane w porcie okręty. O 8:10, bomba o masie 800 kg przebiła się przez pokład flagowego pancernika amerykańskiej floty na Pacyfiku USS Arizona i eksplodowała w prochowni. Po zaledwie 9 minutach okręt poszedł na dno, a wraz nim 1102 mężczyzn. Wśród 1177 oficerów i członków załogi pancernika (niemalże połowa z 2403 ofiar japońskiego ataku na Pearl Harbor) którzy tego dnia stracili życie znalazło się kilkunastu Amerykanów polskiego pochodzenia. Wszyscy zostali pośmiertnie odznaczeni medalem serca purpurowego.

Starszy mat (S1c) Stanley Stephen Swiontek.
Ur. 2 listopada 1918 r. Syn polskich imigrantów. Ojciec Jan Swiontek, matka Victoria z domu Wierzbicka. Wg. młodszej siostry Stanisława, Rosemary, matka każdego roku ciężko odchorowywała dzień 7 grudnia.

S1c Stanley Stephen Swiontek

Starszy mat Harold Bernard Cybulski.
Ur. 10 stycznia 1921 r. w Kalifornii.

S1c Harold Bernard Cybulski

Starszy mat Franciszek Antoni Cychosz.
Ur. 2 lipca 1923 r. w stanie Michigan. Syn Henryka Cychosza i Józefiny Strezelcyk.

S1c Antoni Cychosz

Starszy mat Stanisław Czarnecki.
Antoni Franciszek Czarnecki, razem z bratem Stanisławem służący na USS Arizona, znalazł się pośród tych 334 członków załogi, którzy szczęśliwie przeżyli japoński atak.

S1c Stanisław Czarnecki

Starszy szeregowy (P1c) Henry Kalinowski. Syn polskich imigrantów, ur. 13 maja 1920 r. w Ohio. Ojciec: Adam Kalinowski.

P1c Henry Kalinowski

Starszy bosmanmat, łącznościowiec John Stanley Malinowski.

John Stanley Malinowski

Starszy mat John Peter Rutkowski.
Ur. w lutym 1918 roku w Pensylwanii. Syn Franciszka Rutkowskiego i Anny z domu Markiewicz. Przed zaciągnięciem się do marynarki pracował w wytwórni cygar.

S1c John Peter Rutkowski

Starszy mat Nicolas Runiak.
Ur. 31 grudnia 1919 r. Syn urodzonego na terenach Galicji w zaborze austriackim Daniela Runiaka. Jego imieniem nazwano Runiak Avenue w mieście Newark, NJ.

S1c Nicholas Runiak

Pancernik USS Arizona w dalszym ciągu spoczywa na dnie basenu portowego, a wraz z nim większość oficerów i członków jego załogi.

Pomnik USS Arizona
Japonia

Wojna na Pacyfiku w fotografiach 1

Winston Churchill

Charakterystyczne inicjały Winstona Churchilla (WC) były w czasie II wojny światowej obiektem licznych drwin i dowcipów ze strony Japończyków.
Fotografie oddające subtelną atmosferę tamtych czasów lubię wyszukiwać w japońskim Internecie.

72. Eskadra Shinbu

Powyższa, wykonana 26 maja 1945 r. przedstawia uśmiechnięte twarze młodych pilotów kamikaze z 72. Eskadry Shinbu. Szczeniaka w rękach trzyma 17-letni kapral Yukio Araki. Przed misją i zgodnie z ówczesnym zwyczajem Araki obciął sobie kosmyk włosów i przyciął paznokcie, które zostały wysłane po jego śmierci rodzicom w celu pochowku. Dzień po wykonaniu zdjęcia
Araki zginął w samobójczym ataku w pobliżu Okinawy. Jego samolot był prawdopodobnie jednym z dwóch, które uderzyły w niszczyciel USS Braine, zabijając 66 amerykańskich marynarzy.

Niszczyciel USS Braine

Cesarz Hirohito (Shōwa) ogłasza Japończykom klęskę ich kraju w przemówieniu radiowym (nagranym dzień wcześniej) nadanym w samo południe 15 sierpnia 1945 r., zaledwie sześć dni po ataku atomowym na Nagasaki.

