Japonia

Komunikacja niewerbalna Japończyków

Mowa ciała Japończyków potrafi być fascynująca i enigmatyczna. W zeszłym tygodniu nagrałem kilka scenek z życia mieszkańców Tokio i dwie z nich poddałem szczegółowej analizie pod kątem zachowań niewerbalnych. Dlaczego tak trudno obcokrajowcom (nawet jeśli sami uważają, że jest inaczej) zaadoptować się do niewerbalnych zasad obowiązujących w Japonii. Jaki wpływ na zdrowie psychiczne Japończyków (i Koreańczyków) ma ich szczególny stosunek do dotyku. Jakie dwa drobne szczegóły odróżniają ukłon wyrażający szacunek od wywyższania się. W przednowoczesnej Japonii nauka etykiety i zachowań społecznych zaczynała się już w wieku niemowlęcym. W jaki sposób? Na te i więcej pytań odpowiadam w dzisiejszym filmie. Zapraszam.

Japonia

Skąd bierze się fascynacja kotów ekranami shoji

Japońskie ruchome ekrany shoji wyróżniają się estetyką i oryginalnością, ale są delikatne i przez to niekoniecznie dobrze komponują się w domu z kotami. Wg Japońskich felinologów (specjaliści od kotów) przyczyna leży w naturze tych zwierząt. 
1. Szeleszczący dźwięk papieru oraz jego tendencja do odkształcania się pobudzają kocie instynkty. Papier shoji (ginwashi / kinwashi) jest jak trawa i dobiegające z niej intrygujące szelesty. 2. Koty są z natury drapieżnymi i ciekawskimi zwierzętami i uwielbiają patrzeć na świat przez mniejsze i większe dziury. Dodatkowo pozbawione papieru drewniane ramki ekranów shoji doskonale imitują drzewa i zachęcają do wspinania się po nich. 3. Koty, w tym domowe, mają potrzebę patrolowania swojego terytorium i jeśli pojawiającą się na ich drodze przeszkodę da się usunąć, tak też uczynią. 4. Znudzonym, pozbawionym uwagi właściciela, zabawek i stymulacji fizycznej i intelektualnej kotom ekrany shoji zapewniają doskonałą rozrywkę. 5. Koty mają naturalną tendencję do drapania i oznaczania swojego terytorium, a shoji doskonale się do tego nadaje. 

Japonia

Groby, kapliczki i bramy torii na polach ryżowych w Japonii

📷 instagram.com/enuenuenubi/

Chyba jeden z najpiękniejszych rodzinnych cmentarzy, wraz z niewielką świątynią, na jaki można natrafić w Japonii. Przydrożne kapliczki są charakterystycznym elementem polskiego krajobrazu. W Japonii bramy torii i niewielkie kapliczki stawia się również na polach ryżowych. Rolnicy pozostawiają niewielki wzniesiony skrawek ziemi pośród pól ryżowych i kiedy w okresie wiosenno-letnim woda przykrywa grunt prezentują się wyjątkowo. Czasami prowadzi do nich jedna lub więcej dróg, czasami są całkowicie otoczone przez wodę i wtedy dostęp do nich mają wyłącznie pracujący w polu rolnicy. Już przed wiekami Japończycy wierzyli, że bogowie mieszkają na polach ryżowych, a wśród nich bóstwa-strażnicy i bóstwa opiekuńcze, które mają baczenie na bogactwa natury i groby przodków rolników. Wiele z tych kapliczek i miejsc spoczynku zostało zbudowanych na prywatnych terenach i można je oglądać wyłącznie z publicznej drogi.
Wszystkie fotografie zostały zrobione przez @enuenuenubi, pasjonata fotografii krajobrazowej i miejskiej.

📷 instagram.com/enuenuenubi/
📷 instagram.com/enuenuenubi/
Japonia

Spacer po ulicach Tokio i interakcje z mieszkańcami miasta

Ciekawy, śmiały i niezwyczajny pomysł na sprzedaż ciętych kwiatów prosto z samochodu. Widać spodobał się paniom, gdyż kilka ich stanęło w kolejce po wiązankę. Spacer ulicami Tokio zawsze dostarcza mnóstwo wrażeń i super-interesujących materiałów do obserwacji.

