Stany Zjednoczone · Wietnam

Jadowite skolopendry w wojnie wietnamskiej

Wietnam. Żołnierze amerykańscy z upolowanym wężem.
Scolopendra subspinipes, azjatycka skolopendra
To słynne zdjęcie z Wietnamu jest w rzeczywistości fałszerstwem. Skolopendry rzadko przekraczają długość 30 cm. Na powyższej fotografii stawonóg zwisa z żyłki wędkarskiej zawieszonej blisko fotografa, podczas gdy znajdujący się dalej żołnierz trzyma uniesioną w górze pustą rekę.
Spięty Coyote Peterson ze skolopendrą na kilka chwil przed wprowadzeniem przez nią w jego przedramię jadu
Japonia · Stany Zjednoczone

Carl Mydans i fotografie Pearl Harbor w przededniu ataku Japończyków

📷 Carl Mydans, Pearl Harbor, Hawaje 1940 r.

Od ponad 80 lat Pearl Harbor kojarzy się z niespodziewanym nalotem Japończyków na amerykańskie bazy wojskowe i związanych z nim spustoszeniem, śmiercią ponad 2400 osób, szokiem opinii publicznej oraz niekończącymi się debatami na temat jego przyczyn. Do 7 grudnia 1941 r. port zwany przez rdzennych mieszkańców Hawajów Wai Momi kojarzył się z jednak najczęściej z obfitością pereł i rafą koralową (do XIX w.) oraz raczej beztroskim życiem amerykańskich żołnierzy i ich rodzin.

📷 Carl Mydans, Pearl Harbor, Hawaje 1940 r.

W roku 1940, Carl Mydans, fotoreporter pracujący dla tygodnika „Life” i jeden z najsłynniejszych fotografów wojennych XX wieku, który kilka lat później okrucieństwa japońskich żołnierzy doświadczył na własnej skórze, wybrał się na Hawaje, wtedy jeszcze terytorium zależne Stanów Zjednoczonych (1898-1959), celem sfotografowania amerykańskich marynarzy. Kilka miesięcy temu stacja telewizyjna „History” przeprowadziła wywiad z ostatnimi życzącymi marynarzami i pilotami, którzy pod koniec 1941 roku stacjonowali w porcie Wai Momi: „Leżenie na plaży i zażywanie kąpieli słonecznych.

📷 Carl Mydans, Pearl Harbor, Hawaje 1940 r.

Każdy musiał wylegiwać się na słońcu i uzyskać lekką opaleniznę.” – Jack Holder, mechanik lotniczy. „Chodziliśmy do kościoła, a po kościele wybieraliśmy się na piknik lub przejażdżkę samochodem po wyspie.” – Ray Chavez, marynarz. „Lubiłem iść potańczyć i wypić z chłopakami kilka piw.” – Bob Fernandez, marynarz. „Atak na Pearl Harbor był czymś, co nikomu nie przyszło nawet do głowy. Nikt o czymś takim nie myślał.” – Jim Garner, łącznościowiec. Japoński nalot zmienił wszystko. „Nawiązujesz całkiem niezłe przyjaźnie, a potem nagle z dnia na dzień żyjesz w innym świecie.” – Aaron Cook, mechanik lotniczy.

📷 Carl Mydans, Pearl Harbor, Hawaje 1940 r.

Zaledwie kilkanaście godzin po ataku na Pearl Harbor Japonia przypuściła atak na Filipiny. Magazyn „Life” wysłał Mydana oraz jego żonę Shelley do Manili celem zrobienia reportażu na temat wojny w tym kraju. Już 2 stycznia 1942 Japończycy wkroczyli do stolicy Filipin i para fotografów dostała się do niewoli, w której spędzili prawie dwa lata. Zostali wypuszczeni w ramach wymiany więźniów pod koniec 1943 roku.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

📷 Carl Mydans, Pearl Harbor, Hawaje 1940 r.
📷 Carl Mydans, Pearl Harbor, Hawaje 1940 r.
W roku 1945 Mydans powrócił na Filipiny i pracował m.in. u boku gen. Douglasa MacArthura

Francja · Japonia · Stany Zjednoczone

Nie malarstwo, lecz włosy: japońska „inspiracja” Ernesta Hemingwaya

Ernest Hemingway, 1957 r.
Hemingway w Paryżu, rue Notre-Dame-des-Champs, r. 1924
Krakowska malarka Olga Boznańska przeprowadziła się do Paryża w r. 1898.
Leonard Tsuguharu Foujita, jeden z najważniejszych japońskich artystów XX wieku w swoim paryskim atelier
Japonia · Stany Zjednoczone

Tacki na pieniądze i inne analogie pomiędzy Japonią a amerykańskim Południem

Karyton (カルトン)