Dla większości Japończyków szok był podwójny. Ubrani na tę okazję odświętnie zwieszali głowy, klękali, nie potrafili powstrzymać łez. Przemówienie było pierwszym znanym przypadkiem, w którym cesarz Japonii przemawia do zwykłych ludzi. „Brzmi tak ludzko” powtarzano.

Kończący drugą wojnę światową akt bezwarunkowej kapitulacji Japonia podpisała 2 września 1945 r., dla ponad 100.000 armii sierot trwała ona jednak dalej. Nazywano je „furō-ji”, włóczęgi. W Tokio gromadziły się wokół największych stacji metra, takich jak Tokyo, ale zwłaszcza Ueno, której podziemne przejście przetrwało tragiczne amerykańskie naloty i stało się dla nich sypialnią. W okresie zimowym schronienie w nim znajdowało nawet 5000 osób, w tym wiele dzieci.

Głównym źródłem zarobku „furō-ji” była sprzedaż gazet, czyszczenie obuwia, kradzież kieszonkowa, a nawet praca dla yakuzy. Policja organizowała na dzieci łapanki i wysyłała do sierocińców, w których warunki bytowe były często gorsze od życia na tokijskich ulicach. Handlarze żywym towarem sprzedawali „furō-ji” do fabryk oraz na farmy.
Dopiero w grudniu 1947 r. uchwalono „ustawę o dobrobycie dziecka” – prawo mające na celu ratowanie sierot.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Japonia

Ninja

Ninja, zwani także shinobi

Pośród 18 klasycznych sztuk walki (bugei) znanych w średniowiecznej Japonii nie znajdziemy powstałych znacznie później karate ani judo, za to doszukamy się m.in.
hojōjutsu – sztuki związywania oponentów, suijutsu – sztuki walki w wodzie i pływania w pełnej zbroi, kenjutsu – sztuki miecza, tantōjutsu – sztuki walki nożem oraz shurikenjutsu – sztuki miotania ostrzami.

Hojōjutsu – sztuka związywania oponentów

Jedyną chyba z nich dziś powszechnie znaną, a zarazem najbardziej tajemniczą sztuką walki było ninjutsu, czyli sztuka szpiegostwa. Ograniczeni kodeksem bushido samuraje byli ekspertami od łuku i miecza, ale do bardziej tajnych zadań i do brudnej roboty używano wojowników ninja (shinobi) – doskonale wyszkolonych specjalistów od szpiegostwa, sabotażu i skrytobójstwa. Taktyka podstępu, zasadzek i oszustwa, a także posługiwanie się ukrytą bronią sprawiły, że ninja, w przeciwieństwie do samurajów nie cieszyli się dobrą reputacją. Służyli panom feudalnym daimyo, dla których zbierali informację na temat ruchów i planów wroga, a w razie potrzeby wykonywali działania dywersyjne pod osłoną nocy oraz eliminowali niewygodne osoby.

Przyszły adept ninjutsu uczył się jazdy konnej, posługiwania wszelkiego rodzaju bronią, walki wręcz, ale także wielu innych przydatnych umiejętności: skakać z wysokości, przez fosę lub inne przeszkody, wspinać na mury i drzewa, sztuki kamuflażu i ukrywania w terenie, zdobywania pożywienia, poruszania się w nocy i po nieznanym terenie, przetrwania w trudnych warunkach, działań sabotażowych, poruszania i walki w wodzie, przygotowywania trucizn, a także podstaw medycy, farmakologii i oczywiście szybkiej ucieczki po wykonaniu zadaniu.

W przeciwieństwie do samurajów swój krótki miecz nosili na plecach, posługiwali się też wieloma rodzajami ukrytej broni.
Sierp kusarigama służył do rozbrajania przeciwników jednym jego końcem oraz wykańczania drugim, dmuchawki fukiya zaś do wystrzeliwania w kierunku twarzy przeciwnika niewielkich igieł. Noże kunai oraz ostrza shuriken to broń miotana służąca do celów ofensywnych. Race dymne kemuridama uwalniały dym lub trujący gaz. Kolczatki makibishi (tetsubishi) służyły do spowolnienia ewentualnego pościgu. Za koniec ery ninja przyjmuje się okres Edo (1603-1868).