Wielokrotnie już mogłem się przekonać (moja koreańska żona w pełni się ze mną w tej kwestii zgadza), że Japończycy naprawdę potrafią zaskoczyć uprzejmością. Wsiedliśmy wczoraj z żoną i synem na lotnisku Haneda do niewłaściwego pociągu, ale kilku pasażerów natychmiast pospieszyło z pomocą. Jeden z mężczyzn dodatkowo wyciągnął karteczkę z aktówki i zaczął na niej coś kreślić długopisem. Wręczył mi ją i jeszcze wytłumaczył dokładnie każdy kolejny krok działania. Omotenashi (japoński koncept gościnności) w najlepszym wydaniu.

Natrafiliśmy na niewielki kiermasz dla lokalnej społeczności. Czysty, miły dla oczu, niehałaśliwy i co najważniejsze jest to kontekst społeczny, który pozwala nam na swobodne i w pełni aprobowane przez nieśmiałych tubylców rozmowy z nimi. Opowiem o nim więcej za kilka dni w moim nowym filmie na YT, gdyż obserwacja zachowań społecznych i niewerbalnych Japończyków jest celem mojej krótkiej wizyty w stolicy Japonii. Dołączę więc do niego własny i fascynujący (przynajmniej z punktu widzenia entuzjasty mowy ciała i różnic kulturowych) materiał. Będzie w nim również mowa o tym młodym człowieku i jak przydatne w nawiązywaniu nowych znajomości mogą być umiejętności z zakresu komunikacji niewerbalnej.

Japonia

Migawki z Japonii

Wioska Shoji

Kilka migawek z Japonii.
Maleńka wioska Shoji w pobliżu jeziora o tej samej nazwie ukryta w lesie Aokigahara, zwanym również Morzem Drzew, u podnóża góry Fuji. Trzecią, znacznie mniej sympatyczną nazwą tego miejsca jest „las samobójców”, a to z tej przyczyny, że przyjeżdżają tu ludzie pragnący skrócić sobie życie. Kaprysem losu rejon ten jest również popularnym celem podróży dla spragnionych spokoju i pięknego krajobrazu mieszkańców kraju.

Park Arakurayama Sengen

Na terenie shintoistycznej świątyni Kamahachimangu w pobliżu Osaki rośnie dąb z wystającymi z niego licznymi sierpami. Legenda głosi, że wymawiając życzenie należy wbić w pień drzewa ostrze sierpa. Jeśli życzenie się spełni, narzędzie zanurzy się głębiej, jeśli nie, odpadnie. Na fotografii widać zarówno zardzewiałe, jak i nowe sierpy, legenda jest więc wciąż żywa.

Na bramy torii można się natknąć nie tylko na powierzchni ziemi, ale również pod wodą, w jaskiniach i pod ziemią. Torii wyznacza wejście do sanktuarium. Brama na fotografii znajduje się w jaskini pod świątynią Amagamine Ochobo Inari w Kani.

Brama torii w Kani
Japonia

Tajemnicze nadpalone drzewa miłorzębu w Tokio

Ginkgo w świątynii Tobiki Inari

Spacerując ulicami Tokio można natknąć się na wciąż żywe, ale częściowo nadpalone drzewa miłorzębu, inaczej ginkgo. To „rany” zadane im blisko 80 lat temu w trakcie wielkiego bombardowania stolicy Japonii 10 marca 1945 roku. Niemalże 1700 ton amerykańskich bomb zapalających zrównało wiele dzielnic miasta z ziemią. Tysiące stołecznych drzew zostało strawionych przez ogień, ale miłorzęby magazynują sporo wody w pniu i liściach, dzięki czemu wiele z nich przetrwało zawieruchę wojenną. Dziś wciąż można zobaczyć je w Tokio, zwłaszcza w pobliżu świątyń buddyjskich i chramów shinto.

Miłorząb w świątyni Sensoji
800-letni miłorząb w Sensoji
Japonia

„Rosyjscy samuraje” w Mandżurii

Rosjanie w armii cesarza

W latach 30. i 40. ubiegłego wieku kilka tysięcy Rosjan zamieszkujących Mandżurię wstąpiło do Cesarskiej Armii Japońskiej, aby bić się z Armią Czerwoną.)
Od 1931 roku japońska armia zaczęła agresywnie operować w głąb terytorium Mandżurii i ścierać się z siłami chińskimi. Japończykom pomagali w tych potyczkach rosyjscy żołnierze, których wielu znalazło się tam po wybuchu rewolucji październikowej i klęsce wojsk carskich w rosyjskiej wojnie domowej (1917-1922).

