Azja

Czy ciała Azjatów faktycznie nie wydzielają przykrych zapachów?

Dlaczego ciała Koreańczyków, Chińczyków i Japończyków nie wydzielają zapachów? Oczywiście, że wydzielają, ale zapachy te nie zawsze są wystarczająco silne dla ludzkiego zmysłu węchu.
Chiny · Hongkong

Motyw pomarańczy i śmierć w Ojcu chrzestnym i Wejściu Smoka

Don Corleone kupuje pomarańcze

W uznawanym za arcydzieło filmie „Ojciec chrzestny” Francisa Forda Coppoli powtarzającym się motywem jest użycie pomarańczy jako symbolu zbliżającego się niebezpieczeństwa lub tragedii. Owoce te pojawiają się często w scenach zapowiadających dramatyczne wydarzenie, takich jak śmierć lub zagrożenie. Vito Corleone (Marlon Brando) zostaje postrzelony po tym, jak kupuje na targowisku pomarańcze. Gdy upada na ziemię, cytrusy rozsypują się po całej ulicy (📷).

Zanim odcięta głowa konia pojawi się w łóżku Jacka Woltza, na stole, przy którym je z Tomem Hagenem, widać pomarańcze (📷). Tuż przed śmiercią pod koniec „Ojca chrzestnego”, Vito obiera pomarańczę i robi miny ze skórką w ustach, aby zabawić wnuka. W każdym przypadku pomarańcze zwiastują tragedię, które wkrótce spotykają bohaterów. Harlen Lebo, autor książki o powstawaniu „Ojca chrzestnego” twierdzi jednak, że widzowie niesłusznie doszukują się w tych scenach głębszej symboliki, gdyż owoce te miały wyłącznie stanowić pewien jasny element, kontrast do ponurej fabuły filmu.

Zaledwie jednak rok po „Ojcu chrzestnym” w r. 1973 na ekrany kin wszedł ostatni (nie licząc niedokończonego „Gra śmierci”) film z Brucem Lee w roli głównej – „Wejście Smoka”. Niejako w hołdzie dziełu Coppoli autorzy filmu dodali dwie sceny z pomarańczami i obie zwiastują porażkę i śmierć dwójki postaci. W początkowej sekwencji napisów widzimy czarnoskórego karatekę Williamsa (Jim Kelly) spacerującego po targowisku z cytrusami. Williams zostanie później do nieprzytomności pobity przez organizatora turnieju karate Hana (Shih Kien), a następnie zabity na jego rozkaz.

Parsons silnym kopnięciem wytrąca z rąk mężczyzny koszyk z pomarańczami…
…a dzień później obrywa od Williamsa

Pomiędzy tymi dwoma scenami na dżonce w drodze na wyspę Hana nowozelandzki karateka Parsons (Peter Archer) potężnym kopniakiem rozrzuca po pokładzie pomarańcze trzymane w rękach przez młodego mężczyznę. W swojej pierwszej i jedynej walce w turnieju zostanie rozbity przez Williamsa. Fani Bruce’a szybko właśnie w pomarańczach i kolorze pomarańczowym zaczęli doszukiwać się zapowiedzi śmierci (Lee już wtedy nie żył) słynnego hongkońskiego aktora, tym bardziej, że krótko przed pierwszym klapsem, Lee oraz hongkoński producent Raymond Chow założyli firmę producencką Concord Production Inc., a na logo firmy wybrali okrągły jak pomarańcze diagram taijitu w kolorach jasno- i ciemno pomarańczowym.

