Japonia · Korea Południowa · Włochy

Kozioł ofiarny w chaosie: Od dżumy w Mediolanie do pogromu Koreańczyków w Tokio

Caravaggio na portrecie Ottavio Leoniego. Ok. 1621 r.
Święty Sebastian wstawiający się za dotkniętymi zarazą. Josse Lieferinxe, 1497-1499
„Święty Karol Boromeusz opiekuje się ofiarami dżumy w Mediolanie.” Jacob Jordaens, 1655.
Zniszczona trzęsieniem ziemi stolica Japonii. 1923 r.
Tokio, ulica Nihonbashi – ludzie szukają schronienia. Budynki po drugiej stronie ulica płoną, a wokół nich unosi się dym i płomienie po trzęsieniu ziemi.
Rok 1923, Koreańczyk prowadzony przez policję
Akira Kurosawa
Japonia · Stany Zjednoczone

Dwie uprzejmości, dwa światy: dlaczego Japończyk kłania się z lęku, a mieszkaniec amerykańskiego Południa mówi „sir”, żeby nikt nie wyciągnął colta

Jessie w Muzeum Johna Wayne’a w Fort Worth, Teksas 
Japonia, ok. 1880 r.
Davy Crockett był Południowcem w pełnym, kulturowym tego słowa znaczeniu; był Południowcem ulstersko-skockim, czyli z najbardziej charakterystycznej, twardej i niezależnej gałęzi południowej kultury. Jego przodkowie byli francuskimi hugenotami, którzy uciekli najpierw do Ulsteru, a dopiero stamtąd wyemigrowali do Ameryki. Osiedlając się w hrabstwie Tyrone, a później w koloniach, wnieśli ze sobą charakterystyczną kulturę pogranicza – niezależność, surowy etos pracy i ducha walki. To właśnie ten ulstersko-szkocki temperament ukształtował zarówno Crocketta, jak i znaczną część amerykańskiej tożsamości oraz ekspansji na Zachód. W jego życiu jak w soczewce skupia się całe to dziedzictwo.
„Śmierć Jamesa Bowie” z roku 1890.
Jim Bowie to wręcz ikoniczny przedstawiciel tej samej południowej, szkocko-irlandzkiej kultury pogranicza, tylko w jeszcze bardziej ekstremalnej wersji niż Crockett. Jim Bowie był wykuty z tego samego materiału kulturowego: ulsterscy Szkoci, Pogranicze,  Południe, honor, przemoc i indywidualizm.
Jesse James, osławiony przestępca z Missouri również miał szkockie korzenie i cieszył się ogromną sławą. James to destylat szkocko-irlandzkiej (ulsterskiej) kultury pogranicza, tylko już w jej mrocznej, postwojennej, zdegenerowanej formie.
Japonia, ok. 1950 r.
Andrew Jackson – najbardziej ulsterski Ulster. Prezydent, żołnierz, „człowiek, który się nie cofał, bo nie widział powodu”. Czysty kult honoru – pojedynki, przemoc, charyzma, twardość, zemsta.
Bez Ulsteru nie ma Jacksona. Bez Jacksona nie ma współczesnej Ameryki.
Japonia · Stany Zjednoczone

Akademia FBI kontra japońska hierarchia: dlaczego senpai bił kohai na szkoleniu w Quantico

John E. Douglas, Mark Olshaker – „Mindhunter”, Wyd. Znak Literanova 2017
Akademia FBI w Quantico

Źródła:

Japonia

Teatr masochizmu: Dlaczego Japończycy płacą za upokorzenie

Emil Truszkowski (L)
Dziewczyny z Muscle Girls Bar
Kurtyzana z Yoshiwary na obrazie ukiyo-e
Yoshiwara, ok. 1900 r.
Kurtyzana oiran
Współczesny japoński masochizm
Kontrolowana przemoc w japońskich barach
Hongkong · Japonia

Hongkoński człowiek sukcesu kontra japoński korporacyjny trybik: Historia dwóch mentalności

🇭🇰 Rodzinny binzes w HK (📷 Simon Go, Hong Kong)
Sir John Cowperthwaite
🇭🇰 Praca na rynku w Hongkongu (Fot. Jacek Wachowiak)
🇭🇰 (📷 Simon Go, Hong Kong)
Japonia · Polska