Rosjanie w Mandżurii

W roku 1932 Japończycy na zajętych terytoriach utworzyli marionetkowe państwo Mandżukuo, a dwa lata później Cesarstwo Mandżukuo. Na jego terenie Japończycy utworzyli Cesarską Armię Mandżurską, a w jej skład oprócz Chińczyków, Mandżurów, Koreańczyków (jednym z nich był przyszły prezydent Korei Południowej Park Chung-hee, w tamtym czasie posługujący się japońskim nazwiskiem Takagi Masao) i Japończyków wchodzili również Rosjanie.

Park Chung-hee

W szczytowym okresie liczyła 100 tysięcy żołnierzy, ale jej przydatność bojowa była niska. Wyjątkiem wśród nich byli Rosjanie, którzy pragnęli przywrócić carskie rządy w swoim kraju. Japończycy byli pod wrażeniem wysokiego morale rosyjskich ochotników i w 1938 r. japoński major Asano Makoto zebrał ich w jeden oddział o nazwie Brygada Asano i nadał im liczne przywileje, w tym japońskie mundury piechoty typu 98 i lepszej jakości broń (m.in.. karabin Arisaka typ 38).

Major Asano Makoto

Główną funkcją liczącej od 800 do 4000 ludzi Brygady Asano była walka z rabusiami, chińskimi i koreańskimi partyzantami, rozpoznanie i sabotaż na terenie ZSRR oraz utrzymywanie otwartych szlaków komunikacyjnych pomiędzy japońskimi jednostkami walczącymi z Armią Czerwoną. Brygada Asano walczyła również w 1939 r. w bitwie nad Chałchin-Goł. Japończycy przegrali, ZSRR stracił jednak blisko 9000 zabitych, 253 czołgi i ponad 200 samolotów bojowych.

„Rosyjscy samuraje”. Tak 🇯🇵 gen. Genzo Yanagita nazwał rosyjskich żołnierzy walczących ramię w ramię z poddanymi cesarza Hirohito

Po inwazji wojsk niemieckich na Związek Radziecki w czerwcu 1941 r. Brygada Asano została wykorzystana do infiltracji i sabotażu sowieckich tyłów w ramach przygotowań do japońskiej inwazji na Kraj Rad. Po klęsce hitlerowskich Niemiec w bitwie pod Kurskiem w 1943 r. Cesarska Armia Japońska ostatecznie zrezygnowała z tego planu, a podczas sowieckiej inwazji na Mandżurię w sierpniu 1945 r. Brygada Asano brała udział w walkach z Armią Czerwoną. Wielu rosyjskich żołnierzy dostało się do sowieckiej niewoli i zostało wywiezionych do ZSRR. Część rozstrzelano, a resztę wysłano do łagrów. Los niektórych z nich pozostaje do dziś nieznany.

Rosjanie w Cesarskiej Armii Japońskiej
Japonia

Spodnie nikkapokka

Charakterystyczny workowaty krój spodni „nikkapokka” jest znakiem rozpoznawczym pracowników budowlanych w Japonii. Ich dziwna, nawet w samej Japonii, nazwa wywodzi się z języka angielskiego. „Knickerbockers” znaczy „pumpy”.
W Japonii zawód pracownika budowlanego uznawany jest za pracę typu „3k” – kitanai (brudna), kiken (niebezpieczna) i kitsui (wymagająca). Niektórzy dodają czwarte k – kakkoī (odjazdowa), a to ze względu na modną i stylową odzież roboczą, zwłaszcza luźne spodnie „nikkapokka, zwane także „spodniami tabi”, gdyż dobrze komponują się z innym charakterystycznym elementem garderoby pracowników budowlanych, a mianowicie butami jika tabi.

Spodnie nikkapokka i buty jika tabi

Wg Japończyków (informację zaczerpnąłem z 🇯🇵 strony internetowej dla budowlańców) szerokie nogawki spodni pozwalają im na swobodne, nieskrępowane ruchy, wykrywanie niebezpieczeństw w postaci wystających przedmiotów, rozpoznanie, zwłaszcza dla osób pracujących na wysokości, kierunku wiatru oraz zapewniają lepszą równowagę ciała i ochronę termiczną w gorące dni. Do Japonii dotarły z Zachodu na przełomie XIX i XX wieku i początkowo służyły jako odzież sportowa golfistom, baseballistom oraz pasjonatom jeździectwa, a z czasem rozpowszechniły się jako odzież robocza na placach budowy. Dziś dostępne są w szerokiej gamie odmian, długości, kolorów i materiałów.