Logo firmy Concord Production

Z tego też powodu różne odcienie pomarańczu, czerwieni i żółci często pojawiają się w filmie.
Przesądni Chińczycy zaczęli więc doszukiwać się innych symboli wskazujących na zbliżającą się śmierć aktora. Kiedy po raz pierwszy widzimy jego filmową siostrę Su Lin (Angela Mao) w konfrontacji z członkami osobistej ochrony Hana, na ścianie jednego z budynków pojawia się reklama firmy budowlanej oraz napis 26 B. Scena z Angelą Mao kręcona była pod koniec stycznia 1973 roku, a miesiąc później 26 lat skończyła tajwańska aktorka Betty Ting Pei, u której w domu w Hong Kongu w tajemniczych okolicznościach Bruce Lee zmarł zaledwie pół roku później. No i nie zapomnijmy o czterech chińskich gruszkach w scenie z brytyjskim agentem specjalnym. W języku chińskim cyfrę „cztery” wymawia się podobnie jak słowo śmierć i jest postrzegana jako pechowa.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Roper ze swoją asystentką na polu golfowym. W tle mężczyzna w swetrze w kolorze pomarańczowym.
Su Lin i napis 26 B
Cztery chińskie gruszki w półmisku na stoliku

Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X.

Hongkong

Krótka historia hongkońskich tramwajów

Hong Kong

Średnia prędkość tramwajów w Hong Kongu wynosi zaledwie 20 km/h, pomimo tego każdego dnia ok. 140 tysięcy pasażerów wybiera tę formę transportu publicznego. „Ding-ding”, jak pieszczotliwie nazywają Hongkończycy swój tramwaj, jest jednym z symboli tej byłej brytyjskiej kolonii, dlatego każda propozycja usunięcia go z ulic miasta spotyka się z ich sprzeciwem. Jest powolny, nikt temu nie przeczy, ale jest też preferowany przez osoby pragnące podjechać niedaleko, jeden lub dwa przystanki, turystów oraz, właśnie z tej przyczyny, reklamodawców. Jest też bardziej przyjazny dla środowiska naturalnego.

Queensway, 1920 r.

Anglicy zatwierdzili budowę pierwszej, jednotorowej linii tramwajowej w HK w 1901 roku, a 3 lata później na trasę wyruszyła pierwsza bimba (tramwaj w gwarze poznańskiej). Pierwszą osobą, która dostąpiła zaszczytu pociągnięcia za dźwignię była kobieta – żona dyrektora Zakładu Robót Publicznych. Wszystkie tramwaje pierwszej generacji były jednopokładowe, z czego 10 zaprojektowano dla pasażerów pierwszej klasy, a pozostałe dla klasy trzeciej.

Tramwaj piętrowy, 1925 r
HK, 1938 r.

Dla mieszkańców miasta przyzwyczajonych do riksz tramwaj był ogromnym skokiem cywilizacyjnym (pomimo tego, że Peak Tram, kolejka prowadząca na szczyt Wzgórza Wiktorii ruszyła już w roku 1888) i tłumy ciekawskich gromadziły się wzdłuż pierwszej trasy przejazdu. Pojazdy pozbawione były drzwi, ludzie, pomimo zakazu, wskakiwali więc w trakcie jazdy do środka. Kulisi przewożący swoimi rikszami pasażerów próbowali ułatwić sobie życie doczepiając się do pojazdów. Minęło też trochę czasu, zanim ludzie zorientowali się, że tramwaj nie może omijać pozostawianych na torach riksz i tobołków.

Japońscy żołnierze w HK. Rok 1942

Miasto rozwijało się dynamicznie, przybywało mieszkańców, w roku 1912 wprowadzono więc pierwszy tramwaj piętrowy typu open-top z siedzeniami ogrodowymi. Pierwsza klasa zajmowała górny pokład i jedną trzecią pokładu głównego, reszta obsługiwała podróżujących klasą trzecią. Pasażerowie narzekali jednak na niewygodę w dni deszczowe i w roku 1928 pojawiły się tramwaje z całkowicie zamkniętym górnym pokładem. Pod koniec 1941 roku Japończycy przegonili z HK Brytyjczyków i na ponad trzy lata komunikacja miejska niemalże ustała. Od Causeway Bay do Western Market kursowało zaledwie 12 ze 109 pojazdów. Po wojnie, jeszcze w 1945 roku, do służby wróciło 40 tramwajów. W sierpniu 1949 roku system jednotorowy został zastąpiony systemem dwutorowym. Paniom zezwolono na prowadzenie tramwajów dopiero w roku 1971.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Hong Kong po wojnie
HK w XXI wieku
Japonia

