Japonia

Kultura picia alkoholu w Japonii

📷 Kenji Kawamoto

Japończycy potrafią ciężko pracować i równie mocno wypić. Urodzony w Tokio fotograf Kenji Kawamoto przemierzył swoje rodzinne miasto fotografując pijanych salarymenów (pracowników korporacji) śpiących w najmniej do tego odpowiednich miejscach – na schodach, chodnikach, stacjach i peronach kolejowych.
Już w 3 wieku naszej ery chińscy wysłannicy do kraju Wa (Japonia) pisali, że jego mieszkańcy gustowali w mocnych alkoholach. Przed wybuchem pandemii COVID-19 w samym tylko Tokio znajdowało się blisko 30 tysięcy barów i pubów. Alkohol można zakupić również z automatów vendingowych.

📷 Kenji Kawamoto

Pomimo tego, że Japończycy piją dziś mniej niż przed laty, w dalszym ciągu można natknąć się na mieście na „martwe” ciała salarymanów. Przyczyną tego jest kombinacja kilku czynników: upojenie alkoholem i wyjątkowo łatwy do niego dostęp, akceptacja społeczna dla pijaństwa, niefrasobliwość Japończyków, zmęczenie oraz brak snu. Na ludzi, którzy upili się do nieprzytomności wielu Japończyczyków spogląda ze współczuciem, a zjawisko to uważane jest za normalne w krajobrazie miejskim. Idea, że po ciężkim dniu czy tygodniu pracy mężczyzna ma prawo się upić głęboko zakorzeniła się w społeczeństwie japońskim. Wg wielu badaczy społecznych Japonia jest jednym z najbardziej przyjaznych piciu alkoholu krajów świata, japońska kultura picia jest wyjątkowo niechlujna, a wychodząc na drinka ważne jest aby się upić i budować i podtrzymywać w ten sposób relacje, zwłaszcza pomiędzy mężczyznami. (📷 Kenji Kawamoto)

📷 Kenji Kawamoto
📷 Kenji Kawamoto

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

Youtube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Tokio, cuchnące miasto

Publiczne oddawanie moczu i śmieci wyrzucane wprost na ulice, powszechne spluwanie, psie odchody na chodnikach i w parkach, zaśmiecone pociągi, przechodnie zakrywający chusteczką nosy, aby w ten sposób chronić powonienie przed powszechnym zwłaszcza w pobliżu cieków smrodem. Brud przyciągał niepożądane gatunki owadów, takich jak muchy i karaluchy. Miasto? Tokio aż do początków lat 60. XX wieku.

Od lat 30. nadmierna koncentracja ludności i przemysłu w stolicy powodowała problem zalewania miasta śmieciami. Wg prof. Yoshio Nakano, który nadał ówczesnemu Tokio przezwisko „obornikowe piekło” (funnyo jigoku), stolica Kraju Kwitnącej Wiśni była jednym z najbardziej śmierdzących miast świata. Wywóz śmieci był nieregularny, rzeka Sumida była zaś płynącym ściekiem.

A jednak w 1964 roku w Tokio odbyły się udane dla Polski Igrzyska Olimpijskie, pierwsze w historii na kontynencie azjatyckim. To właśnie wtedy ujawnił się niezwykły talent Ireny Szewińskiej, jeszcze wtedy Ireny Kirszenstein. Nasza młodziutka lekkoatletka miała to szczęście przybyć do stolicy Japonii 2 lata po zapoczątkowanej przez ówczesnego gubernatora Tokio Ryotaro Azuma kampanii upiększenia miasta, do której pod hasłem „upiększanie stolicy to jedna z dyscyplin olimpijskich” zaangażowano wszystkich mieszkańców stolicy.

Wiele lat później napisał on: „Brudne i hałaśliwe miasto stałoby się hańbą dla całej Japonii”. Na ulicach pojawiły się banery z napisami „nie oddawaj moczu na ulicy”, „nie pluj na chodniku”, „przestań zaśmiecać miasto”, „sprzątaj kupy po swoim psie”, „nie niszcz drzew i znaków drogowych” itp. Hasła te powoli zaczęły przenikać do umysłów mieszkańców stolicy i zgodnie z zamiarem gubernatora Azuma jego kampania zmieniła już na stałe oblicze tego miasta. Tokio było przygotowane na przyjęcie gości z całego świata.