Cambridge, ok. 1920 r.
Tetsuharu Kawakami, legenda japońskiego baseballa, ca. 1950
Japonia

Skandal w rodzinie Morganów – związek gejszy Yuki Kato z siostrzeńcem J.P. Morgana

Yuki Kato

„Zupełnie już temu chłopakowi odbiło?” W ten sposób słynny amerykański finansista, biznesman i jeden z najbogatszych ludzi na świecie na przełomie XIX i XX w. J.P. Morgan zareagował na wieść o ślubie swojego siostrzeńca George’a Denisona Morgana z popularną japońską gejszą Yuki Kato. Urodzona w roku 1881 w Kioto była córką miejscowego katana-kaji – rzemieślnika wytwarzającego samurajskie miecze. Pod koniec XIX wieku japońscy płatnerze już ledwo wiązali koniec z końcem, niektórzy z nich, aby podreperować finanse sprzedawali swoje córki do jednej z kilku legalnych lub nielegalnych yukaku (dzielnica czerwonych latarni, o najsłynniejszej z nich opowiem za kilka dni na YT) lub hanamachi (dzielnica gejsz). Szczęście w nieszczęściu 10-letnia Yuki wraz ze swoją starszą siostrą trafiła do Gion – słynnej hanamachi w Kioto. Tam zyskała sławę jako wyśmienita „kobieta sztuki”, ale i skandalistka.

George Denison Morgan

George, utracjusz i „bad boy” rodziny Morganów poślubiając Yuki zaszokował krewnych i ówczesne amerykańskie elity. Poznali się w roku 1902 w popularnej ochaya (herbaciarnia) w Gion podczas drugiej wizyty Morgana w Japonii (pierwszą odbył w roku 1900). Syn Sarah Spencer Morgan (zm. 1896), siostry J.P. Morgana, zakochał się w gejszy po uszy, ale dla niej był zaledwie jednym z wielu zauroczonych nią mężczyzn. W tamtym czasie spotykała się zresztą z młodym japońskim studentem prawa. Ten wkrótce porzucił jednak Yuki dla innej kobiety.

Yuki Kato w Kioto, ca. 1900 r.

W końcu po długim okresie usilnych starań Morgan usłyszał upragnione „tak” i z pomocą siostry Yuki wykupił za 40,000 jenów (ok.20 tys. dolarów) jej kontrakt (akt zwany rakuseki) z okiya (dom gejsz). W Japonii temat pojawił się w plotkarskiej prasie i szydzono z niej, że sprzedała się za amerykańskie pieniądze, przez co dziewczyna wpadła w depresję i próbowała targnąć się na swoje życie. Zaopiekował się nią kapłan jej rodzinnej świątyni Doju-in w Kioto i zaproponował, aby na kilka tygodni ukryła się, zanim sprawa nie ucichnie, na terenie kompleksu klasztornego Tofuku-ji szkoły zen rinzai. Tam dziewczyna powoli dochodziła do siebie. Jedną z nielicznych osób, które wspierały ją w tym trudnym okresie był George Morgan, była już teraz gejsza ostatecznie więc zgodziła się spędzić resztę życia u jego boku. Wychodząc za mąż za obcokrajowca Yuki Kato straciła prawo do posługiwania się japońskim paszportem, ale para bez przeszkód dotarła do Nowego Jorku.

Paryż, ca. 1910 r.

„Nie pojmuję, dlaczego George uznał za konieczne sprowadzenie tej dziewczyny do kraju” – powiedziała prasie jego macocha, Sarah Mifflin Morgan. „Ani nie jest ładna; ani atrakcyjna. Nie mówi po angielsku, a ich małżeństwo wydaje się mało romantyczne. Nie jesteśmy zadowoleni”.
Prasa donosiła, że młoda żona George’a Morgana, nazwana przez nich Morgan O-Yuki, nosiła kimona, paliła papierosy, odmawiała nauki języka angielskiego i nawet z francuskim radziła sobie kiepsko. Przedmiotem troski rodziny były również jej silne przekonania i religijne wierzenia.
Nowojorskie elity jej nie zaakceptowały, para wyjechała więc do Europy i zamieszkała w „la Ville Lumiere” – stolicy Francji.