Dieta, waga i zdrowie zapaśników sumo

Najlepsi zawodnicy sumo (sumotori lub rikishi) wyróżniają się wyjątkową siłą, zwinnością, techniką i sprawnością fizyczną, ale także wysoką masą ciała. Aby to osiągnąć, przestrzegają specjalnej diety i reżimu treningowego. Jedzą wysokokaloryczne potrawy, które pozwalają im przybierać na wadze. Przeciętna dorosła osoba spożywa, w zależności od wykonywanej pracy i poziomu aktywności fizycznej, ok. 2000-3000 kcal w ciągu dnia. Rikishi potrafią pochłonąć tyle w trakcie jednego posiłku, a w ciągu całego dnia nawet ponad 10,000 kcal. Zazwyczaj spożywają dwa lub trzy posiłki dziennie, pierwszy dopiero po porannym treningu, który jest tak intensywny i wyczerpujący, że można go odbyć jedynie na czczo. Podczas takiego treningu sumita traci nierzadko ponad 5 kg wagi. Popularnym daniem wśród nich jest gulasz chankonabe, Nie jest przygotowywany wg jakiegoś sztywnego przepisu, ale zazwyczaj zawiera spore ilości mięs, tofu i warzyw.

Musashimaru

Zapaśnicy sumo jedzą sporo. Urodzony w Amerykańskim Samoa legendarny rikishi Musashimaru (waga ok. 235 kg), który w swojej kilkunastoletniej karierze wygrał ponad 700 walk, zjadał posiłki zawierające ponad 2 kg wołowiny. Takamisugi (waga 150 kg), były zapaśnik, a obecnie trener, zjadł któregoś razu 65 miseczek chankonabe zawierających ponad 10 kg wołowiny. Waga sumotori różni się w zależności od dywizji, w której się znajdują, a także budowy ciała i sezonowych wahań. W najwyższej dywizji sumo (łącznie jest ich sześć) zwanej makuuchi, średnia waga zapaśników wynosi ok. 145-165 kg (najciężsi ważą ponad 200 kg). W niższych dywizjach obowiązują limity wagi i zapaśnicy są zazwyczaj lżejsi. Pomimo jednak bardzo niesprzyjającego współczynnika BMI (stosunek wagi do wzrostu) rikishi nie cierpią na choroby związane z otyłością (przynajmniej do czasu przejścia na sportową emeryturę, kiedy to porzucają treningi, ale trzymają się dawnych zwyczajów dietetycznych).

Zwykle osoby z otyłością przechowują część dodatkowego tłuszczu głęboko w jamie brzusznej, gdzie otacza on trzustkę, wątrobę i inne ważne narządy. To tzw. trzewna tkanka tłuszczowa. Spełnia ona ważną rolę w naszym organizmie, ale jej nadmiar może prowadzić do problemów zdrowotnych, takich jak wysokie ciśnienie krwi, cukrzyca typu 2 i zawały serca. Jednak zapaśnicy sumo zwykle nie cierpią na te choroby. Tomografia komputerowa ujawnia, że rikishi nie mają w ogóle dużej ilości tłuszczu trzewnego, dlatego japońscy naukowcy uważają, że są zdrowi. Zamiast tego sumici przechowują większość tłuszczu tuż pod skórą, co chroni ich narządy przed brutalnymi uderzeniami w trakcie treningów (kilkadziesiąt krótkich sparingów w trakcie jednego treningu) oraz zawodów.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Wspólny posiłek zapaśników sumo
Korea Południowa

Pismo Święte i skomplikowana mozaika i sytuacja religijna w Korei Południowej

Ewangeliczni chrześcijanie w Korei w niedziele zazwyczaj mają przy sobie Pismo Święte

