Robiąc zakupy w Japonii zazwyczaj nie podajemy pieniędzy bezpośrednio do ręki sprzedawcy, lecz kładziemy je na specjalnej tacce zwanej karyton – od francuskiego słowa „carton” oznaczającego pudełko tekturowe. W identyczny sposób zwróci nam resztę sprzedawca. Wg japońskich historyków bankowości karyton został po raz pierwszy użyty ponad 100 lat temu i wbrew temu co sądzi większość Japończyków (i w identyczny sposób tłumaczy większość społecznych zachowań Japończyków) nie był związany z okazywaniem szacunku klientom, lecz niechęcią wobec kontaktu fizycznego z obcymi ludźmi. Niektórzy Japończycy utrzymują, że zwyczaj ten obowiązuje wyłącznie w Kraju Kwitnącej Wiśni, jednakże i w Polsce korzysta się często z podstawków do wydawania reszty, a jak pisze amerykański historyk William J. Cooper w książce „The American South” („Amerykańskie Południe”) zwyczaj kładzenia pieniędzy na ladzie obowiązywał przez wiele lat na Południu USA.
Nawet najdrobniejszy kontakt fizyczny pomiędzy białymi a czarnymi był tabu. Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku kiedy czarny płacił za zakupiony towar miał obowiązek pieniądze kłaść na ladzie, a nie przekazywać je białemu sprzedawcy z ręki do ręki, jak czyni się dzisiaj, zwłaszcza, jeśli za ladą stała biała kobieta. W ten sam sposób sprzedawcy zwracali resztę czarnym.
Możemy dostrzec również inne analogie w zwyczajach i zachowaniach obowiązujących pomiędzy grupami uprzywilejowanymi, a uciskanymi w przednowoczesnej Japonii i na amerykańskim Południu. Podobnie jak Japończycy niżej urodzeni w kontaktach z przedstawicielami arystokracji, czyli samurajami, czarni na Południu mieli obowiązek zniżania wzroku podczas rozmowy z białymi, stosować zwroty grzecznościowe typu „Mister,” „Missus,” czy „Miss” czy okazywać specjalny szacunek przy przywitaniu. Japończycy odrzucili podział klasowy w roku 1871, choć jego pozostałości utrzymują się do dzisiaj, m.in. w dyskryminacji mniejszości społecznej Burakumin oraz niechęci do mieszkańców Okinawy. Prawa Jima Crowa ograniczające kontakty białych z czarnymi zostały zniesione w roku 1964.
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)
Japońska para cesarska w Westminster Abbey (📷 Mainichi)
„Jest tak miła, że sprawia, że nie zauważam upływu czasu” powiedział kiedyś o swojej żonie, cesarzowej Masako, obecny cesarz Japonii Naruhito. Nawet w ruchach ich ciał można często dostrzec wiele synchroniczności i harmonii, jak chociażby podczas ich wczorajszej wizyty w Opactwie Westminsterskim, kiedy ich głowy zgodnie pochyliły się delikatnie w tym samym momencie. Japońska para cesarska przybyła do Wielkiej Brytani z kilkudniową wizytą państwową, nadarzyła się więc znów okazja, aby przyjrzeć się zachowaniom tej dwójki najsympatyczniejszych Japończyków oraz brytyjskiego monarchy.
(📷 Daily Mail)
Zawsze uśmiechnięty cesarz wyraźnie czuł się dobrze i swobodnie w towarzystwie króla Karola, z którym niemalże, jeśli tylko nadarzyła się okazja, nieustannie konwersował, a ich tułowia były skierowane do środka, w stronę rozmówcy, co wskazuje na niemały stopień zażyłości pomiędzy nimi. W końcu znają się już od kilkudziesięciu lat, a studiujący w Oksfordzie w latach 1983-1985 Naruhito poznał angielskie zwyczaje oraz język Szekspira. Harmonijne, niemalże lustrzane odbicia ciał japońskiej pary można było dostrzec podczas bankietu w trakcie przemówienia brytyjskiego monarchy, kiedy oboje uważnie wsłuchiwali się w słowa Karola w sposób zalecany przez specjalistów od komunikacji interpersonalnej – nie tylko uszami, ale także oczami. Cesarz japoński kiwając głową aktywnie uczestniczył w przemówieniu króla Karola.
Niemalże każde z licznych spojrzeń Brytyjczyka w kierunku cesarza było przez niego dostrzeżone i potwierdzone skinieniem głowy. Karol kilka razy odwdzięczył się tym samym w trakcie przemówienia Naruhito. Japończycy w ogóle słyną z tego gestu, o czym można się było przekonać obserwując innych japońskich gości uczestniczących we wtorkowym bankiecie.