Japonia

442 Pułk Piechoty Armii Amerykańskiej

Kiyoshi K. Muranaga

26 lipca 1944 roku. Podczas gdy w Azji Wschodniej i Południowo-Wschodniej alianci toczyli zaciekłe boje z Cesarską Armią Japonii, w Europie, 100 km na południe od Florencji urodzony w Kalifornii w rodzinie japońskich imigrantów 22-letni starszy szeregowy Kiyoshi K. Muranaga samotnie, ogniem z moździerza ostrzeliwał niemieckie pozycje umożliwiając ukrycie się jego towarzyszom broni. Trafiony przez Niemców zginął na miejscu. Był jednym z wielu Nisei – Amerykanów japońskiego pochodzenia poległych w Europie w 1944 i 1945 roku. Muranaga zgłosił się na ochotnika do 442 Pułku Piechoty złożonego niemalże wyłącznie z Nisei.

Żołnierze 442 Pułku Piechoty w Bruyers

Żołnierze tego pułku walczyli od 1944 roku w Włoszech, Francji i Niemczech i zasłynęli walecznością, odwagą i męstwem, za co otrzymali najwięcej odznaczeń bojowych w historii wojskowości Stanów Zjednoczonych, w tym 21 Medali Honoru (najwyższe odznaczenie wojskowe USA), 52 Krzyży Wybitnej Służby (drugie w hierarchii odznaczenie), 588 Srebrnych Gwiazd oraz trzy i pół tysiąca medali Purpurowe Serce.

Kompania H, 442 Pułku Piechoty w wyzwolonym przez nich miasteczku we Włoszech

442 Pułk Piechoty zdobył i wyzwolił liczne miejscowości we Włoszech i Francji, w tym Bruyeres, Belmont i Biffontaine. Walczyli z najbardziej bitnymi oddziałami, jakie Niemcy byli w stanie rzucić do walk – zaprawionymi w bojach żołnierzami z Afrika Korps, oddziałami SS i żołnierzami dywizji Hermanna Goeringa.

Hiro Higuchi, kapelan 442 Pułk Piechoty

W ciągu zaledwie 19 miesięcy walk 442 Pułk poniósł ogromne straty, a jak na ironię znaczna część jego żołnierzy została zwerbowana na terenie amerykańskich obozów internowania, w których umieszczono Amerykanów japońskiego pochodzenia ze Wschodniego Wybrzeża.

Szeregowy Rudy Tokiwa prowadzi grupę pojmanych niemieckich żołnierzy we Włoszech

29 kwietnia 1945 r. wchodząca w skład 442 Pułku Piechoty 552 Batalion Artylerii brał udział w wyzwoleniu obozu w Dachau. Pośród 33 tysięcy więźniów znajdowało się 15 tysięcy Polaków. 29 kwietnia zwiadowcy 522 Batalionu, jedynego z 442 Pułku biorącej udział w walkach na terenie Niemiec, przemierzając bawarskie miasteczko Hurlach natknęli się na otoczone drutem kolczastym koszary. Japończycy wyważyli bramy i dostali się do środka doprowadzając do wyzwolenia 3000 więźniów z podobozu Dachau Kaufering IV.

Tahae Sugita z byłym już więźniem niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Dachau

Po wojnie armia amerykańska i rząd wyciszyły udział Japończyków w wyzwoleniu tego obozu koncentracyjnego. Dopiero wiele lat później historyk Eric Saul przygotowując wystawę dotyczącą 442 Pułku Piechoty dowiedział się o ich chwalebnym udziale w tym wydarzeniu. Z początku miał wątpliwości, ale przekonał się, gdy weterani pokazali mu zrobione przez siebie zdjęcia.

