Korea Południowa

Historyczne, kulturowe i psychologiczne uwarunkowania koreańskiego cudu gospodarczego

W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia Korea Południowa wciąż lizała rany po krwawej i wyniszczającej wojnie koreańskiej. Dochód na mieszkańca był niższy niż w Jemenie i na Haiti, a skrajne ubóstwo było ich znakiem rozpoznawczym. W zaledwie kilka dekad ten niewielki kraj awansował z pozycji pariasa do ścisłej gospodarczej czołówki świata. O politycznych i ekonomicznych okolicznościach towarzyszących „cudowi nad rzeką Han” wiemy całkiem sporo, ale niemalże zupełnie pomija się jego tło historyczne, kulturowe i psychologiczne. Koreańczycy nieskromnie głęboko wierzą, że ich niezrównane walory, bystrość umysłu i wyjątkowe cechy narodowe miały decydujący wpływ na ten sukces, czy aby jednak na pewno? Opowiadam dziś o tym w moim nowym, dosyć długim materiale na YouTube. Zapraszam.
Dzisiaj również towarzyszyła mi moja urocza asystentka, która cierpliwie, przez 90 minut strzegła porządku wokół naszego studia w plenerze.


Korea Południowa

Jak jedzenie wpływa na samopoczucie Koreańczyków

Centrum handlowe „Hyundai” (fot. JW)

Zachodnie wypieki i potrawy (kor. yangsik) cieszą się dużą popularnością w seulskich centrach handlowych, a mimo to, choć z wiekiem pewien procent Koreańczyków przybiera troszkę na wadze, osób otyłych jest tutaj wciąż stosunkowo niewiele. Dla większości wciąż myślę Koreańczyków posiłek musi składać się z ryżu, zupy, owoców morza, warzyw, kimchi, grzybów, tofu i choć niekoniecznie podczas każdego posiłku, kawałka mięsa, yangsik wciąż jest więc raczej sporadycznym urozmaiceniem ich diety.
Podróżując za granicę, Koreańczycy szybko lokalizują koreańską restaurację, których wiele znajdziemy w każdym już chyba większym mieście świata. Spytani o przyczynę odpowiedzą, że kuchnia koreańska jest zdrowa (co tylko w pewnym stopniu mija się z prawdą), oraz najsmaczniejsza (kwestia gustu). Prawda jednak leży gdzie indziej, a mianowicie w umiarkowanym uzależnieniu od koreańskiej kuchni, którego nie są zazwyczaj świadomi. Nie jest to jednak złe uzależnienie, choć niektóre potrawy, chociażby kimchi i doenjjang zawierają nadmiar soli i należy spożywać je z umiarem.

Centrum handlowe „Hyundai” (fot. JW)

Oznacza to jednak, że bez co najmniej jednego lub dwóch koreańskich posiłków (kor. hansik) ich nastrój zaczyna pikować. To bardzo ważna wskazówka dla każdego, kto gości u siebie Koreańczyków. Jeśli chcemy wprawić delegację lub znajomych z Korei w dobry, pozytywny nastrój, nie należy ich karmić zbyt obficie polską kuchnią, która jest dla nich zbyt tłusta i czasami narzekają na jej smak, a koniecznie zabrać ich do najlepszej koreańskiej restauracji w mieście. Co się stanie, gdy Koreańczyków po sytym europejskim posiłku odwieziemy do hotelu? Przed snem wielu z nich skonsumuje w pokoju hotelowym koreańską zupkę błyskawiczną, które wielu z nich zabiera ze sobą w podróż lub zaopatrzy się przezornie w koreańskim sklepie spożywczym celem właśnie poprawy nastroju.
Moja żona nawet po obfitym obiedzie w restauracji serwującej zachodnie potrawy, po powrocie do domu musi spożyć na koniec dnia miseczkę, koniecznie krótkoziarnistego, koreańskiego ryżu oraz zupę doenjang jjigae lub kimchi jjigae, w przeciwnym razie będzie odczuwała niezadowolenie.

Centrum handlowe „Hyundai” (fot. JW)