Komplementarny materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X (d. Twitter)
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)
Japonia.☝️Długa na kilkadziesiąt metrów kolejka do lewej strony schodów ruchomych, strony, która nie wymaga wspinania się po nich, podczas gdy druga, zarezerwowana dla spieszących się pasażerów metra pozostaje zupełnie pusta. Komentarze pod filmem na temat tego zachowania Japończyków są różne: uprzejmi, liczący się z innymi, praktyczni, nieproduktywni, konformistyczni, przemęczeni, zbyt leniwi, by wspiąć się po kilkudziesięciu stopniach… Leniwi? W rzeczywistości ludzki mózg bardzo nie lubi marnować energii i zazwyczaj stara się ją konserwować, natomiast nawyk ustawiania się po jednej stronie schodów tak bardzo się wśród Japończyków utrwalił, że wszelkie próby jego zmiany na razie są mało skuteczne.
Tokyo Taisho, 1914 r.
Pierwsze schody ruchome w Japonii zainstalowano w roku 1914 na wystawie Tokyo Taisho. Zawsze uprzejmi i mający wzgląd na innych Japończycy natychmiast, zgodnie z japońską etykietą poruszania się po chodniku, zaczęli ustawiać się po lewej stronie schodów umożliwiając spieszącym się do pracy ludziom swobodny ruch… Brzmi to wiarygodnie, ale nie jest zgodne z prawdą, gdyż mniej więcej do końca lat 50., cechował Japończyków spory luz w porównaniu ze spiesznymi i neurotycznymi latami 60 (spory wpływ na zmianę mentalności Japończyków miało przyznanie Tokio w r. 1959 organizacji Igrzysk Olimpijskich 1964 r.).
Osaka, 1960 r. Klienci domu towarowego w dzielnicy Chuo stoją po obu stronach ruchomych schodów. Tokijczycy zajmują obie strony schodów ruchomych. 1953 r.
Minęło więc ponad pół wieku, zanim zaczęto w Japonii poruszać temat etykiety korzystania ze schodów ruchomych. Wg profesora Uniwersytetu Edogawa Shoichi Toki po raz pierwszy Japończycy zaczęli ustawiać się po… prawej stronie schodów ruchomych w Osace na stacji Hankyu Umeda w roku 1967. Był to okres, kiedy w Japonii zaczęła tworzyć się kultura pracoholików (przyjmuje się, że pierwszy Japończyk zmarł z przepracowania – karoshi – w roku 1969) i pracownicy stacji zaczęli prosić podróżnych o ustawianie się po prawej stronie, aby ułatwić przemieszczanie się spieszącym się do pracy białym kołnierzykom. W Tokio jeszcze później, gdyż, wg prof. Toki, dopiero około roku 1989 zaczęto praktykować stawanie po lewej stronie na stacji Shinbashi. Skąd ta różnica pomiędzy Tokio a Osaką? Naturalna dla Japończyków jest lewa strona, ale przygotowująca się do wystawy Expo 1970 i przyjęcia tysięcy zagranicznych turystów z Europy i USA Osaka postanowiła przystosować ruch do obowiązujących na obu kontynentach zasad.
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)
Dziś mieszkańcy Osaki stają po prawej stronie schodów, podczas gdy Tokijczycy preferują stronę lewą.
Z rodziny produkującej sake od 1665 roku – prosto na szczyt światowej elektroniki. Akio Morita mógł zostać Kyuzaemonem XV, tradycyjnym wytwórcą japońskiego wina ryżowego. Zamiast tego stworzył Sony i podarował światu Walkmana, tranzystorowe radio i odtwarzacz CD. Jedyny Japończyk na liście „Time’a” obok Jana Pawła II i Lecha Wałęsy wśród 100 najważniejszych postaci XX wieku. Oto garść ciekawostek o człowieku, który udowodnił, że tradycja nie musi stać na przeszkodzie rewolucji.
Akio Morita
Rok 1979: Akio Morita (1921–1999), legendarny współzałożyciel koncernu Sony, prezentuje światu pierwszy model Walkmana – rewolucyjnego przenośnego odtwarzacza muzyki, który zmienił sposób, w jaki ludzie słuchają dźwięków na co dzień. To urządzenie stało się symbolem innowacyjności Sony i globalnego sukcesu japońskiej elektroniki. Ale kim był ten człowiek? Oto kilka ciekawostek z życia jedynego Japończyka, który znalazł się w grupie „konstruktorów i tytanów” (Builders & Titans) na liście 100 najważniejszych ludzi XX stulecia według tygodnika „Time” – obok dwóch Polaków: Jana Pawła II i Lecha Wałęsy (choć oni w kategorii „przywódców i rewolucjonistów”). Morita był nie tylko biznesmenem, ale wizjonerem, który połączył tradycję z nowoczesnością, tworząc imperium technologiczne.
