Japonia · Korea Południowa

Jesienny spacer po targowisku owocowo-warzywnym w Seulu

Wraz ze zmianą pór roku zmienił się również asortyment produktów na naszym targowisku warzywno-owocowym. Najpopularniejsze owoce w okresie jesiennym w Korei to lokalne persymony w kilku odmianach, pochodzące z wyspy Czedżu mandarynki (z importowanych cytrusów mamy tylko cytryny, a pomarańcze zaledwie przez kilka tygodni w roku), okrągłe koreańskie gruszki (nigdy nie spotkałem się w Korei z gruszkami odmiany europejskiej), popularne tutaj ogromne, zielone japońskie winogrona zwane Shine Muscat, oraz jadalne kasztany.

Owoców w Korei nie kupujemy na wagę, a na tacki, miseczki, pęczki, kiście itd., co znacznie utrudnia porównywanie cen pomiędzy straganami. Przykładowe ceny: 3 duże lub 4 mniejsze jabłka 10 tys. won (30 zł), 6 twardych persymon w tej samej cenie, miseczka koreańskich mandarynek (ok. 13 sztuk) to wydatek o połowę mniejszy.
Warzywa z wyjątkiem imbiru i kilku innych również sprzedawane są w ilościach już przygotowanych przez sprzedawcę. Stałym klientom niektórzy handlowcy dorzucą coś czasami za darmo do zakupionych towarów.
Kilka tygodni temu wraz z epidemią grypy do łaski w Korei powróciły maseczki. Może i dobrze, gdyż niestety ponad 2-letnia pandemia nie zmieniła przyzwyczajeń Koreańczyków i w dalszym ciągu kaszlą nie zasłaniając ust rękoma.

Kimjang, czyli tradycyjny proces przygotowywania kimchi

Jesień to sezon zbiorów kapusty i przygotowywania w domach narodowej potrawy Korei – kimchi. Na targowiskach nie może więc zabraknąć tego warzywa, czosnku oraz rzepy, z której również wyrabia się kimchi. Koreańczycy w spożyciu czosnku ustępują tylko Chińczykom, którzy jedzą go najwięcej. Nie jest za to szczególnie popularny w kuchni japońskiej. Aż do drugiej wojny światowej czosnek był w Japonii kojarzony z nielubianymi tam Koreańczykami. Nazywano ich pogardliwie „czosnkojadami”. Do dziś w niektórych japońskich prowincjach warzywo to jest postrzegane negatywnie.

Również japoński buddyzm oraz wywodzący się z tradycji buddyjskiej zen zniechęcały do jedzenia czosnku i cebuli. Japończycy zawsze byli tolerancyjni wobec wszelkich dźwięków wytwarzanych przez nasze ciała – bekania, siorbania, mlaskania itd., ale ciało ludzkie musiało być czyste i pozbawione zapachów, czosnek więc odrzucali, a z Koreańczyków stroili sobie drwiny. Moi gospodarze w porównaniu z Japończykami jedzą również znacznie więcej zielonych warzyw, które łatwo tutaj przez cały rok zakupić na targowiskach. Zarówno zielenina, jak i tradycyjne koreańskie słodycze kupowane są najchętniej przez ludzi starszych.

Stoisko z zielonymi warzywami
Tradycyjne koreańskie słodycze hangwa. „100% bez cukru”
Japonia · Wielka Brytania

Ceremonia przywitania z głowami koronowanymi

Dygnięcie księżnej Walii

Księżna Walii w trakcie wczorajszego (22.11.2023) spotkania króla Karola III z prezydentem Korei Południowej Yoon Suk Yeolem okazała szacunek władcy Wielkiej Brytanii tradycyjnym gestem powitania wraz z radosnym uśmiechem rozjaśniającym zazwyczaj jej twarz. Dyg to dosyć skomplikowana figura, która wymaga zachowania prostej sylwetki i równowagi, w przeciwnym razie powitanie może wypaść nieporadnie. Księżna zachowała także kontakt wzrokowy z królem.
Zasady kłaniania się w rodzinie królewskiej są dość skomplikowane i zależą od kontekstu oraz tego, kto jest obecny w trakcie spotkania. Dygnięcie wywodzi się z europejskiej tradycji dworskiej i nie jest częścią etykiety w Japonii.