Koreańczyk idący z Pismem Świętym w ręce to obraz bardzo charakterystyczny dla niedzielnego południa w Seulu. Korea Południowa jest być może jedynym azjatyckim krajem, w którym każdej niedzieli tysiące ludzi nie zapomni zabrać ze sobą Biblii, często bardzo już zniszczonej od regularnego czytania, przed wyjściem do kościoła. Kilka dni temu pewien polski historyk i teolog w programie na YT zauważył, że protestanci znacznie lepiej od katolików znają świętą księgę chrześcijan i faktycznie, również w Korei napotkana przez nas osoba podążająca do lub z kościoła z Pismem Świętym będzie niemalże na pewno ewangelicznym chrześcijaninem. Wg sondażu Gallupa sprzed 3 lat 60% Koreańczyków podało, że nie identyfikują się z żadną religią, 17% z protestantyzmem, 16% z buddyzmem, a 6% z katolicyzmem.

Serdeczne, pół formalne przywitanie kombinacją ukłonu i uścisku dłoni charakterystyczne tutaj w pewnych kontekstach, jest częste również w koreańskim kościele.
Starszy mężczyzna z Biblią pod pachą jest zapewne szanowanym w swoim kościele prezbiterem.

Należy jednak zauważyć, że mniej niż 20% Koreańczyków utożsamia się z ateizmem, z których część i tak bierze raz lub dwa razy do roku udział w szamanistycznych rytuałach, do protestantyzmu zalicza się również różne, także te działające na granicy prawa, pseudo-chrześcijańskie sekty i alternatywne ruchy religijne, często z liderem głoszącym, że przemawia przez niego Bóg lub identyfikującym się jako bóg lub mesjasz, katolicy, w przeciwieństwie do ewangelicznych chrześcijan, również biorą udział w rytuałach związanych z kultem przodków (papież Pius XII wydał 8 grudnia 1939 r. dekret zezwalający koreańskim i chińskim katolikom na przestrzeganie obrzędów przodków i udział w ceremoniach ku czci Konfucjusza.), a na każdą religię w kraju moich gospodarzy silny wpływ ma uri-ism (od uri – my), czyli nacjonalizm na sterydach, kult Korei i wszystkiego co koreańskie. By jeszcze bardziej rzecz skomplikować, dodam, że każdy Koreańczyk bez względu na wyznawaną religię jest jednak przede wszystkim kulturowym konfucjanistą. Konfucjańskie normy kształtują ich codzienne praktyki i zachowania – od wychowywania dzieci i relacji małżeńskich, po relacje sąsiedzkie i w miejscu pracy, zachowania w miejscach publicznych, czy też podejście do edukacji i etyki.

Zaraz za moimi plecami znajduję się kościół prezbiteriański

Chiny · Korea Południowa · Wietnam

Długie paznokcie jako symbol statusu w Chinach i Wietnamie

Wietnam na przełomie XIX i XX wieku

Jednym z najdziwniejszych symboli wysokiego statusu społecznego lub majątkowego w konfucjańskich krajach Azji, zwłaszcza Chinach i Wietnamie były długie paznokcie. Przypisywany Konfucjuszowi i Zengzi (uczony konfucjański) traktat filozoficzny o nabożności synowskiej (Xiaojing) nakazuje szanować swoje ciało, łącznie z włosami i paznokciami, ponieważ wszystko to zostało ludziom dane przez ich rodziców. Portrety Konfucjusza często przedstawiają go z długimi włosami i paznokciami. Choć nie jest jasne, kiedy Chińczycy nabyli zwyczaj zapuszczania długich paznokci, niektóre przekazy wskazują na co najmniej okres Walczących Królestw (475-221 p.n.e.). Zarówno mężczyźni, jak i kobiety z klas wyższych zapuszczali długie paznokcie jako symbol statusu i bogactwa.