Junmai Daiginjo sake z wytwórni Morita. Co
Rodzinne korzenie: Od sake do samurajów
Akio Morita urodził się 26 stycznia 1921 r. w Nagoii, w Japonii, jako pierworodny syn w rodzinie, która od piętnastu pokoleń zajmowała się produkcją tradycyjnego japońskiego wina sake, a także miso i sosu sojowego. Biznes rodzinny rozpoczął się w 1665 r. w małej wiosce Kosugaya (dziś część miasta Tokoname w prefekturze Aichi), gdy pierwszy Kyuzaemon Morita założył wytwórnię. Akio był przygotowywany na naturalnego spadkobiercę – po przejęciu firmy miał zmienić imię na Kyuzaemon XV, zgodnie z wielowiekową tradycją.
Rodzina Moritów była wyjątkowo zamożna jak na ówczesną Japonię lat 30. XX w. – mogli sobie pozwolić na własny kort tenisowy, kilka samochodów marki Ford i Buick, szofera oraz liczną służbę domową. Ojciec Akio, Kyuzaemon XIV, miał serce do filantropii: przygarniał pod dach biedne dzieci z rodzinnej wioski, dając im schronienie i edukację. Matka, wywodząca się z rodziny samurajów, była miłośniczką opery i głosu słynnego „króla tenorów”, włoskiego śpiewaka Enrico Caruso. Zawsze nosiła tradycyjne kimono, symbolizując przywiązanie do japońskiej kultury, podczas gdy ojciec ubierał się zgodnie z zachodnią modą, co odzwierciedlało jego otwartość na świat.
Ciekawostka w imionach: W nazwach każdego z trzech synów Moritów (Akio, Kazuaki i Masaaki) znajduje się sylaba „aki” (昭) – znak kanji oznaczający „oświecony” lub „niezwykły”. To nie przypadek: ten sam znak pojawia się w nazwie ery Shōwa (1926–1989), panowania cesarza Hirohito, zwanej „Erą Oświeconego Pokoju”. Nazwisko Morita można przetłumaczyć jako „bogate pole ryżowe”, co idealnie pasuje do rolniczych korzeni rodziny.
Akio Morita w ramionach ojca, Kyuzaemona XIV, 1922 r.
Wczesne lata: Od degustacji sake do fascynacji fizyką
Od 10. roku życia Akio towarzyszył ojcu na zebraniach zarządu rodzinnej firmy, by stopniowo poznawać obowiązki przyszłego właściciela. Każdej zimy w wytwórni odbywały się degustacje sake, w których młody Morita musiał brać udział – choć, jak później napisał w autobiografii „Made in Japan” (1986), „pomimo tego, a być może właśnie z tego powodu, nigdy nie zasmakowałem w alkoholu”. Ojciec zachęcał syna do otwartego wyrażania opinii, co było nietypowe w japońskiej kulturze, gdzie hierarchia i dyskrecja są normą. Uważał, że to pomoże Akio w roli lidera.
Mimo presji tradycji, pasją Mority stała się matematyka i fizyka. Ukończył studia na Cesarskim Uniwersytecie w Osace (dziś Uniwersytet Osaka) w 1944 r., uzyskując dyplom z fizyki. Po studiach przeprowadził się do Tokio, rezygnując z pełnego przejęcia firmy sake. Honorowo przyjął tytuł Kyuzaemon XV, ale zarządzanie powierzył młodszemu bratu, Kazuakiemu. Akio często podpisywał się inicjałami AKM (Akio Kyuzaemon Morita) i nawet w USA jeździł samochodem z rejestracją AKM 15, podkreślając swoje korzenie.
Akio Morita
Wojna, spotkanie z Ibuką i narodziny Sony
Podczas II wojny światowej Morita służył w Cesarskiej Marynarce Japońskiej jako podporucznik. To tam, w komitecie badawczym marynarki zajmującym się bombami naprowadzanymi na podczerwień, spotkał Masaru Ibukę – inżyniera, z którym później założy Sony. Po wojnie, w 1945 r., Ibuka otworzył warsztat naprawy radioodbiorników w zbombardowanym domu towarowym w Tokio. Morita, zainspirowany artykułem w gazecie, dołączył do niego. Z kapitałem od ojca (190 000 jenów) założyli w 1946 r. Tokyo Tsushin Kogyo Kabushiki Kaisha – protoplastę Sony, zaczynając od 20 pracowników.