Księżniczka Mako z wizytą w Katmandu

Pomimo tego dwie japońskie księżniczki – Kako, a zwłaszcza niezależna Mako (córki księcia Akishino, młodszego brata cesarza Naruhito) – zamiast ukłonu wykonują dyg podczas swoich podróży zagranicznych. W trakcie wizyty w stolicy Bhutanu, była już dziś księżniczka Mako pięknie dygnęła przed obliczem królewskiego majestatu (📷☝️). Ponownie oddała w ten sposób honory przed królem Bhutanu w trakcie inauguracji 3. Królewskiej Wystawy Kwiatów Bhutanu (📷👇).

Księżniczka Mako z wizytą w Katmandu

Podczas wizyty w Japonii, Maria, księżna koronna Dani, dygnęła przed cesarzową Masako, czym wyraźnie ją zaskoczyła, nieco skonfundowała, ale też rozbawiła, co jak widać pozytywnie wpłynęło na całą interakcję. Sama zresztą dwukrotnie pocałowała obu gości z Europy i to bez śladu dyskomfortu. Całowanie w policzek nie jest tradycyjnym przywitaniem w Japonii, ale jest już powszechnie stosowane podczas spotkań głów państw i pierwszych dam oraz członków rodzin cesarskich i królewskich.

Księżniczka Maria dygnęła przed cesarzową Masako
Zakłopotana i rozbawiona cesarzowa Masako potrząsnęła głową, wyraźnie dając księżnej Marii do zrozumienia, że jej gest był zbyteczny.
Chwilę wcześniej cesarzowa Masako złożyła pocalunki na policzkach księcia duńskiego Fryderyka oraz księżnej Marii

Materiał filmowy można obejrzeć na moim koncie na X.

Japonia · Korea Południowa · YouTube

Zachowania jedzeniowe Japończyków i Koreańczyków

Czy przeszkadza Państwu siorbanie podczas posiłku? Mlaskanie? W niektórych krajach Azji takie zachowanie przy stole nie jest niczym niestosownym. U wielu obcokrajowców mieszkających w Korei i Japonii te i inne fizjologiczne dźwięki są jednak przyczyną nieprzyjemnych doznań, czasami na tyle poważnych, że muszą się przed nimi zabezpieczać, choćby zatyczkami do uszu. Jak je tłumaczą Azjaci? Dlaczego Japończycy i Koreańczycy tak wiele czasu poświęcają na oglądanie programów kulinarnych? Czym są traumy kolektywne, w jaki sposób manifestują się u Japończyków i Koreańczyków i czy mogą być u nich przyczyną zaburzeń odżywiania? Dlaczego wg niektórych cudzoziemców żyjących w Azji w kontaktach z Azjatami nie warto być szczerym? Na te i inne pytania odpowiadam w moim nowym filmie na YouTube. Zapraszam.

Japonia

Podróż Alberta Einsteina po Japonii

W drodze do Japonii

Kiedy 10 grudnia 1922 roku Akademia Szwedzka wręczała Nagrodę Nobla z dziedziny fizyki, jej laureat, Albert Einstein… zwiedzał Kioto. „Wewnętrzny dziedziniec pałacowy należy do najwspanialszych dzieł architektury, jakie kiedykolwiek widziałem” – napisał w swoim pamiętniku po wizycie w dawnej stolicy Japonii. Do Kraju Kwitnącej Wiśni wraz z małżonką zawitali kilka tygodni wcześniej i była to ich jedyna podróż do tego kraju. Wg biografów noblisty, ze zmiennym szczęściem próbował on przystosować się do lokalnych zwyczajów.

Kobe. Pierwsze zdjęcie zaraz po zejściu na ląd.