George Oiye z byłymi więźniami KL Dachau

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

Youtube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Kapral Wojtek w Japonii

Marionetka „Wojtek”

W tokijskim sklepie Papettohousu (Domek dla lalek) w dzielnicy Shinjuku zajmującym się sprzedażą marionetek pojawiła się postać niedźwiadka o bardzo swojsko brzmiącym imieniu Wojtek (ヴォイテク).
Informacja na stronie internetowej sklepu wskazuje, że Wojtek, sympatyczna, 45-cm marionetka wykonana z drewna i gliny w cenie około 2500 złotych znalazł już nabywcę. Zanurzyłem się więc na chwilkę w otchłań japońskiego Internetu, by się przekonać, co Japończycy wiedzą na temat naszego kaprala w Armii Andersa i wygląda na to, że jest on najbardziej znanym w Japonii polskim (przyjmując, że zwierzętom z automatu przypisuje się narodowy rodowód swoich właścicieli) żołnierzem biorącym udział w drugiej wojnie światowej.

Przypomnę tylko, że w 1942 r. niedźwiadek brunatny został znaleziony w górach Iranu przez tubylców, a następnie wraz grupą polskich żołnierzy trafił do obozu dla uchodźców w pobliżu Teheranu. Wkrótce potem zaopiekowali się nim żołnierze 22 Kompanii Zaopatrywania Artylerii i na początku 1944 roku wraz z nimi wyruszył do Włoch, gdzie brał udział w bitwie o Monte Cassino. W artykułach opisujących losy kaprala Wojtka japońscy czytelnicy mogą również poznać losy polskich jeńców wojennych w niewoli radzieckiej od 1939 roku. Dla młodszych czytelników w japońskich księgarniach jest również książka o niedźwiadku Wojtku i dla większości z nich jest to zapewne pierwszy kontakt z polską historią.

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/niewref

Korea Południowa

Koreańskie kobiety morza w obiektywie Luciano Candisani

Brazylijski fotograf Luciano Candisani z San Paulo podczas swojej podróży na koreańską wyspę Czedżu spędził pewien czas z grupą kobiet morza haenyeo, a efektem tego są te piękne fotografie Koreanek w jego wykonaniu. Pierwsze wzmianki o haenyeo pochodzą z XVII wieku. Początkowo nurkowaniem zajmowali się głównie mężczyźni, ale gdy ówczesny rząd koreański wysokimi podatkami zaczął nękać nurków, ci w poszukiwaniu pracy zaczęli opuszczać wyspę (Czedżu jest wyspą wulkaniczną o słabej glebie nie nadającej się do rolnictwa na większą skalę), a pod wodę zaczęły schodzić kobiety.

Organizowały się w rywalizujące ze sobą grupy, opracowały specjalne techniki oddychania i nurkowania niezbędne do przetrwania w tych niełatwych wodach. W trudnym dla kobiet społeczeństwie Joseon stworzyły własną, kierowaną przez nich subkulturę, opierając ją na dawnych rytuałach szamańskich, raczej niż na patriarchalnym konfucjanizmie. Składały ofiary naturze, dziękując jej za obfite dary morza oraz prosząc o ochronę przed wszystkimi niebezpieczeństwami związanymi z nurkowaniem w morzu.

Zawód ten rozwijał się do lat 50. ubiegłego stulecia, kiedy to niemalże każdy mieszkaniec wyspy miał w rodzinie kogoś trudniącego się połowami owoców morza, ale od tego czasu notuje się spadek liczby haenyeo i zainteresowania młodszych pokoleń dziewczyn tą pracą. Wiedza na temat nurkowania tradycyjnie była przekazywana z pokolenia na pokolenie, z matki na córkę, z teściowej na synową. Dziś pozostało ich nie więcej niż 2000, głównie starszych pań po 60 roku życia.

W tej kobiecej społeczności najstarsze haenyeo mają już ponad 80 lat i wciąż nurkują na głębokość 10 metrów bez sprzętu do nurkowania. Wstrzymują oddech na 60-90 sekund, a podczas wynurzania wydają, podobnie jak japońskie ama, charakterystyczny gwizd. Praca haenyeo jest trudna i niebezpieczna, ale w sezonie mogą w ciągu jednego dnia zarobić nawet do 500.000 won (1650 zł).
(📷 lucianocandisani.com)