Firma szybko się rozwijała: w 1949 r. stworzyli magnetyczną taśmę nagrywającą, a w 1950 r. – pierwszy magnetofon w Japonii. W latach 50. uzyskali licencję na tranzystory od Bell Labs, co pozwoliło na produkcję pierwszego kieszonkowego radia tranzystorowego w 1957 r. (Morita kazał pracownikom nosić koszule z powiększonymi kieszeniami, by radio „pasowało” do opisu „kieszonkowe”). W 1958 r. zmienili nazwę na Sony (od łacińskiego „sonus” – dźwięk i angielskiego „sonny” – chłopak), by brzmieć globalnie.
Akio Morita i Masaru Ibuka, drugi z założycieli Sony, 1961 r.
Szczyt kariery: Innowacje i globalna ekspansja
Morita został prezesem Sony w 1971 r., a przewodniczącym w 1976 r. Pod jego wodzą firma wprowadziła rewolucyjne produkty: Betamax (1975), Walkman (1979), pierwszy odtwarzacz CD (1982, we współpracy z Philips) czy strukturę dyskietki 3,5 cala (1982). Wizja „konwergencji” – połączenia elektroniki z rozrywką – doprowadziła do przejęć: CBS Records (1988) i Columbia Pictures (1989).
Był pionierem globalizacji: w 1960 r. założył Sony Corporation of America, a w 1961 r. Sony stało się pierwszą japońską firmą notowaną na nowojorskiej giełdzie. Morita promował zatrudnianie specjalistów z zewnątrz, co było rewolucyjne w Japonii. Napisał książki, m.in. „Gakureki Muyō Ron” (1966, „Nie liczą się stopnie szkolne”) i „Made in Japan” (1986), gdzie dzielił się filozofią biznesu.
Tablica rejestracyjna z amerykańskiego samochodu Mority
Życie prywatne i dziedzictwo
Morita był żonaty z Yoshiko Kamei, mieli troje dzieci. Lubił golfa, tenisa (to podczas gry w 1993 r. doznał udaru mózgu, co osłabiło go i zmusiło do rezygnacji z funkcji w 1994 r.) oraz radio amatorskie (znak wywoławczy JP1DPJ). Zmarł 3 października 1999 r. w Tokio na zapalenie płuc, w wieku 78 lat. Niedawno minęła 25. rocznica jego śmierci, ale jego dziedzictwo trwa: Sony to dziś gigant, a Morita jest symbolem japońskiego cudu gospodarczego. Otrzymał liczne nagrody, w tym Order Legii Honorowej (1984) i pośmiertnie Wielką Wstęgę Orderu Wschodzącego Słońca (1999).
Akio Morita udowodnił, że tradycja może inspirować innowacje. Od sake do Walkmana – jego historia to lekcja, jak marzenia zmieniają świat.
Jedna z najciekawszych, a zarazem najdłuższych wymian ukłonów, jakie miałem okazję zobaczyć (materiał filmowy na X). Cesarz Hirohito w roku 1966 przyjechał na tereny dotknięte powodzią. Rozmówca cesarza, jako ten, o niższej pozycji społecznej pochyla ciało znacznie głębiej, gdyż ukłon, to coś znacznie więcej niż zwykłe okazanie szacunku, w co głęboko wierzą Japończycy i Koreańczycy. Słowo „szacunek”, w Japonii i Korei często sugeruje pozytywną intencjonalność, prospołeczność i uprzejmość, a przecież ukłon to także gra (np.. ustalenie rangi rozmówców, unikanie konfliktów itd..), wyuczona, automatyczne reakcja, ukrywające się za nim emocje, które mają spory wpływ na nasze codzienne zachowania (tak głęboki ukłon rozmówcy Hirohito, z zatrzymaniem go w najniższym punkcie wskazuje zapewne na kombinację kilku emocji, w tym trwogi i nabożnej czci), a nierzadko nawet celowa manipulacja, gdy ktoś okazuje fałszywą uprzejmość celem osiągnięcia jakiejś korzyści kosztem drugiego człowieka. Ukłon często odczytujemy w kombinacji z innymi gestami i ruchami ciała, np.. spojrzeniem. Hirohito nie spuszcza wzroku z rozmówcy, podczas gdy ten raczej unika kontaktu wzrokowego. Oczywiście, choć w mniejszym stopniu, uścisk dłoni też potrafi być grą – sposób i kolejność podania ręki w grupie, siła uścisku, spojrzenie, mimika twarzy, czy nawet celowe pominięcie kogoś dostarczają nam wiele informacji.