Kusarigama
Japonia · Korea Południowa

7-5-3

Jednym z uroków Japonii są liczne festiwale i święta (lokalne i państwowe, religijne i świeckie, śniegu, ognia, tańca, muzyki itp., niektóre z nich o przeszło 1000-letniej historii) organizowane w całym kraju w ciągu każdego roku. Wczorajsze święto jest jednym z moich ulubionych, a to za sprawą pięknych, kolorowych kimon na tę okazję przywdziewanych przez Japończyków, zwłaszcza dzieci. Jestem miłośnikiem tradycyjnej japońskiej odzieży (wafuku, w przeciwieństwie do zachodniej zwanej yofuku), zarówno męskiej jak i żeńskiej, yukat i kimon.

Shichi-Go-San (Siedem, Pięć, Trzy), gdyż taka jest nazwa wczorajszego święta, jednego z kilku obrzędów przejścia w Japonii, organizowane jest dla 5-letnich chłopców oraz 3- i 7-letnich dziewczynek. 3 – w przeszłości dzieciom do lat 3 golono głowy, 5 – chłopcy w tym wieku po raz pierwszy ubierali szerokie spodnie hakama, oraz 7 – wiek dziewczynek zaczynających nosić kimono w stylu dorosłych kobiet.

Spodnie hakama i marynarka haori

Zarówno w Korei (doljanchi – pierwsze urodziny dziecka), jak i w Japonii w niektóre dni roku można napotkać ubrane w tradycyjne stroje rodziny i podążających za nimi zawodowych fotografów wynajętych specjalnie na ten dzień. Święto 7-5-3, podczas którego rodzice z dziećmi udają się odbyć modły do lokalnego chramu shinto jest taką okazją dla wielu rodzin w Japonii.

Japonia · Korea Południowa

Komunikacja niewerbalna głów państw podczas oficjalnych spotkań

Pisałem już kilkukrotnie o ukłonach w Japonii i Korei, choć wciąż nie wyczerpałem tematu. Bardzo interesująco przebiegają również spotkania przywódców obu krajów z przedstawicielami innych kultur.

Cesarz Akihito wita prez. Clintona

Powitanie prez. Clintona przez cesarza Akihito w r. 1993. Pozycja wyjściowa do uścisku dłoni obu przywódców była identyczna – obie spotkały się mniej więcej w połowie drogi, jednakże natychmiast ujawniły się różnice kulturowe i indywidualne u obu panów. Azjaci mają tendencję do podawanie miękkiej dłoni („śnięta ryba”), czego doświadczył Bill Clinton zmuszony chwycić cesarza za palce. W tym samym momencie przekręcił on swoją dłoń wierzchem do góry i przyciągnął rękę Akihito do swojej strefy intymnej przejmując w ten sposób kontrolę nad jego ruchami – w dyplomacji i biznesie oznacza to zazwyczaj jedno – gramy na moich zasadach.

Nie oszczędził prez. Clinton cesarzowej Michiko, również przyciągając jej rękę w kierunku swojego tułowia, ta jednak jak to ma w zwyczaju pozwoliła sobie uścisnąć wyłącznie palce, sama chwytając wierzchnią stronę prezydenta, oznaka braku pewności siebie i potrzeba utrzymania dystansu.

Hilary Clinton i cesarzowa Michiko

Hillary Clinton kilkukrotnie spotkała się z japońską parą cesarską. Oba zdjęcia pochodzą z roku 2011. Sekretarz stanu przywitała cesarza uściskiem dłoni, natomiast z cesarzową Michiko kobiecymi gestami, raczej nie stosowanymi w Japonii, zwłaszcza pocałunkiem w policzek.

Jak zachowała się w tym przypadku cesarzowa ze względu na brak materiału filmowego nie potrafię odpowiedzieć, jednakże wg. japońskich mediów amerykańska sekretarz stanu nie złamała zasad savoir-vivre i protokołu dyplomatycznego.

Lee Myung-bak i John Boehner

Prezydent Korei Południowej Lee Myung-bak (r. 2011) podał swoją dłoń wierzchem do góry, oznaka dominacji, zmuszając przewodniczącego obrad Kongresu Johna Boehnera do przyjęcia uległej postawy.

Hillary Clinton i prez. Lee Myung-bak

Swoją dominację okazał również podczas spotkania z Hillary Clinton siedząc z szeroko rozstawionymi nogami (gest co najmniej niegrzeczny w towarzystwie kobiety), oraz tworząc tzw. wieżyczkę z palców (pewność siebie).