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Japonia · YouTube

Soichiro Honda: buntownik, geniusz, wizjoner

Jeśli cechami charakterystycznymi geniuszu są ponadprzeciętny stopień ciekawości, skłonność do podejmowania ryzyka i przekraczania granic, niechęć do poruszania się utartymi szlakami oraz kwestionowanie granic konwencjonalnego myślenia, takim człowiekiem bez wątpienia był Soichiro Honda, legendarny wizjoner i innowator, który po drugiej wojnie światowej rzucił wyzwanie potężnym graczom branży motoryzacyjnej i osiągnął sukces ucierając im zarazem nosa. Miał kompleks niskiego wzrostu i pochodzenia, stąd zapewne wzięło się jego zainteresowanie postacią Napoleona Bonaparte. „Ja też pewnego dnia będę jak Napoleon, mały i sławny. Napoleonie, mój drogi Napoleonie, ty jesteś wzorem dla wszystkich moich dziecięcych ambicji, bo wszyscy mamy prawo do szalonych marzeń.” Bardzo szybko wykazał smykałkę do pomysłowości. W drodze do szkoły przechodząc przez pole sąsiadów wycinał w łupinach arbuzów tam rosnących kwadrat, usuwał go, wyjadał ze środka owocu miąższ, po czym umieszczał usunięty kawałek skórki z powrotem na miejscu. Potrzeba matką wynalazków. Jego rodzice często byli bez grosza przy duszy, a piątka rodzeństwa Hondy zmarła, zanim osiągnęli dojrzały wiek.

Honda i Ayrton Senna

Jego pasja do pojazdów mechanicznych była niezrównana. W drugiej klasie szkoły podstawowej ukradł ojcu rower i pojechał nim do oddalonej o kilkanaście km od domu bazy wojskowej, żeby zobaczyć lądujący tam samolot. Nie mógł sobie pozwolić na zakup biletu wstępu, wdrapał się więc na sosnę, tak, aby jego wzrok mógł sięgnąć ponad murem. Wpadał też często, jak wielu geniuszy przed nim i po nim, w kłopoty. Porzucił szkołę i w wieku 15 lat wyjechał do Tokio. Tam często zachodził do dzielnicy gejsz. Lubił przebywać w ich towarzystwie. Podczas szalonej jazdy samochodem omalże nie zabił siebie i dwie z nich.

Wypadek Hondy został uwieczniony na taśmie filmowej

Kilka lat później tylko cudem wyszedł z poważnej kraksy. Jego samochód wyścigowy zbliżał się już do mety i zapewne pierwszy by ją przekroczył, gdyby nie nieuwaga innego kierowcy, który zajechał mu drogę. Poważny uraz twarzoczaszki i złamany nadgarstek wymagały trzymiesięcznej opieki medycznej w szpitalu. Pomimo tego, gdy odchodził na emeryturę w roku 1973 Honda Motors Corp. była już na najlepszej drodze do globalnego sukcesu. O Soichiro Hondzie opowiadam dziś na YouTube i zapraszam wszystkich zainteresowanych wysłuchaniem motywacyjnej opowieści o tym niezwykłym człowieku.

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Zasłony noren

Tradycyjna zasłona noren. Większość turystów zdaje się przechodzić obok nich obojętnie lub obrzuca je tylko spojrzeniem, a niesłusznie, gdyż są one źródłem wielu informacji, nie tylko o samej placówce, której wejście osłaniają, ale także o Japonii i jej mieszkańcach. Pojawiły się prawdopodobnie już ponad 1000 lat temu i pełnią rolę praktyczną, dekoracyjną, marketingową i symboliczną.
Długie noren zawieszało się w przeszłości w wejściach, celem osłony wnętrza domów przed deszczem, słońcem i kurzem. Zapewniały też pewien stopień prywatności i służyły zamiast drzwi do pomieszczeń wewnątrz budynku.

Z czasem jednak zaczęto je coraz częściej kojarzyć z gastronomicznymi, handlowymi oraz innymi placówkami usługowymi.
Dziś zawiesza się je każdego ranka przed otwarciem zazwyczaj tradycyjnych restauracji i sklepów, ich obecność oznacza więc, że placówka działa. Służą również do umieszczania na nich nazwy sklepu, symbolu handlowego (yago) czasami herbu rodzinnego (mon). Wszystkie, z wyjątkiem króciutkich mizuhiki noren ściąga się po zamknięciu placówki.
Noren ma również symboliczne znaczenie i podobnie jak święty sznur shimenawa zawieszany w chramach shinto oddziela sacrum (sfera prywatna) od profanum (sfera publiczna).