Paryż, ca. 1910 r.

Yukio polubiła Paryż. Zaczęła ubierać się jak Paryżanki i jadła francuskie potrawy, uczyła się języków i gry na pianinie. Nie było im jednak dane długo cieszyć się wspólnym szczęściem. W roku 1915 George zmarł nagle na serce w Barcelonie podczas podróży do Hiszpanii. Yuki była w tym czasie w Paryżu, a plotki głosiły, że jej mąż nie był wzorem małżeńskiej wierności, a w dodatku pozostawił niespłacone długi. Na szczęście w rodzinie Morganów znalazła się dobra dusza, której młoda Japonka od początku przypadła do serca.

Siostra George’a wsparła wdowę finansowo, Yuki nie musiała więc obawiać się o swoją przyszłość. W roku 1938 powróciła jednak do Japonii, ale rząd tego kraju podejrzewał ją o współpracę z amerykańskim wywiadem i przez 24h na dobę towarzyszyli jej agenci tajnej policji. Po wojnie w roku 1951 powstał musical poświęcony życiu Morgan O-Yuki, który wskrzesił jej sławę. Dwa lata później Yuki przeszła na katolicyzm, choć nie porzuciła zupełnie dawnych wierzeń. Zmarła w Kioto w roku 1963, a w roku 1966 Paryż podarował Kioto nową, białą odmianę róży nazwaną na cześć Morgan O-Yuki Yukisan.

Róża odmiany Yukisan
Japonia

Podobieństwa dwóch światów – gejsz i zawodników sumo

Maiko

Mogłoby się wydawać, że nie ma w Japonii dwóch bardziej odmiennych środowisk jak „świat kwiatów i wierzb” (życie gejsz) oraz świat kakukai (zawodnicy sumo). A jednak podobieństw pomiędzy nimi można się doszukać wiele. Każda Japonka, która pragnie zostać gejszą oraz Japończyk, którego pragnieniem jest być yokozuną (najwyższy stopień zawodnika sumo) muszą w młodym wieku opuścić rodziców, oddać się pod opiekę patronów i zamieszkać w ich domach.

Okaasan i maiko

Dom gejsz to okiya i jest prowadzony przez starsze często kobiety zwane okaasan (w tej roli wyłącznie emerytowane gejsze), które opłacają utrzymanie i szkolenie przyszłych „kobiet sztuki”. Kwatera sumotori (zawodnik sumo) to heya, którymi zarządzają oyakata (może nim zostać tylko sumotori w stanie spoczynku). Biorąc pod swoje skrzydła przyszłych zapaśników narodowego sportu Japonii również zobowiązują się pokrywać koszty ich utrzymania i treningów.

Trening w heya (beya)

Życie w domach regulują ściśle hierarchiczne relacje typu senpai-kohai (senior-junior), których pogwałcenie może skutkować natychmiastowym wykluczeniem. Do obowiązków maiko (uczennice na gejsze) i ototodeshi (młody sumita) należy dbanie o dom – sprzątanie, zakupy, gotowanie.

Chankonabe to ulubione i bardzo pożywne danie sumitów, które i ja sam bardzo polubiłem i regularnie przygotowuję w domu

Zaczynają swoje nowe życia od długiej listy obowiązków i krótkiej przywilejów, ale gdy tylko powiększa się ich kolekcja stopni uczniowskich, a następnie mistrzowskich lista ta zaczyna coraz bardziej przechylać się na korzyść przywilejów. Przed wyjściem z domu, nawet podczas mroźnych zimowych dni, zarówno maiko i gejsze, jak i sumotori muszą narzucać na siebie kimono lub yukatę, a na nogi włożyć tradycyjne obuwie. Tradycyjne muszą być również ich fryzury – chonmage sportowców, peruki shimada gejsz oraz wareshinobu młodych maiko. Ich życie towarzyskie jest ściśle regulowane. Można dostrzec również wspólne religijne elementy. Najwyżsi rangą zapaśnicy sumo (yokozuna) zostają uhonorowani shide (święty zygzakowaty papier shinto) zawieszonym na splecionym lewoskrętnie świętym sznurze tsuna. Identyczne, choć oczywiście znacznie mniejsze są zawieszone nad drzwiami domów gejsz okiya.

Tsuna i shide
Nad drzwiami zawieszany jest sznur shimenawa oraz papierowe wstęgi shide