Głęboki ukłon prez. Obamy podczas przywitania cesarza Akihito w 2009 r. wywołał zupełnie odmienne reakcje w Japonii i za Atlantykiem. Japończycy chwalili Obamę za okazanie szacunku znacznie starszemu cesarzowi Japonii. Wg. tych Amerykanów, którzy skrytykowali zbyt głęboki ich zdaniem ukłon prezydenta Obamy powinien on witać się z głowami obcych państw wyprostowany.

Ukłon prezydenta Obamy wraz z uściskiem dłoni wygląda dosyć nieporadnie, być może dlatego na twarzy Akihito pojawił się uśmiech. Jednakże ich spotkanie w r. 2014 wyglądało zgoła inaczej, z uściskiem dłoni i płytkim już tylko ukłonem amerykańskiego prezydenta, ale znów niezgrabnym uściskiem palców cesarzowej Michiko.

Japonia

Plakaty propagandowe w Wojnie na Pacyfiku

Amerykański plakat propagandowy

Plakaty i hasłaa propagandowe w okresie Wojny na Pacyfiku miały szczególną wymowę. Łącząc starannie zaprojektowane elementy graficzne oraz tekst, w sugestywny sposób przedstawiały zagrożenia płynące ze strony wroga. Dziś mogą wydawać się zabawne (choć te same plakaty wciąż są wykorzystywane we współczesnej politycznej i medialnej propagandzie), jednakże w okresie powszechnego lęku przed zagrożeniem ze strony przeciwnika, wraz z innymi treściami dostępnymi w ówczesnych mediach, oraz szerzącymi się plotkami i teoriami spiskowymi musiały niewątpliwie wzbudzać negatywne emocje, o czym mogłem przekonać się kilka lat temu, gdy każdy dodatkowy element informacji związanych z przygotowaniami Kim Dzong Una do wystrzelenia rakiet w kierunku Seulu wywoływał jeszcze większy lęk wśród członków rodziny, znajomych i sąsiadów.

Japoński plakat propagandowy
Japonia · Korea Południowa

Ironia w komunikacji z Azjatami

Spotkałem na spacerze ojca wraz z ok. 7-letnim synem, który kazał nazywać się Jason, oraz ich psotliwym szczeniakiem rasy labrador. Jason doskonale posługiwał się j. angielskim i czuł się wyjątkowo swobodnie w moim towarzystwie. Spytałem go jak ma ich labrador na imię, a w odpowiedzi usłyszałem „secret”. „Och, doprawdy?” zapytałem z żartobliwą ironią w głosie. „To bardzo nietypowe imię dla psa” dodałem i zawołałem w kierunku labradora „Secret! Secret! Choć tutaj” W tym momencie do rozmowy włączył się jego ojciec, który z całą powagą odrzekł, że pies nie ma na imię „secret”, jego syn tylko się ze mną droczy, a imię psa brzmi „Coco”.
Ironia nie jest elementem komunikacji werbalnej używanym przez Koreańczyków i Japończyków. Interpretują taki komunikat w jego dosłownej formie i zazwyczaj nie potrafią wychwycić jego humorystycznych intencji.
Co pozwala nam zrozumieć ironię werbalną jest kontekst sytuacyjny, mimika twarzy oraz intonacja głosu nadawcy, tak często dodatkowo wzmacniana u dorosłych w trakcie przekomarzania się z dziećmi, które w ten sposób uczą się odróżniać ją od innych form wypowiedzi, z czym nie spotkałem się w Korei, gdzie podczas interakcji z dziećmi dorośli, zwłaszcza kobiety często mówią (czego w kulturze zachodniej nie pochwalają znów psycholodzy dziecięcy) dziecięcym głosem.
Z własnego doświadczenia wiem, że można pozytywnej ironii użyć czasami w swobodnych interakcjach z dziećmi i kobietami i w ten sposób budować lub wzmacniać z nimi relacje i więzi, pod warunkiem jednak, że wytłumaczymy, jakie były nasze intencje. Unikać natomiast jej należy w sytuacjach formalnych i w rozmowach z mężczyznami, którzy zazwyczaj nie są w stanie wychwycić subtelnych różnic w intonacji głosu i niekoniecznie wyrażą aprobatę dla tego typu żartów.
Dodam jeszcze, że sarkazm, złośliwy kuzyn ironii, może być przez Azjatów postrzegany bardzo negatywnie.

