Korea Południowa

Blackpink w Pałacu Buckingham i reakcje ludzi na własne imiona

Rosé z Blackpink

Media światowe poświęciły wiele uwagi pełnej zachwytu reakcji uszczęśliwionych dziewczyn z koreańskiej grupy popowej Blackpink na dźwięk własnych imion wymienionych w przemówieniu przez Króla Karola III. Dla jednych reakcja czarująca, dla innych przesadzona, biorąc pod uwagę fakt, że wiek każdej z dziewczyn (kobiet), pomimo młodzieńczego wyglądu, powoli dobiega 30. Inni dodają, że nasze własne imiona brzmią szczególnie słodko i przyjemnie w naszych uszach, co jednak jest tylko częściowo zgodne z prawdą. Kilka obszarów lewej półkuli naszego mózgu faktycznie wykazuje większą aktywność na dźwięk naszych własnych imion, ale czy reakcja jest pozytywna, czy negatywna wiele zależy od kontekstu.

Richard Chamberlain w roli pilota Anjin-sana


W kultowym serialu Szogun z roku 1980, strażnik więzienia zamku w Osace każdego dnia wywoływał kilku więźniów skazanych na śmierć przez ukrzyżowanie i każdy z nich, pomimo tego, że wiedzieli jaki czeka ich los, reagował na dźwięk swojego imienia w ten sam sposób – zmrożeniem. Jest to jeden z trzech mechanizmów obronnych – walki, ucieczki lub zmrożenie – w reakcji na ostry stres i zagrożenie życia. W tym przypadku strażnik jest postrzegany jako niebezpieczny drapieżnik.

Reakcja Jisoo po usłyszniu swojego imienia

Często jednak, jak w przypadku Jisoo, mózg potrzebuje chwilki, żeby zorientować się, czy wyróżnienie nas imieniem niesie pozytywne czy negatywne implikacje i przez chwilkę poszukuje dodatkowych informacji, żeby odpowiednio zareagować.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X. 👇

Japonia · Wielka Brytania

Ceremonia przywitania z głowami koronowanymi

Dygnięcie księżnej Walii

Księżna Walii w trakcie wczorajszego (22.11.2023) spotkania króla Karola III z prezydentem Korei Południowej Yoon Suk Yeolem okazała szacunek władcy Wielkiej Brytanii tradycyjnym gestem powitania wraz z radosnym uśmiechem rozjaśniającym zazwyczaj jej twarz. Dyg to dosyć skomplikowana figura, która wymaga zachowania prostej sylwetki i równowagi, w przeciwnym razie powitanie może wypaść nieporadnie. Księżna zachowała także kontakt wzrokowy z królem.
Zasady kłaniania się w rodzinie królewskiej są dość skomplikowane i zależą od kontekstu oraz tego, kto jest obecny w trakcie spotkania. Dygnięcie wywodzi się z europejskiej tradycji dworskiej i nie jest częścią etykiety w Japonii.

Księżniczka Mako z wizytą w Katmandu

Pomimo tego dwie japońskie księżniczki – Kako, a zwłaszcza niezależna Mako (córki księcia Akishino, młodszego brata cesarza Naruhito) – zamiast ukłonu wykonują dyg podczas swoich podróży zagranicznych. W trakcie wizyty w stolicy Bhutanu, była już dziś księżniczka Mako pięknie dygnęła przed obliczem królewskiego majestatu (📷☝️). Ponownie oddała w ten sposób honory przed królem Bhutanu w trakcie inauguracji 3. Królewskiej Wystawy Kwiatów Bhutanu (📷👇).

Księżniczka Mako z wizytą w Katmandu

Podczas wizyty w Japonii, Maria, księżna koronna Dani, dygnęła przed cesarzową Masako, czym wyraźnie ją zaskoczyła, nieco skonfundowała, ale też rozbawiła, co jak widać pozytywnie wpłynęło na całą interakcję. Sama zresztą dwukrotnie pocałowała obu gości z Europy i to bez śladu dyskomfortu. Całowanie w policzek nie jest tradycyjnym przywitaniem w Japonii, ale jest już powszechnie stosowane podczas spotkań głów państw i pierwszych dam oraz członków rodzin cesarskich i królewskich.

Księżniczka Maria dygnęła przed cesarzową Masako
Zakłopotana i rozbawiona cesarzowa Masako potrząsnęła głową, wyraźnie dając księżnej Marii do zrozumienia, że jej gest był zbyteczny.
Chwilę wcześniej cesarzowa Masako złożyła pocalunki na policzkach księcia duńskiego Fryderyka oraz księżnej Marii

Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X.

Japonia · Korea Południowa

Ironia w komunikacji z Azjatami

Spotkałem na spacerze ojca wraz z ok. 7-letnim synem, który kazał nazywać się Jason, oraz ich psotliwym szczeniakiem rasy labrador. Jason doskonale posługiwał się j. angielskim i czuł się wyjątkowo swobodnie w moim towarzystwie. Spytałem go jak ma ich labrador na imię, a w odpowiedzi usłyszałem „secret”. „Och, doprawdy?” zapytałem z żartobliwą ironią w głosie. „To bardzo nietypowe imię dla psa” dodałem i zawołałem w kierunku labradora „Secret! Secret! Choć tutaj” W tym momencie do rozmowy włączył się jego ojciec, który z całą powagą odrzekł, że pies nie ma na imię „secret”, jego syn tylko się ze mną droczy, a imię psa brzmi „Coco”.
Ironia nie jest elementem komunikacji werbalnej używanym przez Koreańczyków i Japończyków. Interpretują taki komunikat w jego dosłownej formie i zazwyczaj nie potrafią wychwycić jego humorystycznych intencji.
Co pozwala nam zrozumieć ironię werbalną jest kontekst sytuacyjny, mimika twarzy oraz intonacja głosu nadawcy, tak często dodatkowo wzmacniana u dorosłych w trakcie przekomarzania się z dziećmi, które w ten sposób uczą się odróżniać ją od innych form wypowiedzi, z czym nie spotkałem się w Korei, gdzie podczas interakcji z dziećmi dorośli, zwłaszcza kobiety często mówią (czego w kulturze zachodniej nie pochwalają znów psycholodzy dziecięcy) dziecięcym głosem.
Z własnego doświadczenia wiem, że można pozytywnej ironii użyć czasami w swobodnych interakcjach z dziećmi i kobietami i w ten sposób budować lub wzmacniać z nimi relacje i więzi, pod warunkiem jednak, że wytłumaczymy, jakie były nasze intencje. Unikać natomiast jej należy w sytuacjach formalnych i w rozmowach z mężczyznami, którzy zazwyczaj nie są w stanie wychwycić subtelnych różnic w intonacji głosu i niekoniecznie wyrażą aprobatę dla tego typu żartów.
Dodam jeszcze, że sarkazm, złośliwy kuzyn ironii, może być przez Azjatów postrzegany bardzo negatywnie.