
Przedwczoraj udało mi się po latach poszukiwań sfotografować kobietę z tradycyjnym nosidełkiem podaegi i dzieckiem na plecach, dziś rano zaś w banku kolejny niemalże wymarły koreański zwyczaj – pies z przefarbowanymi uszami i ogonem. I podobnie jak w przypadku podaegi, 20 lat temu był to widok w Seulu bardzo powszechny. Można się domyśleć, że pies jest najprawdopodobniej własnością babci młodego mężczyzny. Do farbowania ogona i uszów psów najczęściej stosowano róż, czerwień i fiolet.

Kolory przez stulecia odgrywały niebagatelną rolę w koreańskiej kulturze i społeczeństwie, do tego stopnia, że kolor odzieży był ściśle regulowany przez koreański rząd. Czerwony był zarezerwowany dla szat króla oraz strojów niektórych urzędników i wojowników. Kobiety na ogół nosiły dużo szat zielonych, niebieskich, białych i żółtych. Niebieski był używany przez klasę rządzącą i był zakazany dla mężczyzn z niższych klas. Ci zresztą ubierali się głównie na biało. Ubrania wysokich rangą dygnitarzy były zaś w kolorze różowym (📷).

W roku 1897 król Gojong pod naciskiem Japończyków proklamował Cesarstwo Koreańskie i jako cesarz Korei uzyskał prawo do noszenia żółtych, cesarskich szat.

Podczas reformy ubioru w 1884 roku kolor różowy urzędników został zastąpiony przez czarny, do dziś jest najpopularniejszy kolor wśród Koreańczyków.

Tego mężczyznę sfotografowałem na wsi podczas jakiegoś święta przed dwoma laty. Ucieszyła go moja prośba o fotografię. Do tradycyjnych spodni (baji) i koszuli (jeogori) noszą dziś mężczyźni współczesne półbuty.