Japonia

Ohaguro – czarne zęby jako symbol piękna i dojrzałości

Ohaguro
Japońska grafika ukiyo-e. Kobieta barwiąca zęby na czarno
Proteza drewniana z czarnymi zębami. Okres Edo (1603-1867)
Cesarzowa Haruko (1849-1914)
Dawne narzędzia używane w Japonii do czernienia zębów
Wietnamka na przełomie XIX i XX wieku. Zwyczaj czernienia zębów nie ograniczał się wyłącznie do Japonii.
Japonia

Japonia oczami Davida Bowie, Steve’a Jobsa, Freddiego Mercury’ego i Andrzeja Wajdy

Od czasu otwarcia się na świat w roku 1853 Japonia nieprzerwanie wzbudza ogromne zainteresowanie swoją oryginalnością. Wśród ludzi zafascynowanych kulturą japońską byli m.in. piosenkarz David Bowie, współzałożyciel firmy Apple, Steve Jobs, wokalisty grupy Queen, Freddie Mercury oraz polski reżyser Andrzej Wajda.

Sushiiwa. Ulubiona restauracja Steve’a Jobsa w Kioto (fot. Grafika Google)

David Bowie

12 stycznia 2016 roku gazeta The Japan Times podała, że na posterunek policji w Sapporo dzień wcześniej trafił 25-latek próbujący popełnić samobójstwo w miejscu publicznym. „Wiadomość o śmierci Davida Bowie tak mnie zaszokowała, że chciałem się zabić”, powiedział stróżom prawa.
Powszechnie znana fanom Davida Bowie była jego fascynacja Japonią, jej kulturą i sztuką.

David Bowie na stacji metra w Kioto, rok 1980 (fot. Masayoshi Sukita)

Muzyk przyjął do swoich występów scenicznych wiele elementów kultury japońskiej. W tym celu pobierał nawet lekcje makijażu kabuki od słynnego onnagaty (grana przez mężczyzn rola kobiety w tradycyjnym japońskim teatrze kabuki) Tamasaburo Bando.
Miastem, które w szczególności sobie upodobał było Kioto, gdzie w przebraniu odwiedzał lokalne galerie sztuki. W 1992 roku Bowie wraz z żoną Iman spędzili w Kioto swój miesiąc miodowy.

David Bowie w Kioto. Sklep z tradycyjnymi artykułami japońskimi (fot. Masayoshi Sukita)

Steve Jobs

Ryoan-ji, ulubiona buddyjska świątynia i ogród skalny Steve’a Jobsa w Kioto (fot. Grafika Google)

Kolejną sławną postacią zafascynowaną tym krajem był Steve Jobs, który przez całe życie interesował się japońską estetyką i stylem życia. Był zagorzałym fanem i kolekcjonerem nowoczesnych drzeworytów shinhanga. Kolekcjonował m.in. prace mistrza Goyo Hashiguchi.

Jeden z bliskich sercu drzeworytów Steve’a Jobsa autorstwa Goyo Hashiguchi (1920)

Kupował je często osobiście w swojej ulubionej galerii sztuki w tokijskiej dzielnicy Ginza, którą odwiedził po raz pierwszy wraz ze Stevem Wozniakiem w 1983 r. Preferował portrety kobiet i obrazy przedstawiające zimowe krajobrazy. I tak jak w przypadku Bowie, Jobs również uwielbiał spędzać czas pośród tradycyjnej drewnianej zabudowy Kioto, zawsze zatrzymując się ryokanie Tawaraya jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowych w mieście.

Steve Jobs z córką Erin Sieną w Kioto, swoim ulubionym mieście (fot. Grafika Google)

Freddie Mercury

Freddie Mercury w Japonii (fot. Grafika Google)

„Jedynym miejscem, w którym Freddie kiedykolwiek zachowywał się jak prawdziwy turysta, była Japonia. To co japońskie, stało się dla niego pasją, której oddawał się cały, podczas gdy pozostałe miejsca na świecie traktował jak noclegownie.” Tak wspominał Freddiego Mercury’ego jego asystent Peter Freestone. Wg. L.A. Jones, autorki biografii muzyka, jego uwagę w Japonii absorbowało niemalże wszystko, począwszy od japońskiej historii, tradycji i kultury, a skończywszy na zaawansowanej technologii.