Cesarzowa Wdowa z dynastii Qing, 1861-1908

Długie paznokcie wskazywały, że ich właściciele nie musieli wykonywać pracy fizycznej. Jak napisał w roku 1911 Robert J. Moose w książce „Village Life in Korea” (Wiejskie życie w Korei), „lider wioski stanowczo sprzeciwia się podejmowaniu czegokolwiek, co wygląda na pracę fizyczną. Może i jest bardzo biedny (tak, nawet zależny od innych, jeśli chodzi o codzienny ryż), ale praca nie należy do jego zainteresowań. Głód nie jest dla niego hańbą, ale podjęcie jakiejkolwiek pracy fizycznej natychmiast obniżyłoby jego pozycję jako dżentelmena i zrujnowało jego perspektywy na przyszły awans zgodnie z zasadami, którymi powinni podążać dżentelmeni.” Do dżentelmenów zaliczano arystokrację oraz konfucjańskich uczonych. Praca należała do prymitywnego świata niższych klas feudalnych.
Znaczenie paznokci doprowadziło również do powstania różnych zwyczajów i przesądów z nimi związanych, chociażby z ich przycinaniem w określone, pomyślne dni roku, oraz obrządkami pogrzebowymi. Kiedy ktoś umierał, obcinano mu paznokcie i chowano je razem z nim. Umieszczano je w trumnie zmarłego lub chowano osobno w pobliżu. Reprezentowały synowski dar dla rodziców i przodków w zaświatach.

Wykonane ze srebra osłony na paznokcie

Ponieważ paznokcie rosną powoli, a długie są kruche i łamliwe, w czasach chińskiej dynastii Ming (1368-1644) i Quing (1644-1912) popularne stały się osłony wykonane z metalu, muszli lub jadeitu.
Dziś wciąż można w Wietnamie i Chinach napotkać osoby z pojedynczymi dłuższymi paznokciami, zwłaszcza małego palca jednej ręki, ale niechęć, czy wręcz pogarda dla pracy fizycznej pozostała w krajach tradycji konfucjańskiej w dalszym ciągu żywa, co paradoksalnie jest bodźcem do wytężonej nauki w szkołach oraz rozwoju gospodarki.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Wietnam lata 20. XX w. Plakat reklamujący papierosy. Przedstawiony mężczyzna jest zamożny, o czym świadczy nakrycie głowy, kołnierzyk oraz długie paznokcie.
Wietnam, na przełomie wieków XIX i XX

Japonia

Japońskie potrawy z surowymi żółtkami kurzych jaj

Miyabiyama, oyakata stajni Futagoyama Beya

Surowe żółtka jaj to jeden z ulubionych przysmaków Japończyków. Zawodnicy sumo ze stajni Futagoyama Beya wybrali się na posiłek do restauracji Mita Seimenjo. Oyakata (trener i właściciel stajni) Miyabiyama jako pierwszy otrzymał makaron z surowym żółtkiem – danie zwane tamago kake men (mniej znana odmiana popularnego dania tamago kake gohan lub TKG – surowe żółtko na gotowanym ryżu).

TKG

Ponieważ jaja i mięso to najczęstsze możliwe źródła zakażenia salmonellą, japońscy konsumenci wymagają produktów wysokiej jakości i bezpiecznych do spożywania na surowo. Zaawansowane urządzenia służą do wyszukiwania pęknięć na skorupkach i zanieczyszczeń wewnątrz jaj. I faktycznie w Japonii każdego roku odnotowuje się jedynie ok. 3000 przypadków zatrucia salmonellą (🇯🇵 populacja 125 mln, 339 jaj na osobę rocznie, r. 2022, 🇵🇱 populacja 38 mln, ok. 10 tys. przypadków salmonelli rocznie, 155 kurzych jaj na głowę, r.2020). Co ciekawe, surowe jajka na stole to całkiem nowy „wynalazek” Japończyków. Kury domowe sprowadzono do Japonii z Chin via Korea ok. 2500 lat temu, ale ich jaj używano raczej do celów leczniczych lub składano w formie ofiar.