Premier Abe i prezydent Trump. Spotkanie przebiegało w przyjaznej atmosferze. Premier Abe i prezydent Xi nie szczególnie za sobą przepadali
Dlaczego w ogóle się kłaniamy? Generalnie odpowiadają za to czynniki biologiczne i kulturowe. Pomniejszenie rozmiarów ciała często, w zależności od kontekstu, postrzegane jest, jako podporządkowanie się i nieagresja. W świecie zwierząt osobniki słabsze i zajmujące niższą pozycję w grupie często, aby uniknąć konfrontacji z osobnikiem silniejszym, odwracają wzrok, pomniejszają swoje ciała, ale także odsłaniają miejsca wrażliwe na zranienie, np. brzuch, w którym ukryte są narządy wewnętrzne, lub szyję, z przebiegającą przez nią tętnicą, która zaopatruje mózg w tlen i krew.
Głęboki ukłon również odkrywa takie miejsce – czubek i tył głowy. W konfrontacji równych sobie ktoś albo pierwszy będzie musiał się podporządkować, zignorować adwersarza i odwrócić wzrok lub głowę lub też dojdzie do eskalacji konfliktu (materiał filmowy na X).
Spotkanie Obama – Akihito. Pozycja amerykańskiego prezydenta wystawia go na niebezpieczeństwo, na szczęście jednak w XXI wieku nikt w Japonii nie ścina już głowy adwersarzom Cesarz wita się z podwładnymi
Co ciekawe, chwilkę wcześniej, zaraz po opuszczeniu cesarskiej limuzyny, Hirohito przywitał się z poddanymi zdejmując kapelusz (📷☝️). Japończycy zaczęli nosić krótkie, zachodnie fryzury po roku 1871, i wtedy też, zgodnie z zachodnią modą, popularne stały się kapelusze. Podobnie jak ówczesna odzież w stylu zachodnim, kapelusze również stały się symbolem elitarności. Cesarz Hirohito wielokrotnie spotykał się z zachodnimi dygnitarzami, być może wtedy właśnie wyrobił sobie nawyk ściągania kapelusza przy przywitaniu.
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze).
1921, Paryż. Europejska podróż 20-letniego księcia Hirohito, późniejszego cesarza Japonii
Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X.
Jedna z najciekawszych, a zarazem najdłuższych wymian ukłonów, jakie miałem okazję zobaczyć. Cesarz Hirohito w roku 1966 przyjechał na tereny dotknięte powodzią. Rozmówca cesarza, jako ten, o niższej pozycji społecznej pochyla się znacznie niżej, gdyż ukłon, to coś znacznie 1/12 pic.twitter.com/WJBjgjycup
— Dalekowschodnie Refleksje (@dal_ref) March 5, 2024
Najlepsi zawodnicy sumo (sumotori lub rikishi) wyróżniają się wyjątkową siłą, zwinnością, techniką i sprawnością fizyczną, ale także wysoką masą ciała. Aby to osiągnąć, przestrzegają specjalnej diety i reżimu treningowego. Jedzą wysokokaloryczne potrawy, które pozwalają im przybierać na wadze. Przeciętna dorosła osoba spożywa, w zależności od wykonywanej pracy i poziomu aktywności fizycznej, ok. 2000-3000 kcal w ciągu dnia. Rikishi potrafią pochłonąć tyle w trakcie jednego posiłku, a w ciągu całego dnia nawet ponad 10,000 kcal. Zazwyczaj spożywają dwa lub trzy posiłki dziennie, pierwszy dopiero po porannym treningu, który jest tak intensywny i wyczerpujący, że można go odbyć jedynie na czczo. Podczas takiego treningu sumita traci nierzadko ponad 5 kg wagi. Popularnym daniem wśród nich jest gulasz chankonabe, Nie jest przygotowywany wg jakiegoś sztywnego przepisu, ale zazwyczaj zawiera spore ilości mięs, tofu i warzyw.
Musashimaru
Zapaśnicy sumo jedzą sporo. Urodzony w Amerykańskim Samoa legendarny rikishi Musashimaru (waga ok. 235 kg), który w swojej kilkunastoletniej karierze wygrał ponad 700 walk, zjadał posiłki zawierające ponad 2 kg wołowiny. Takamisugi (waga 150 kg), były zapaśnik, a obecnie trener, zjadł któregoś razu 65 miseczek chankonabe zawierających ponad 10 kg wołowiny. Waga sumotori różni się w zależności od dywizji, w której się znajdują, a także budowy ciała i sezonowych wahań. W najwyższej dywizji sumo (łącznie jest ich sześć) zwanej makuuchi, średnia waga zapaśników wynosi ok. 145-165 kg (najciężsi ważą ponad 200 kg). W niższych dywizjach obowiązują limity wagi i zapaśnicy są zazwyczaj lżejsi. Pomimo jednak bardzo niesprzyjającego współczynnika BMI (stosunek wagi do wzrostu) rikishi nie cierpią na choroby związane z otyłością (przynajmniej do czasu przejścia na sportową emeryturę, kiedy to porzucają treningi, ale trzymają się dawnych zwyczajów dietetycznych).