Grupa Queen w Japonii (fot. Grafika Google)

I tak jak w przypadku Steve’a Jobsa i Davida Bowie, frontman grupy Queen stał się gorliwym kolekcjonerem japońskich dzieł sztuki i antyków, których ogromną kolekcję zgromadził w swojej posiadłości Garden Lodge w Londynie, którą muzyk postanowił również upiększyć japońskim ogrodem, oraz stawem z karpiami koi.

Posiadłość Freddiego Mercury’ego w Londynie (fot. Grafika Google)

Andrzej Wajda

Entuzjastą filmu i kinematografii nie jestem, ale interesują mnie znanych ludzi związki z Japonią. Jednym z największych polskich miłośników kultury japońskiej był Andrzej #Wajda. Reżyser odniósł w Kraju Kwitnącej Wiśni artystyczny sukces, a Japonię, wraz z żoną, aktorką Krystyną Zachwatowicz odwiedzał wielokrotnie, podczas których to podróży poznał m.in. reżysera Akirę Kurosawę. Twórca „Siedmiu samurajów” przyjął naszego reżysera w swoim domu w Gotemba.

Andrzej Wajda i Akira Kurosawa

W 1995 r. Wajda otrzymał Order Wschodzącego Słońca III Klasy. Został też pierwszym polskim laureatem (drugim był kompozytor Witold Lutosławski) Nagrody Kioto – japońskiego Nobla. Nagrodę 450 tys. dolarów reżyser w całości przeznaczył na budowę Muzeum Manggha w Krakowie – decyzja, która poruszyła serca Japończyków.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Japoński plakat do filmu „Popiół i Diament” (Haitodaiyamondo) z 1958 r.
Japonia

Japonizm w sztuce europejskiej

Wraz z otwarciem się Japonii (wymuszonym przez Stany Zjednoczone po jej ponad 200-letniej izolacji) w 1853 roku na świat zewnętrzny, do Europy zaczęły napływać wytwory artystyczne tamtejszych mistrzów ukiyo-e (malarstwo i drzeworyt japoński), oraz japońskie wyroby rzemieślnicze (meble, wachlarze, naczynia, parasole itp.) zapoczątkowując wśród Europejczyków modę na japońską kulturę i sztukę.

Vincent van Gogh, Portret „ojca” Tanguy, 1887

Wytwory japońskiej sztuki pojawiły się na światowych wystawach w Londynie, Wiedniu, a zwłaszcza Paryżu, gdzie w r. 1862 otwarto pierwszy sklep z „japońszczyzną”. Fascynacji sztuką japońską nie ukrywali najwybitniejsi przedstawiciele impresjonizmu i postimpresjonizmu, m.in. Claude Monet, Edouard Manet, Vincent van Gogh, Edgar Degas, Henri Lautrec, Camille Pissarro, Auguste Renoir, co nie pozostało bez wpływu na ich malarstwo (japonizm).

Portret Emila Zoli Maneta, 1868

Europejska fascynacja kulturą i sztuką Kraju Kwitnącej Wiśni na ziemie polskie dotarła z kilkunastoletnim opóźnieniem. Podczas pobytu w Paryżu ze sztuką japońską i japonizmem zetknęli się Olga Boznańska, Stanisław Wyspiański, Wojciech Weiss, Józef Mehoffer, oraz Feliks „Manggha” Jasieński, kolekcjoner sztuki i propagator japońskiej kultury na ziemiach polskich.

Olga Boznańska, Kobieta (autoportret?) z parasolką, 1882

Sztukę Kraju Wschodzącego Słońca docenił również akwarelista Julian Fałat, który w roku 1886 w trakcie podróży dookoła świata zahaczył o Japonię.

Nowy nurt w sztuce nie od razu przypadł do gustu mieszkańcom Warszawy, którzy potrzebowali trochę czasu by oswoić się z japonizmem i grafiką japońską. Niestrudzony Jasieński kontynuował swoją misję w Krakowie, gdzie na początku XX w. znalazł grono entuzjastów sztuki japońskiej. W tym czasie już jednak jej wpływy w Europie Zachodniej znacząco maleją.

Anna Bilińska-Bohdanowicz, Kobieta w kimonie z japońską parasolką, 1888