Sukiyaki

Później przez 1200 lat, aż do roku 1871, obowiązywał w Japonii zakaz spożywania mięsa, a jaja czasami również objęte były tym zakazem, innym znów razem zezwalano na ich spożycie, ale w okresie Edo (1603-1867) były towarem luksusowym (kury często były trzymane jako zwierzęta do towarzystwa). Jeszcze na początku XX w. przeciętny Japończyk zjadał zaledwie ok. 40 jaj rocznie. Dopiero po II wojnie światowej rząd i media dla poprawy nadszarpniętego zdrowia japońskiego społeczeństwa usilnie naciskały na zwiększenie spożycia jaj i produktów mlecznych.

Yukke

Tamago kake gohan zostało pierwotnie stworzone przez dziennikarza Kishidę Ginko w drugiej poł. XIX wieku, o czym pisała ówczesna japońska prasa. Przez długi czas było wyłącznie jednym z popularnych „comfort food” (jedzenie dla poprawienia nastroju) spożywanym w domach, aż do początku XXI wieku, kiedy to w sprzedaży pojawił się sos sojowy przeznaczony wyłącznie do tamago kake gohan. Dziś wiele japońskich restauracji specjalizuje się w podawaniu surowego jajka na gotowanym ryżu.

Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Japonia · Polska

Chopin łączy światy: cesarz Japonii w klasztorze na Majorce

Naruhito w Anglii, ok. 1984 r.
Valldemossa do dziś jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci o Chopinie poza Polską – w celach nr 2 i 4 znajduje się muzeum z oryginalnym pianinem Pleyel kompozytora (tym, które dotarło z opóźnieniem w styczniu 1839) i manuskryptami.
Naruhito w Anglii, ok. 1984 r.
Naruhito w swoich peregrynacjach dotarł także do Watykanu i został przyjęty na audiencji u Jana Pawła II. Z tego wyjątkowego spotkania zachował się materiał video. (Można obejrzeć na moim profilu na X 👇)
Japonia

Pies Judy, niezwykły japoński jeniec wojenny

1948 r.., Judy i Frank Williams przed wyjazdem do Tanzanii)

Judy, suka rasy English Pointer i jedyny aliancki pies, który oficjalnie został przez Japończyków uznany jeńcem wojennym. Urodzona w Szanghaju w 1936 roku została maskotką Królewskiej Marynarki Wojennej, wpierw na rzecznej kanonierce
HMS Gnat, a następnie HMS Grasshopper, które stacjonowały na rzece Jangcy przed i podczas II wojny światowej. Judy potrafiła ponoć jako pierwsza usłyszeć odgłos nadlatujących samolotów. Była na pokładzie HMS Grasshoper podczas bitwy o Singapur (8-15.02.1942). W trakcie próby ucieczki do Holenderskich Indii Wschodnich (dziś Indonezja) okręt został dwukrotnie trafiony przez Japończyków i konieczna okazała się natychmiastowa ewakuacja załogi.

Judy na pokładzie kanonierki rzecznej HMS Grasshopper

Judy uwięziona przez spadające szafki zniknęła marynarzom z oczu i pozostała na pokładzie. Wkrótce okazało się, że okręt jednak nie poszedł na dno i kilku członków załogi wróciło na niego celem zebrania zapasów, a przy okazji udało im się odnaleźć ich maskotkę całą i zdrową. Z bezludnej wyspy Sebayur rozbitkowie udali się na Sumatrę, gdzie pragnęli dołączyć do ewakuujących się sił brytyjskich. Spóźnili się o jeden dzień i trudny 5-tygodniowy marsz przez dżunglę Sumatry poszedł na marne. Załoga trafiła do japońskiej niewoli. Judy, pomimo sporych rozmiarów, udało się ukryć przed poddanymi cesarza Hirohito. W obozie w Medan (Indonezja) pod swoje skrzydła wziął ją pilot RAFu Frank Williams.