1910r. Krótkie noren powiewają nad głowami maiko.


Istnieje wiele rodzajów zasłon noren, a najprostszy ich podział dzieli je na krótkie i długie. W niektórych restauracjach, zwłaszcza sushi lub soba zawiesza się krótszy noren (han noren), aby dać klientom możliwość zerknięcia do środka.
Długi noren (naganoren) używa się tam, gdzie klient oczekuje prywatności lub gdzie promienie słoneczne mogą negatywnie wpłynąć na jakość sprzedawanych tam produktów.
W przeszłości zwłaszcza o rodzaju placówki informował również kolor noren. Biały był przykładowo stosowany przez sklepy spożywcze, niebeski zaś używali sprzedawcy kimon. Kolor zasłon w onsenach w dalszym ciągu informuje dla kogo przeznaczona jest dana przebieralnia – czerwony dla kobiet (女), niebieski dla mężczyzn (男).
Co ciekawe, jeszcze po wojnie powszechne było przekonanie, że im brudniejszy noren, tym bardziej popularna restauracja i smaczniejszy serwowany w niej posiłek. Zasłony, zwłaszcza w restauracjach sushi l, służyły klientom do wycierania brudnych po posiłku rąk.

Powiewające na wietrze noren imitują ruch gałęzi drzew lub fal morza, przez co mają relaksujące działanie na człowieka.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X.

Japonia

Kuchnia francuska w Japonii

Wśród wielu japońskich smakoszy panuje przekonanie, że aby skosztować najbardziej wyszukanych smaków kuchni francuskiej należy udać się do… Japonii. Opinia ta irytuje czasami samych Francuzów, ale w stolicy Kraju Kwitnącej Wiśni faktycznie funkcjonuje wiele ekskluzywnych i popularnych francuskich restauracji, by wymienić choćby L’Effervescence (*** Michelin), Les Saisons (*), L’Osier (***), La Table de Joel Robuchon (**) i Pierre Gagnaire (**), by wymienić tylko kilka.
Wpływ kuchni francuskiej na japońską (oraz japońskiej na francuską, ale o tym innym razem) datuje się na koniec XIX wieku. Wkrótce po otwarciu się Japonii na świat w roku 1868 pojawili się tam zachodni mistrzowie sztuki kulinarnej, a najsłynniejszym z nich był Francuz Louisem Begeux.

Jeszcze w tym samym roku Begeux został zatrudniony na stanowisku szefa kuchni w hotelu Tsukiji (w dzielnicy Tsukiji dla cudzoziemców), a następnie w Grand Hotel Yokohama. Jego umiejętności kulinarne wychwalali m.in.. członkowie japońskiej rodziny cesarskiej oraz autor „Księgi dżungli” Rudyard Kipling, który odwiedził Japonię w roku 1889. Monsieur Begeux przez wielu uważany jest za ojca kuchni francuskiej w Japonii. Wychował wielu japońskich kuchmistrzów, którzy pod jego bacznym okiem zgłębiali tajniki narodowej kuchni Francuzów, a niektórzy z nich odbyli nawet podróż do Francji, gdzie kształcili się w paryskich zazwyczaj restauracjach i hotelach. Kilku z japońskich szefów kuchni odbywało praktyki u boku samego Auguste’a Escoffiera (1846-1935), słynnego francuskiego restauratora i autora wpływowych książek kucharskich.

Auguste Escoffier

Jednym z nich był Tokuzo Akiyama, który w stolicy Francji spędził kilka lat, a powrocie do kraju w roku 1913 wpierw przygotowywał posiłki dla jednej z agencji cesarskich, a następnie objął zaszczytne stanowisko cesarskiego szefa kuchni. Dania kuchni francuskiej zaczęto serwować podczas oficjalnych uroczystości, w tym urodzin cesarza. Akiyama służył wpierw cesarzowi Yoshihito (Taisho), a następnie aż do roku 1972, kiedy to odszedł na emeryturę cesarzowi Hirohito (Showa).