Zauroczyły go Japonki, „stworzenia podobne do kwiatu” (złośliwi dodają, że miał słabość do kobiet), narzekał za to na niewygody związane z siedzeniem na podłodze oraz japońskie jedzenie, które mu nie służyło. „Biedne stworzenia” napisał empatyczny fizyk o serwowanych w restauracji pieczonych homarach. W jego opiniach na temat Japończyków można doszukać się sprzeczności: „Japończycy przemawiają do mnie bardziej niż wszystkie inne narody, z którymi miałem dotychczas kontakt: cisi, skromni, inteligentni, doceniający sztukę i taktowni”, napisał w liście do synów, ale także „mają temperament podobny do Włochów” oraz, że „potrzeby intelektualne Japończyków wydają się mniejsze od artystycznych – naturalne usposobienie?” Tę ostatnią uwagę wypomina mu się po dziś dzień.

Z gejszami w Kioto

Zwrócił uwagę na liczne przesądy, które kierowały życiem Japończyków, ale dyplomatycznie opisał je jako „ujmujące”. Podczas pobytu w Imperial Hotel w Tokio (dzieło słynnego amerykańskiego architekta Franka Lloyda Wrighta) do drzwi zapukał chłopiec hotelowy z przesyłką w ręce. Zamiast napiwku, którego kurier nie przyjął, lub Einstein wręczył mu napisaną na papierze listowym w języku niemieckim swoją „krótką teorię o szczęśliwym życiu”: „Spokojne i skromne życie przynosi więcej szczęścia, niż pogoń za sukcesem i związany z tym ciągły niepokój”, wraz z uwagą, aby zachował tę notatkę, gdyż może okazać się cenna w przyszłości. Niemalże 100 lat później, w październiku 2017 roku, na aukcji w Jerozolimie notatka została sprzedana anonimowemu nabywcy z Europy za 1,56 miliona dolarów.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Notatka Einsteina sprzedana na aukcji w Jerozolimie
Imperial Hotel
Einstein w Kioto
Japonia

Dlaczego Japończycy spożywają niewiele surowych warzyw

Wywóz nieczystości z miasta.
Scena z filmu „Okiku and the World”, 🇯🇵 2023

Dlaczego Japończycy nie mają w zwyczaju jeść surowych warzyw, pomimo tego, że na ich stołach goszczą surowe ryby, jaja, a nawet surowe mięso drobiowe (torisashi) i wołowina (gyusashi)? Ma to związek z recyklingiem i transportem odchodów w okresie Edo (1603-1867), kiedy to kształtowała się współczesna japońska kuchnia. Społeczeństwo Edo było społeczeństwem recyklingu, a jednym z popularniejszych towarów, którym handlowano w tamtym czasie były ludzkie odchody używane przez rolników jako nawóz na pola (📷👇).

„Okiku and the World”

Nieczystości klasyfikowano wg ówczesnych standardów na lepsze i gorsze. Do tej pierwszej grupy zaliczano kinban, czyli odchody należące do strażników szogunatu i panów feudalnych daimyo. Ich wysoka cena znajdowała odzwierciedlenie w wysokim statusie samurajów wyższej klasy. Popularne były również tsujihi – ekskrementy zbierane z toalet publicznych tsuji na rogach ulicy (📷👇).

„Okiku and the World”

Te pobierane od mieszczan zwane machihi odpowiadały zaledwie średniej klasie. Klasa najniższa to oyashiki, ekskrementy odbierane z więzień i aresztów śledczych, gdyż odchody przestępców – ludzi o niskim statusie społecznym – uważano powszechnie za mało wartościowe. Wysokiej klasy były też nieczystości pochodzące z zamku Edo (dziś część cesarskiego kompleksu pałacowego w Tokio) – siedziby siogunów. Ze względu na najwyższy status mieszkańców tego zamku, były sprzedawane po wysokiej cenie, pomimo tego, że ich jakość była raczej niska. Przyczyną tego była wysoka zawartość rtęci i ołowiu, dwóch składników obecnych w popularnych kosmetykach. Dlaczego więc społeczeństwo Edo nie spożywało surowych warzyw? Do transportu odchodów i warzyw używano tych samych łodzi, co nie zachęcało mieszkańców miast do spożywania jarzyn. Przewoźnicy dostarczali rolnikom obornik z miast, odbierali natomiast od nich warzywa przed wypłynięciem w drogę powrotną (📷👇).

„Okiku and the World”

Nie było więc w Edo tradycji spożywania surowych warzyw, na popularności natomiast zyskały m.in. dania smażone na głębokim oleju, jak choćby podpatrzona od katolickich misjonarzy w Nagasaki tempura. Obróbka termiczna warzyw zapewniała pewien komfort psychiczny oraz zabezpieczała przed zatruciem pokarmowym. (📷👇).