Zwykle osoby z otyłością przechowują część dodatkowego tłuszczu głęboko w jamie brzusznej, gdzie otacza on trzustkę, wątrobę i inne ważne narządy. To tzw. trzewna tkanka tłuszczowa. Spełnia ona ważną rolę w naszym organizmie, ale jej nadmiar może prowadzić do problemów zdrowotnych, takich jak wysokie ciśnienie krwi, cukrzyca typu 2 i zawały serca. Jednak zapaśnicy sumo zwykle nie cierpią na te choroby. Tomografia komputerowa ujawnia, że rikishi nie mają w ogóle dużej ilości tłuszczu trzewnego, dlatego japońscy naukowcy uważają, że są zdrowi. Zamiast tego sumici przechowują większość tłuszczu tuż pod skórą, co chroni ich narządy przed brutalnymi uderzeniami w trakcie treningów (kilkadziesiąt krótkich sparingów w trakcie jednego treningu) oraz zawodów.
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)
Gdyby Chopin żył dziś, pewnie byłby zdumiony: Książę Hiro, późniejszy japoński cesarz Naruhito, w wieku 25 lat, poprosił króla Hiszpanii o prywatną wycieczkę do klasztoru w Valldemossie – tylko po to, by zobaczyć celę, w której kompozytor spędził zimę z George Sand. To piękne świadectwo, jak daleko sięga magia jego muzyki.
Naruhito w Anglii, ok. 1984 r.
Jeszcze jako książę Hiro-no-miya Naruhito – dziś cesarz Japonii – podczas studiów w Oksfordzie odbył podróż po Europie, w trakcie której spełnił jedno ze swoich marzeń: odwiedził miejsce związane z Fryderykiem Chopinem.
W czerwcu 1983 roku Naruhito, wówczas następca tronu, przybył do Wielkiej Brytanii, by przez dwa lata (do 1985) studiować w Merton College na Uniwersytecie Oksfordzkim historię transportu wodnego na Tamizie w XVIII wieku. Był pierwszym dziedzicem japońskiego tronu, który podjął studia za granicą. Swoje oksfordzkie wspomnienia opisał później w autobiograficznej książce The Thames and I: A Memoir of Two Years at Oxford.
Valldemossa do dziś jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci o Chopinie poza Polską – w celach nr 2 i 4 znajduje się muzeum z oryginalnym pianinem Pleyel kompozytora (tym, które dotarło z opóźnieniem w styczniu 1839) i manuskryptami.
W trakcie pobytu w Europie młody książę spędził wakacje na Majorce jako gość króla Hiszpanii Juana Carlosa I. W swojej książce poświęca temu epizodowi zaledwie kilka stron, ale najbardziej emocjonalnie opisuje wizytę w klasztorze Kartuzów w Valldemossie – miejscu, gdzie zimą 1838/1839 roku Fryderyk Chopin przebywał z George Sand i jej dziećmi.
Naruhito wiedział o tym tragicznym, ale twórczym pobycie Chopina (kompozytor walczył tam z gruźlicą w surowych warunkach, lecz powstały m.in. słynne preludia op. 28). Podczas obiadu z królem Juanem Carlosem książę spontanicznie poprosił o możliwość zobaczenia cel nr 2 i 4 w kartuzji, w których mieszkała para.
Oto jak Naruhito wspomina to w swojej książce:
Hiszpański monarcha „zapytał, czy jest na Majorce jakieś miejsce, które szczególnie chciałbym zobaczyć po obiedzie. Chociaż nie było tego w pierwotnym planie, odpowiedziałem, że chciałbym zobaczyć dom, w którym mieszkał Chopin z George Sand. Król poprosił księcia koronnego Filipa, aby to zorganizował, a on uprzejmie mi tam towarzyszył.”
Naruhito w Anglii, ok. 1984 r.
Król natychmiast zorganizował wizytę – towarzyszył mu następca tronu, książę Felipe (dziś król Filip VI).
