
Dziś trudno wyobrazić sobie slumsy i getta w nowoczesnych miastach Korei i Japonii, ale jeszcze 50 lat temu część Koreańczyków zamieszkująca oba kraje żyła w skrajnej nędzy. W latach 1965-1968 japoński korespondent magazynu Taiyo Shisei Kuwabara sfotografował jedną z seulskich dzielnic biedoty. Mieszkańcy Cheonggyecheon wciąż nie mogli korzystać z nowoczesnych udogodnień w postaci kanalizacji, bieżącej wody, elektryczności, ani systemu oczyszczania, przez co dzielnica cierpiała z powodu dużego zanieczyszczenia.

W całej swojej historii powodzie stanowiły dla jej mieszkańców największe wyzwanie. Ponieważ w górzystym Seulu Cheonggyecheon zajmował najniższy punkt w centrum miasta, w trakcie sezonowych opadów deszczu woda pokrywała znaczne połacie terenu. Pod koniec lat 70. dyktator Korei Południowej gen. Park zaczął burzyć slumsy, aby zrobić miejsce dla dróg i dzielnic handlowych.

Seul nie był jedynym miastem z koreańskimi dzielnicami biedoty. Koreańskie slumsy aż do późnych lat 60. istniały także w każdym większym japońskim mieście. Zwane przez Koreańczyków Zainichi (Koreańczycy w Japonii) tongne (kor. wioska) były obrazem nędzy i rozpaczy – wszędzie brud, liche, prowizoryczne rudery, odór grillowanych organów zwierzęcych, przemoc, w tym przemoc domowa typowa dla ówczesnej patriarchalnej, konfucjańskiej rodziny, spora liczba dzieci i zbieraczy złomu.

Powszechny, zwłaszcza w koreańskiej dzielnicy w Osace był dialekt z Czedżu (W 1948 roku na wyspie Czedżu wybuchło powstanie, a w bratobójczych walkach zginęło od 15 tys. do 30 tys. wyspiarzy, 40 tys. uciekło do Japonii). Powszechnym zajęciem Koreańczyków Zainichi w okresie kolonialnym i powojennym było zbieranie odpadów. Robotnicy nosili kosze na plecach lub ciągnęli wózki, wołając „Kuzui, oharai” (Jakieś ścinki na sprzedaż?).

Zbierali szmaty, zużyty papier, gazety i złom. Taksówkarze odmawiali wjazdu do tongne, a policjanci interwencji. Japońskim dzieciom rodzice kazali trzymać się od nich na bezpieczną odległość. Powojenne ożywienie gospodarcze Japonii aż do końca lat 60. nie miało większego wpływu na poprawę jakości życia mniejszości koreańskiej. W tongne praktykowano wielożeństwo, rodziny były niestałe, a dzieci często nie były przypisane żadnemu konkretnemu domostwu. To były niemalże autonomiczne terytoria, nad którymi kontrolę sprawowali Koreańczycy.


Ponad połowa z kilkuset tysięcy dorosłych Koreańczyków nie miała pracy, zajmowali się więc nielegalną produkcją alkoholu i narkotyków zwanych hiropon. Ponieważ sprzedawano je również Japończykom od czasu do czasu dochodziło do regularnych starć z japońską policją. W trakcie takich utarczek w stróżów prawa rzucano świńskimi odchodami i przebijano gwoździami koła radiowozów. Powojenna prasa japońska i rząd Japonii postrzegały Koreańczyków Zainichi jako poważne zagrożenie dla kraju, postanowiono więc wszystkie tongne zlikwidować. W wyniku planowania urbanistycznego władz japońskich koreańskie slumsy zniknęły pod koniec lat 60. ubiegłego wieku.
Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Japońska policja robi nalot na Kwaterę Główną Federacji Koreańczyków









