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Tempura z warzyw
Japonia

Tajemnicza choroba samurajów w XIX-wiecznym Edo (Tokio)

Mieszkańcy Edo (Tokio) ok. 1870 r.

Około XIX wieku mieszkańcy Edo (dzisiejsze Tokio) zaczęli masowo cierpieć na nieznaną chorobę nazwaną „kłopotem Edo” (Edo wazurai). Ci, którzy przenieśli się do miasta ze wsi, wkrótce również zachorowali. Początkowo dotykała głównie samurajów, tak jakby ktoś rzucił na nich klątwę. W okresie Edo (1603-1867) obowiązywała zasada, że samuraje mieszkający poza stolicą, co drugi rok mieli obowiązek w niej przebywać. W ten sposób rządzący Japonią reżim Tokugawów trzymał wojowniczych panów feudalnych w ryzach.

Yoshinobu Tokugawa – statni szogun Japonii (ok. 1900)

Przyjeżdżali do stolicy zdrowi, ale wkrótce zapadali na tajemniczą i poważną chorobę, która objawiała się m.in.. ogólnym zmęczeniem i osłabieniem organizmu, utratą apetytu, obrzękiem stóp, drętwieniem kończyn i trudnościami w chodzeniu. W najcięższych przypadkach kończyła się śmiercią. Po powrocie do domu objawy zazwyczaj ustępowały, zwłaszcza wśród biedniejszych samurajów. Początkowo lekarze doszukiwali się jej przyczyn w specyficznym klimacie Edo oraz w szybko postępującej industrializacji stolicy. Z czasem zaczęła dotykać również rosnących w bogactwo mieszczan, a na przełomie XIX i XX rozprzestrzeniła się na cały kraj. Co gorsza, zaczęła dziesiątkować Cesarską Armię i Marynarkę Wojenną.

Wojna rosyjsko-japońska, 1904-1905. Szpital polowy japońskiej armii.

Epidemię tajemniczej choroby rząd Meiji uznał za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Pojawiły się też nowe hipotezy – wirus, pasożyty lub niekorzystne zmiany dietetyczne. Znalezienie przyczyny zajęło wiele lat. Zamiast patogenów i klątwy odpowiedzialna za chorobę, dziś znaną jako beri beri, była awitaminoza, a konkretnie niedobór tiaminy, czyli witaminy B1 (w Polsce za odkrywcę tiaminy uważa się Kazimierza Funka, w Japonii Umetaro Suzuki) spowodowana dietą bogatą w biały ryż oraz zbyt małą ilością roślin strączkowych i warzyw lub mięsa.

Medycyna tradycyjna nie potrafiła pomóc chorym na beri. 📷 Palenie bylicy na skórze.

Rację mieli więc ci, którzy jej przyczyn doszukiwali się w industrializacji kraju oraz sposobie odżywiania się. Podstawowymi produktami żywnościowymi do wieku XIX były brązowy ryż, proso i jęczmień z niewielką ilością warzyw (do dziś Japończycy w porównaniu z Koreańczykami spożywają ich niewiele), tofu i ryb. Mankamentem pełnych ziaren była jednak podatność na pleśń oraz większe zainteresowanie szkodników.

Prosta maszyna do polerowania ryżu

Biały, odporny na gnicie (co nie jest bez znaczenia  podczas wilgotnego japońskiego lata) i plagi ryż był spożywany już pod koniec XVII wieku, jednak pracochłonny proces usuwania jego zewnętrznych warstw (F) sprawił, że na ten luksus mogli pozwolić sobie tylko najbogatsi samuraje. Industrializacja obniżyła koszty polerowania ryżu, a biały zaczął być pożądany jako smaczniejszy, o lepszej konsystencji i bardziej prestiżowy, z czasem więc zawsze skore do naśladowania zwyczajów klas wyższych niziny społeczne również zaczęły odrzucać tradycyjną dietę i w ten sposób choroba rozprzestrzeniła się na cały kraj. Badania opublikowane w 1910 roku wykazały niedobór tiaminy spowodowany przez polerowany, biały ryż.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Beri-beri powróciła podczas wojny na Pacyfiku. 📷 Singapur 1945. Wyswobodzeni z niewoli brytyjscy żołnierze
1945. Japońscy żołnierze na Wyspach Marshala
Japonia