Japoński uśmiech: Romantyzm kontra rzeczywistość

Uśmiech, który ukształtował wizerunek narodu
Lafacaido Hearn (1850-1904) z żoną i synem
Perkitny i Mroczkiewicz
    Jedyna fotografia z Japonii zamieszczona w książce Tadeusza Perkitnego „Okrążmy świat raz jeszcze”
    Perkitny i Mroczkiewicz w podróży dookoła świata
    Japonia

    80 lat później: Japonia wciąż leczy rany po 1945 roku

    Shohei Kuwabara z mamą
    Michiyo Fujioka z fotografią ojca
    Ojciec Akio Kuroi po wojnie stał się odludkiem
    Japonia · Korea Południowa

    Problem z niską asertywnością Japończyków i Koreańczyków

    Człowiek zaczyna dopiero wtedy zauważać u siebie i doceniać umiejętności asertywne, kiedy spędzi trochę czasu w Azji Wschodniej. Niska asertywność jest w Japonii i Korei często przyczyną psychicznego dyskomfortu, stresu i złości, a nawet zachowań agresywnych i aspołecznych Azjatów.

    Młoda Japonka nie potrafi poprosić pasażera (📷👆) zajmującego jedno z miejsc przeznaczonych dla osób uprzywilejowanych o usunięcie siatki z wolnego miejsca i zamiast tego, licząc na to, że zauważy, wymachuje znaczkiem, który ma go poinformować, że jest w ciąży (📷👇).

    Co ciekawe, takie odznaki ostatnio również mocno promuje seulskie metro, choć ich skuteczność jest nikła, zwłaszcza w porównaniu z prośbą wyrażaną werbalnie.
    Nierzadko napotykam takie sytuacje w koreańskim metrze i wtedy proszę właściciela pakunku o usunięcie go z siedzenia, zarazem motywując swoją prośbę chęcią skorzystania z miejsca. Niby nic szczególnego, nic skomplikowanego, ale Koreańczycy i Japończycy mają bardzo często kłopot z wyrażaniem próśb.

    Mediatorami w sytuacjach konfliktowych są często ludzie starsi

    Tego typu sytuacje wskazują także jak bardzo Japończycy i Koreańczycy mylą się w kwestii swoich kompetencji komunikacyjnych. Otóż obie te nacje przekonane są o swojej komunikacyjnej wyższości nad resztą świata w kwestii umiejętności i ważności przekazywania informacji w sposób pozawerbalny. Jak bardzo komunikacja pozawerbalna potrafi być niepotrzebnie skomplikowana, nieskuteczna i frustrująca, jak trudno często dostrzec sygnały niewerbalne i właściwie je zinterpretować w powodzi bodźców, które docierają w każdej chwili do naszych zmysłów (dźwięki, zapachy, smak, bodźce wzrokowe i informacje odbierane przez naszą skórę), a z drugiej strony często celowo je zignorować (np.. udawanie w komunikacji miejskiej, że nie dostrzegamy osoby starszej szukającej miejsca siedzącego) niech świadczy sytuacja, która przydarzyła mi się jakiś czas temu w seulskim metrze. Starszy mężczyzna usiadł na wprost mnie na jednym z wielu wolnych miejsc, a na sąsiednim siedzeniu położył niewielki pakunek. Kilka stacji dalej w wagonie zrobiło się tłoczniej i wszystkie miejsca były już zajęte, ale nikt z wchodzących do metra nie odważył się poprosić mężczyznę o zdjęcie tobołka. Pierwszy odważny stanął na wprost siedzenia z pakunkiem i poprawnie domyślając się, kto był jego właścicielem przekręcał głowę to w jego kierunku, to siedzenia na którym spoczywał bagaż. Trwało to co najmniej pół minuty i w końcu usiadł przyciskając tobołek plecami do oparcia siedzenia. Starszy człowiek zajęty swoim telefonem nie usunął tobołka. Młodszy mężczyzna zauważył w tym momencie, że uważnie przyglądałem się jego poczynaniom, wykorzystałem więc ten moment, by dowiedzieć się więcej i spytałem uprzejmie, czy nie łatwiej byłoby po prostu poprosić o zabranie tobołka. Być może zawstydzony moim pytaniem mężczyzna wstał i przeszedł do innego wagonu metra. Takie zdarzenia nie są czymś wyjątkowym w codziennych interakcjach Koreańczyków i Japończyków, ale ich nieodłącznym elementem.