Naruhito, sam utalentowany altowiolista (gra na altówce od dziecka i występował publicznie), od dawna fascynował się muzyką klasyczną, w tym Chopinem. W Japonii Chopin cieszy się ogromną popularnością, a Naruhito reprezentuje pokolenie cesarskie otwarte na kulturę zachodnią.
Naruhito w swoich peregrynacjach dotarł także do Watykanu i został przyjęty na audiencji u Jana Pawła II. Z tego wyjątkowego spotkania zachował się materiał video. (Można obejrzeć na moim profilu na X 👇)
Kilka słów o tym, jak obecny cesarz Japonii, Naruhito w wieku zaledwie 23 lat spotkał się w Watykanie z Janem Pawłem II oraz zwrócił się z prośbą do króla Hiszpanii Juana Carlosa o pozwolenie na zwiedzenie domu, w którym przebywał Fryderyk Chopin. W 1983 roku Naruhito (📷) 1/7 pic.twitter.com/hiifxTVCs8
— Dalekowschodnie Refleksje – Jacek Wachowiak (@dal_ref) January 29, 2024
Źródła i inspiracje:
Prince Naruhito, The Thames and I: A Memoir of Two Years at Oxford, 2006
Adam Zamoyski, Chopin: Prince of the Romantics, 2010
Księżna Walii w trakcie wczorajszego (22.11.2023) spotkania króla Karola III z prezydentem Korei Południowej Yoon Suk Yeolem okazała szacunek władcy Wielkiej Brytanii tradycyjnym gestem powitania wraz z radosnym uśmiechem rozjaśniającym zazwyczaj jej twarz. Dyg to dosyć skomplikowana figura, która wymaga zachowania prostej sylwetki i równowagi, w przeciwnym razie powitanie może wypaść nieporadnie. Księżna zachowała także kontakt wzrokowy z królem. Zasady kłaniania się w rodzinie królewskiej są dość skomplikowane i zależą od kontekstu oraz tego, kto jest obecny w trakcie spotkania. Dygnięcie wywodzi się z europejskiej tradycji dworskiej i nie jest częścią etykiety w Japonii.
Księżniczka Mako z wizytą w Katmandu
Pomimo tego dwie japońskie księżniczki – Kako, a zwłaszcza niezależna Mako (córki księcia Akishino, młodszego brata cesarza Naruhito) – zamiast ukłonu wykonują dyg podczas swoich podróży zagranicznych. W trakcie wizyty w stolicy Bhutanu, była już dziś księżniczka Mako pięknie dygnęła przed obliczem królewskiego majestatu (📷☝️). Ponownie oddała w ten sposób honory przed królem Bhutanu w trakcie inauguracji 3. Królewskiej Wystawy Kwiatów Bhutanu (📷👇).
Księżniczka Mako z wizytą w Katmandu
Podczas wizyty w Japonii, Maria, księżna koronna Dani, dygnęła przed cesarzową Masako, czym wyraźnie ją zaskoczyła, nieco skonfundowała, ale też rozbawiła, co jak widać pozytywnie wpłynęło na całą interakcję. Sama zresztą dwukrotnie pocałowała obu gości z Europy i to bez śladu dyskomfortu. Całowanie w policzek nie jest tradycyjnym przywitaniem w Japonii, ale jest już powszechnie stosowane podczas spotkań głów państw i pierwszych dam oraz członków rodzin cesarskich i królewskich.
Księżniczka Maria dygnęła przed cesarzową Masako Zakłopotana i rozbawiona cesarzowa Masako potrząsnęła głową, wyraźnie dając księżnej Marii do zrozumienia, że jej gest był zbyteczny.Chwilę wcześniej cesarzowa Masako złożyła pocalunki na policzkach księcia duńskiego Fryderyka oraz księżnej Marii
Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X.
Księżna Kate w trakcie wczorajszego spotkania króla Karola III z prezydentem Korei Południowej Yoon Suk Yeolem okazała szacunek władcy Wielkiej Brytanii tradycyjnym gestem powitania wraz z radosnym uśmiechem zazwyczaj rozjaśniającym jej twarz. Dyg to dosyć skomplikowana 1/6 pic.twitter.com/CyjwuDF0P1
Wywóz nieczystości z miasta. Scena z filmu „Okiku and the World”, 🇯🇵 2023
Dlaczego Japończycy nie mają w zwyczaju jeść surowych warzyw, pomimo tego, że na ich stołach goszczą surowe ryby, jaja, a nawet surowe mięso drobiowe (torisashi) i wołowina (gyusashi)? Ma to związek z recyklingiem i transportem odchodów w okresie Edo (1603-1867), kiedy to kształtowała się współczesna japońska kuchnia. Społeczeństwo Edo było społeczeństwem recyklingu, a jednym z popularniejszych towarów, którym handlowano w tamtym czasie były ludzkie odchody używane przez rolników jako nawóz na pola (📷👇).