1200 lat bez mięsa: japońska historia zakazu i jego dramatycznego końca

Japoński rolnik, ok. 1945
Cesarz Meiji
Lekarz sprawdza tętno pacjentki. 1890 r.
Biesiadujący samuraje. Okres Edo (1603-1867)

Źródła i inspiracje:

  • Marta Zaraska, Mięsoholicy. 2,5 miliona lat mięsożerczej obsesji człowieka, Wyd. Czarna Owca, 2017 
Japonia

Tokio na wodzie i w ogniu – tajemnice tokijskich mostów

Kototoi-bashi
Wycieczka szkolna na tle Kototoi-bashi. Rok 1931.
Bombardowanie Tokio, 1945 r.
Gęsta zieleń wzdluż chodnika pokrywającego strumień w jednej z tokijskich dzielnic
Wiele wąskich dróg to dawne strumyki lub rowy melioracyjne
Japonia

Ekiben – japońska kolejowa tradycja kulinarna

Freddie Mercury

Freddie Mercury zajada się ekiben w pociągu relacji Osaka – Nagoja podczas trasy koncertowej Queen Hot Space Japan, 25 października 1982 r. Ekiben (eki – stacja kolejowa, ben – bento, posiłek na wynos) to regionalne specjały pakowane w pudełka i sprzedawane podróżnym na stacjach kolejowych. Dziś najłatwiej jest kupić je w licznych punktach gastronomicznych rozstawionych na peronach, ale chyba najprzyjemniej bezpośrednio od handlarza.

Sprzedawca ekiben

Zawód to już jednak ginący, co raz więc trudniej napotkać sprzedawcę ekiben. Pierwsze lunchboxy sprzedawane były podróżnym przez okna pociągów. Dziś, ze względu na krótki czas postoju pociągów na stacjach oraz zablokowane okna handlarze ustawiają się w pobliżu przejść. Historia ekiben ma już ponad 130 lat. W roku 1872 pomiędzy Jokohamą a Shimbashi w Tokio otwarto pierwszą w Japonii linię kolejową, a 13 lat później na stacji w miejscowości Utsunomiya pojawił się pierwszy sprzedawca onigiri (kulki ryżowe) i marynowanej rzodkiewki daikon dając początek tej unikalnej kulturze kulinarnej.

Pierwsze pociągi poruszały się wolno, a podróż trwała czasami nawet ponad 20 godzin. Menedżer zajazdu Shirakiya w Utsunomiya zwietrzył w tym dobry interes i zaczął zgłodniałym pasażerom oferować za 5 senów zawinięte w bambusową skórkę i pokryte czarnym sezamem onigiri. Do rozwoju ekiben w znacznej mierze przyczyniły się wojny rosyjsko-japońska (1904-1905) i chińsko-japońska (1937-1945). Największym klientem firm zajmujących się sprzedażą ekiben stało się wojsko. W czasie drugiej wojny światowej opakowania pudełek wykorzystywane były do szerzenia patriotycznych lub ultra-nacjonalistycznych treści mających podnosić morale Japończyków lub tchnąć w nich ducha bojowego. A zawartość pudełek? Czasami to prawdziwe dzieła sztuki.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube i X (d. Twitterze)

Ekiben
Brian May, legendarny gitarzysta grupy Queen
Opakowanie ekiben, koniec lat 30. XX wieku
Opakowanie ekiben, 1942 r.
Japonia

Krótka historia niezwykłej miłości cesarza Akihito i cesarzowej Michiko

W 1957 roku, na korcie tenisowym w Karuizawa, rozpoczęła się niezwykła historia miłości księcia koronnego Akihito i Michiko Shōdy. Ich spotkanie zapoczątkowało związek, który złamał wielowiekowe tradycje japońskiej rodziny cesarskiej i wzbudził w społeczeństwie zarówno fascynację, jak i kontrowersje.