    Dyskomfort nie tylko związany ze ściskiem, ale także nadepnięciem na stopę lub czyimś łokciem wbijającym się komuś w bok jest najczęściej wyrażany mimiką twarzy.
    Japonia

    Japonia – „Kraina Uśmiechu” czy „Kraina Grymasu”?

    Kaiko Kawano uczy Japończyków jak należy poprawnie się uśmiechać

    Jedną z przyczyn popularności Japonii w świecie jest to, że w kraju tym funkcjonują niezwykłe placówki handlowe i instytucje, które trudno spotkać w innych częściach naszego globu. Do czego przykładowo mają służyć Japończykom szkoły uśmiechu? Ten przyjazny zazwyczaj wyraz twarzy, choć często w pewnym stopniu odmiennie używany w różnych kulturach, jest częścią naszej ludzkiej natury i raczej nie przyszłoby nam do głowy uczyć się wyrażania uśmiechu na specjalnie w tym celu organizowanych zajęciach. Ale nie w Japonii. Prof. Hiroshi Haroshima, który od wielu lat bada twarze Japończyków oraz ewolucję ekspresji emocji na przestrzeni dziejów uważa, że wielu z nich w dalszym ciągu nie potrafi w pełni wykorzystać możliwości, jakie mięśnie ludzkiej twarzy dają nam w komunikowaniu emocji. Przez stulecia w Japonii czymś bardzo niestosownym było okazywanie emocji, a ideałem była twarz przypominająca maskę aktora teatru Nō (V), którego przedstawienia są dla obcokrajowców, właśnie z powodu braku ekspresji emocji, trudne do zrozumienia. Japończycy, którzy nauczyli się wyrażać emocje bardziej subtelnymi ruchami ciała, potrafią się śmiać, ale uśmiech niezwiązany z rozbawieniem wielu z nich wciąż przychodzi z trudnością.

    Nauka uśmiechu może być zabawna, ale niekoniecznie łatwa
    Niektóre japońskie przedsiębiorstwa wysyłają swoich pracowników na zajęcia do szkoły uśmiechu

    W japońskich szkołach uśmiechu uczy się nie tylko wyrażania pozytywnych emocji, ale także złości i smutku, np.. podczas uroczystości pogrzebowych. Wg japońskiej trenerki uśmiechu Keiko Kawano wielu Japończyków nie wie jakie wyrazy twarzy są odpowiednie na różne okazje, dlatego często uśmiechają się w niewłaściwych momentach, np. wtedy, kiedy są strofowani przez swoich szefów, co nie znaczy więc, jak głosi popularny zwłaszcza na Zachodzie pogląd, że w ten sposób zazwyczaj starają się oni ukryć inne, negatywne emocje. Japończycy na początku XX wieku dopiero zaczynali uczyć się w pierwszych kontaktach z Europejczykami i Amerykanami lepiej wyrażać swoje emocje i ten dziwny grymas pojawiający się często na ich twarzach zauważyli w roku 1928 nasi podróżnicy Tadeusz Perkitny i Leon Mroczkiewicz. W książce „Okrążmy świat raz jeszcze” Perkitny, który wraz z towarzyszem podróży spędził dzień w Kobe napisał: „Uśmiechamy się jak one (japońskie tłumy, DR), bo przecież tak wypada, lecz czujemy wyraźnie, że nasze uśmiechy są tak samo obłudne, jak ich ugrzecznione, do grymasu podobne uśmieszki. Ktoś nazwał kiedyś Japonię Krainą Uśmiechu. Ja jednak nazwałbym ją raczej Krainą Grymasu”!

    Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

    Teatr Nō
    Japonia · Korea Południowa · YouTube

    Skłonności masochistyczne Japończyków

    W Japonii można natrafić na wiele nietypowych placówek gastronomicznych, a wśród nich i takie, w których oprócz posiłku lub napoju można zamówić policzek. Dlaczego niektórzy Japończycy są skłonni przyjąć uderzenie otwartą dłonią w twarz i jeszcze za tą „przyjemność” zapłacić? Czy skłonności masochistyczne (w szerszym tego pojęcia znaczeniu – czerpania przyjemności z cierpienia) są wśród ludzi rzadkie, czy może są czymś powszechnym i niekoniecznie zawsze złym? O tym opowiadam w moim nowych filmie na YT. Zapraszam.