Judy i Frank Williams

Obawiano się, że hałasujący pies mógłby zostać wykryty i zgładzony, postanowiono więc zgłosić jego obecność Japończykom. Judy została zarejestrowana jako POW 81A. Brytyjczycy wraz z Judy zostali załadowani na pokład dawnego parowca SS Van Waerwijck, służącego teraz Japończykom do transportu jeńców wojennych (tzw. hell ship, piekielny statek) celem dotarcia do obozu w Singapurze. 26 czerwca 1944 roku statek został jednak trafiony brytyjską torpedą i zatopiony. Zginęło co najmniej 150 osób, a pozostali przy życiu znaleźli się w wodzie. Judy wypchnieta przez Williamsa przez bulaj podpływała do jeńców i holowała ich do unoszących się na wodzie szczątków statku.

SS Van Waerwijck

Ci, którzy przeżyli ponownie zostali złapani przez Japończyków i osadzeni w obozie na Sumatrze. Tutaj Judy łapała szczury i węże, których mięso urozmaicało marną ryżową dietę Brytyjczyków. Judy zachowywała się agresywnie wobec Japończyków brutalnie traktujących jeńców, przez co i jej zdarzało się od nich oberwać. Po wykryciu w obozie epidemii wszawicy Judy została skazana przez komendanta na śmierć, jednakże los uśmiechnął się do niej raz jeszcze i ponownie ukryta przed Japończykami przetrwała do czasu przybycia sił alianckich. Przemycona przez Brytyjczyków na okręt SS Atenor w 1945 roku znalazła się wraz z nimi w Wielkiej Brytanii, gdzie otrzymała medal Dickina (📷) ustanowiony na cześć zwierząt zasłużonych w czasie wojny. Pozostałe 5 lat swojego życia Judy wiernie spędziła u boku Franka Williamsa.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Judy z medalem Dickina
Kambodża · Wietnam

Emile Gsell i jego XIX-wieczne fotografie z Indochin

Gubernator Sajgonu, 1880, 📷 Emile Gsell

Podbój Sajgonu w 1859 r. przez francusko-hiszpańską flotyllę pod dowództwem admirała Rigaulta de Genouilly i wynikające z tego rozprzestrzenienie się wpływów francuskich na Indochiny i Kambodżę było pierwszym sukcesem kolonialnym II Cesarstwa Francuskiego. Aby uczcić to osiągnięcie, admirał, który został ministrem marynarki wojennej, podarował w roku 1867 cesarzowej Eugenii, żonie Napoleona III luksusowo oprawiony album ze zdjęciami zatytułowany Cochinchine et Cambodge (Kochinchina i Kambodża), znajdujący się obecnie w zbiorach Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku.

Dziewczyna z Kochinchina, 1886, 📷 Emile Gsell

Fotografie wykonał Emile Gsell, francuski fotograf pracujący od dłuższego czasu w Sajgonie. W 1858 Gsell roku rozpoczął służbę wojskową w tym mieście i uczył się fotografii. 8 lat później Ernest Doudart de Lagrée zatrudnił go w ramach słynnej Misji Eksploracji Mekongu. W ciągu dwóch lat ekspedycja, w skład której wchodziło ok. 20 osób, w tym archeolog, geolog, botanik oraz fotograf przemierzyła prawie 9000 km z Sajgonu przez XIX-wieczny Wietnam, Kambodżę, Laos, Tajlandię i Birmę do chińskiej prowincji Yunnan, ostatecznie docierając do Szanghaju i po raz pierwszy zapoznając Europejczyków z regionem doliny Mekongu i jej mieszkańcami. Po powrocie do Sajgonu Gsell wziął udział w dwóch kolejnych naukowych ekspedycjach. Wyprawy te przyniosły mu rozgłos w Europie i w roku 1873 za swoje fotografie otrzymał medal na Wystawie Światowej w Wiedniu. Gsell zmarł w Sajgonie w roku 1879.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Dziewczyna z Sajgonu, 1880, 📷 Emile Gsell
Portret rodziny z Kambodży, 1880, 📷 Emile Gsell
Mnisi z Angkor, 📷 Emile Gsell
Portret bogatej rodziny ze służącym, 1880, 📷 Emile Gsell