Michiko, urodzona w 1934 roku, pochodziła z zamożnej rodziny przemysłowców. Jej ojciec, Hidesaburo Shōda, był prezesem przedsiębiorstwa zbożowo-młynarskiego. Choć nie była związana z arystokracją, jej wykształcenie w katolickich szkołach oraz powiązania rodzinne z Kościołem katolickim budziły niepokój wśród tradycjonalistów. Po raz pierwszy od ponad 2000 lat następca tronu postanowił poślubić kobietę spoza kręgów cesarskich, co wywołało sprzeciw wielu członków arystokracji, w tym matki Akihito, cesarzowej Kojun. Słynny pisarz Yukio Mishima również publicznie krytykował tę decyzję, widząc w niej zagrożenie dla świętej natury rodziny cesarskiej.

Cesarzowa Kojun, oddana tradycji, otwarcie okazywała niechęć wobec Michiko. W latach 60. młoda księżna koronna zmagała się z ogromną presją, która doprowadziła ją do co najmniej dwóch załamań nerwowych. Kulminacją tych napięć była scena z 1975 roku, gdy w transmitowanej przez telewizję relacji z pożegnania pary cesarskiej przed wizytą w Stanach Zjednoczonych cesarzowa Kojun demonstracyjnie zignorowała Michiko, przechodząc obok niej bez spojrzenia.

Cesarzowa Nagako, po śmierci zwana Kojun, żona cesarza Hirohito, przez 40 lat miała uprzykrzać życie Michiko

Mimo oporu części rodziny cesarskiej i społeczeństwa, miłość Akihito i Michiko zwyciężyła. 27 listopada 1958 roku Agencja Domu Cesarskiego formalnie zatwierdziła ich zaręczyny. Wsparcie dla przyszłej cesarzowej przyszło również z nieoczekiwanej strony – popkultury. Michiko była porównywana do księżniczki Anny z filmu Rzymskie wakacje, granej przez uwielbianą w Japonii Audrey Hepburn. Ten romantyczny wizerunek zyskał sympatię wielu Japończyków, pomagając budować pozytywny obraz przyszłej cesarzowej.

10 kwietnia 1959 roku odbył się ich ślub, który przyciągnął tłumy. Ponad pół miliona ludzi ustawiło się wzdłuż trasy parady, a około 15 milionów oglądało uroczystość w telewizji. Wydarzenie to stało się symbolem nowego rozdziału w historii japońskiej monarchii.

Audrey Hepburn i Gregory Peck w filmie „Rzymskie Wakacje”

Po śmierci cesarza Hirohito, 7 stycznia 1989 roku, Akihito i Michiko zasiedli na tronie. Ich związek, mimo licznych trudności, okazał się trwały i harmonijny. Ich miłość przejawia się nie tylko w oczywistych gestach, takich jak trzymanie się za ręce czy wspólne spożywanie posiłków, ale także w subtelnych sygnałach dojrzałego uczucia. Na wielu fotografiach widać, jak ich ciała są zwrócone ku sobie pod kątem, ramiona lekko cofnięte, a ruchy zsynchronizowane. Częsty kontakt wzrokowy, zgodność emocji na twarzach oraz wspólne kierowanie spojrzeń w tę samą stronę świadczą o głębokiej więzi, komforcie i wzajemnym szacunku.

Doskonale zsynchronizowane ciała małżonków i wspólne spoglądanie w tym samym kierunku

Historia Akihito i Michiko to opowieść o odwadze, wytrwałości i miłości, która przezwyciężyła społeczne i kulturowe bariery. Ich związek nie tylko zmienił oblicze japońskiej monarchii, ale także stał się inspiracją dla milionów ludzi, pokazując, że prawdziwe uczucie może przetrwać nawet najtrudniejsze próby.

Małżonkowie delikatnie przechylają ciała do środka. Pary, (lub jedna z osób w związku) których miłość wystygła maja często tendencję do odchylania ciał „od siebie”.
„Love is all around.” Zrelaksowane twarze, komfort dotyku, bliskości, intymności i kontaktu wzrokowego. Para ustawiła się pod kątem 120-150°.
Tę wyjątkową synchronizację ruchów ich ciał możemy zobaczyć na wielu fotografiach pary cesarskiej