Tokuzo Akiyama

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Katedra Krzyża w Tokio

Ukończona w grudniu 1964 r. Katedra Najświętszej Marii Panny w Tokio, zwana również Katedrą Krzyża, gdyż taki ma właśnie kształt widziana z lotu ptaka, odgrywa centralną rolę w Kościele katolickim w Tokio. Zaprojektowana została przez Kenzo Tange, jednego z najsłynniejszych japońskich architektów, który wyniósł japońską architekturę na światowy poziom. Oryginalna, powstała w 1899 roku drewniana konstrukcja w stylu gotyckim została zniszczona podczas nalotu na Tokio w maju 1945 roku. Wierni przed wejściem do niej zgodnie z tradycyjnym zwyczajem ściągali buty. Była zaledwie jednym z kilkuset tysięcy budynków bezpowrotnie straconych w amerykańskich nalotach na japońską stolicę. Zginęło w nich około 100 tys. ludzi, ponad milion pozbawionych zostało dachu nad głową.

Projekt Tange’a jest zarówno abstrakcyjny, jak i symboliczny. Zewnętrzna część budynku jest jasna i wypolerowana, o eleganckim i nowoczesnym wyglądzie, podczas gdy wnętrze jest szorstkie i teksturowane, co zapewnia poczucie kontrastu i głębi. Surowy beton ma symbolizować biblijną koncepcję zawartą w Psalmie 18:2: „Boże mój, skało moja, na którą się chronię…”. Katedra Najświętszej Marii Panny jest jednym z najbardziej charakterystycznych budynków w Tokio.
W roku 1973 instytucja kultury Japan Foundation podarowała tokijskiej katedrze replikę Piety Michała Anioła. Słynne arcydzieło renesansowego artysty znajduje się w bazylice św. Piotra w Rzymie.

Prof. Tange zmarł 22 marca 2005 roku w wieku 91 lat, a jego pogrzeb odbył się w zaprojektowanej przez niego katedrze. Dwa lata wcześniej architekt przyjął chrzest z rąk swojego przyjaciela, księdza profesora Mutsuo Yanase, japońskiego fizyka i filozofa nauki, ale jeszcze przed konwersją powtarzał, że chciałby zostać pochowany w stworzonej przez siebie katedrze. Znany ze swej skromności prof. Tange nigdy nie zorganizował wystawy architektonicznej podsumowującej jego bogaty dorobek, odrzucił też prośbę Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Nowym Jorku. Pracował do późnych lat życia nie tracą nic ze swojej witalności, motywacji ani kreatywności.

Kenzo Tange

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Fotografie Watanabe Katsumi

Ca. 1980

Kabuki-cho w tokijskiej dzielnicy Shinjuku to okolica dla ludzi poszukujących nocnych wrażeń. Miejsce to, zwłaszcza w nocy, szerokim łukiem omijane już od lat 50. ubiegłego wieku przez większość mieszkańców stolicy Japonii, wabiło fotografów. Od połowy lat 60. do końca lat 70. japoński fotograf Watanabe Katsumi spacerował nocą po ulicach Kabuki-cho wykonując czarno-biało portrety włóczęgów, drag queens, prostytutek, gangsterów, hostess barowych, tancerek i homoseksualistów.


W 1945 roku amerykańskie bomby zrównały tą część Shinjuku z ziemią. Wkrótce po wojnie planowano wybudować tam teatr kabuki, plany jednak zarzucono, ale nazwa Kabuki-cho (miasteczko Kabuki) się utrwaliła i jest używana do dzisiaj. Zamiast teatru powstało kino i hala sportowa przyciągające jak magnes młodych ludzi. Wkrótce zaczęły pojawiać się też lokale i kluby nocne, a pod koniec XX wieku było już jedną z największych dzielnic rozrywkowych w Azji. „Bezsenne miasto”, jak zwano Kabuki-cho, przyciągało również różnego rodzaju typy spod ciemnej gwiazdy, które postanowiły wziąć dzielnicę pod swoje skrzydła. W latach 80. miejscem tym „opiekowało się” już ponad tysiąc gangsterów yakuzy.
Zmarły w 2006 r. Watanabe Katsumi był na co dzień postacią skromną i cichą, ale z aparatem fotograficznym w ręce przemieniał się w nieustraszonego dokumentalistę.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

1982
1965
Ca. 1980
Gangi z Kabuki-cho. Ca. 1980