„Okiku and the World”
Nieczystości klasyfikowano wg ówczesnych standardów na lepsze i gorsze. Do tej pierwszej grupy zaliczano kinban, czyli odchody należące do strażników szogunatu i panów feudalnych daimyo. Ich wysoka cena znajdowała odzwierciedlenie w wysokim statusie samurajów wyższej klasy. Popularne były również tsujihi – ekskrementy zbierane z toalet publicznych tsuji na rogach ulicy (📷👇).
„Okiku and the World”
Te pobierane od mieszczan zwane machihi odpowiadały zaledwie średniej klasie. Klasa najniższa to oyashiki, ekskrementy odbierane z więzień i aresztów śledczych, gdyż odchody przestępców – ludzi o niskim statusie społecznym – uważano powszechnie za mało wartościowe. Wysokiej klasy były też nieczystości pochodzące z zamku Edo (dziś część cesarskiego kompleksu pałacowego w Tokio) – siedziby siogunów. Ze względu na najwyższy status mieszkańców tego zamku, były sprzedawane po wysokiej cenie, pomimo tego, że ich jakość była raczej niska. Przyczyną tego była wysoka zawartość rtęci i ołowiu, dwóch składników obecnych w popularnych kosmetykach. Dlaczego więc społeczeństwo Edo nie spożywało surowych warzyw? Do transportu odchodów i warzyw używano tych samych łodzi, co nie zachęcało mieszkańców miast do spożywania jarzyn. Przewoźnicy dostarczali rolnikom obornik z miast, odbierali natomiast od nich warzywa przed wypłynięciem w drogę powrotną (📷👇).
„Okiku and the World”
Nie było więc w Edo tradycji spożywania surowych warzyw, na popularności natomiast zyskały m.in. dania smażone na głębokim oleju, jak choćby podpatrzona od katolickich misjonarzy w Nagasaki tempura. Obróbka termiczna warzyw zapewniała pewien komfort psychiczny oraz zabezpieczała przed zatruciem pokarmowym. (📷👇).
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)
Freddie Mercury zajada się ekiben w pociągu relacji Osaka – Nagoja podczas trasy koncertowej Queen Hot Space Japan, 25 października 1982 r. Ekiben (eki – stacja kolejowa, ben – bento, posiłek na wynos) to regionalne specjały pakowane w pudełka i sprzedawane podróżnym na stacjach kolejowych. Dziś najłatwiej jest kupić je w licznych punktach gastronomicznych rozstawionych na peronach, ale chyba najprzyjemniej bezpośrednio od handlarza.
Sprzedawca ekiben
Zawód to już jednak ginący, co raz więc trudniej napotkać sprzedawcę ekiben. Pierwsze lunchboxy sprzedawane były podróżnym przez okna pociągów. Dziś, ze względu na krótki czas postoju pociągów na stacjach oraz zablokowane okna handlarze ustawiają się w pobliżu przejść. Historia ekiben ma już ponad 130 lat. W roku 1872 pomiędzy Jokohamą a Shimbashi w Tokio otwarto pierwszą w Japonii linię kolejową, a 13 lat później na stacji w miejscowości Utsunomiya pojawił się pierwszy sprzedawca onigiri (kulki ryżowe) i marynowanej rzodkiewki daikon dając początek tej unikalnej kulturze kulinarnej.
Pierwsze pociągi poruszały się wolno, a podróż trwała czasami nawet ponad 20 godzin. Menedżer zajazdu Shirakiya w Utsunomiya zwietrzył w tym dobry interes i zaczął zgłodniałym pasażerom oferować za 5 senów zawinięte w bambusową skórkę i pokryte czarnym sezamem onigiri. Do rozwoju ekiben w znacznej mierze przyczyniły się wojny rosyjsko-japońska (1904-1905) i chińsko-japońska (1937-1945). Największym klientem firm zajmujących się sprzedażą ekiben stało się wojsko. W czasie drugiej wojny światowej opakowania pudełek wykorzystywane były do szerzenia patriotycznych lub ultra-nacjonalistycznych treści mających podnosić morale Japończyków lub tchnąć w nich ducha bojowego. A zawartość pudełek? Czasami to prawdziwe dzieła sztuki.
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube i X (d. Twitterze)
EkibenBrian May, legendarny gitarzysta grupy QueenOpakowanie ekiben, koniec lat 30. XX wieku Opakowanie ekiben, 1942 r.