Robiąc zakupy w Japonii zazwyczaj nie podajemy pieniędzy bezpośrednio do ręki sprzedawcy, lecz kładziemy je na specjalnej tacce zwanej karyton – od francuskiego słowa „carton” oznaczającego pudełko tekturowe. W identyczny sposób zwróci nam resztę sprzedawca. Wg japońskich historyków bankowości karyton został po raz pierwszy użyty ponad 100 lat temu i wbrew temu co sądzi większość Japończyków (i w identyczny sposób tłumaczy większość społecznych zachowań Japończyków) nie był związany z okazywaniem szacunku klientom, lecz niechęcią wobec kontaktu fizycznego z obcymi ludźmi.
Niektórzy Japończycy utrzymują, że zwyczaj ten obowiązuje wyłącznie w Kraju Kwitnącej Wiśni, jednakże i w Polsce korzysta się często z podstawków do wydawania reszty, a jak pisze amerykański historyk William J. Cooper w książce „The American South” („Amerykańskie Południe”) zwyczaj kładzenia pieniędzy na ladzie obowiązywał przez wiele lat na Południu USA.

Nawet najdrobniejszy kontakt fizyczny pomiędzy białymi a czarnymi był tabu. Jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku kiedy czarny płacił za zakupiony towar miał obowiązek pieniądze kłaść na ladzie, a nie przekazywać je białemu sprzedawcy z ręki do ręki, jak czyni się dzisiaj, zwłaszcza, jeśli za ladą stała biała kobieta. W ten sam sposób sprzedawcy zwracali resztę czarnym.

Możemy dostrzec również inne analogie w zwyczajach i zachowaniach obowiązujących pomiędzy grupami uprzywilejowanymi, a uciskanymi w przednowoczesnej Japonii i na amerykańskim Południu. Podobnie jak Japończycy niżej urodzeni w kontaktach z przedstawicielami arystokracji, czyli samurajami, czarni na Południu mieli obowiązek zniżania wzroku podczas rozmowy z białymi, stosować zwroty grzecznościowe typu „Mister,” „Missus,” czy „Miss” czy okazywać specjalny szacunek przy przywitaniu. Japończycy odrzucili podział klasowy w roku 1871, choć jego pozostałości utrzymują się do dzisiaj, m.in. w dyskryminacji mniejszości społecznej Burakumin oraz niechęci do mieszkańców Okinawy. Prawa Jima Crowa ograniczające kontakty białych z czarnymi zostały zniesione w roku 1964.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Burakumin
Chiny · Stany Zjednoczone

Wojna chińskich gangów w Nowym Jorku

Nowy Jork, lata 20. XX w. Chiński marynarz zostaje aresztowany za próbę przemytu opium (👆). Od końca XIX wieku do połowy lat 20. wieku XX chińska dzielnica w Nowym Jorku była areną gangsterskiej aktywności, przemocy, handlu narkotykami, hazardu i przemytu chińskich migrantów.
W roku 1870 w Wielkim Jabłku mieszkało prawdopodobnie nie więcej niż 100 Chińczyków. 20 lat później było już ich kilkanaście tysięcy. Większość z nich znajdowała zatrudnienie w pralniach lub na targowiskach prowadzonych przez chińskich imigrantów, z których tylko garstka posiadała amerykańskie obywatelstwo i sprawnie posługiwała się językiem angielskim. Z czasem, podobnie jak w innych amerykańskich miastach zamieszkałych przez chińską diasporę, zaczęły organizować się tam nieoficjalne struktury samorządowe silnie powiązane z półświatkiem. Rywalizacja pomiędzy dwoma gangami stała się przyczyną rozlewu krwi, z którym nie potrafiła sobie poradzić skorumpowana nowojorska policja.

Tom Lee

Na czele grupy On Leong stał Tom Lee, imigrant z Chin, nieoficjalny burmistrz kształtującego się Chinatown, który prowadził nielegalne jaskinie hazardu, palarnie opium i skutecznie przemawiał do kieszeni policjantów i dziennikarzy. Jego rywalem był trzydzieści lat młodszy i bezwzględny Young Mock Duck, przywódca gangu Hip Sing Tong.

Young Mock Duck

Do pierwszego morderstwa doszło w roku 1900 na ulicy Pell, co doprowadziło do eskalacji przemocy. W roku 1905 w trakcie przedstawienia w Chińskim Teatrze przy ulicy Doyers siepacze Hip Sing otworzyli ogień do członków konkurencyjnego gangu zabijając czterech z nich, a przy okazji dwóch przypadkowych widzów, jednakże dopiero inne morderstwo wywołało w NYC gwałtowną falę niechęci mieszkańców miasta do Chińczyków.

Skrzyżowanie ulic Pell i Doyers, ok 1910 r.

W roku 1909 w mieszkaniu pracownika chińskiej restauracji znaleziono zwłoki Elsie Sigel, zaledwie 19-letniej białej misjonarki i wnuczki znanego weterana wojny secesyjnej, generała Franka Sigela. Rząd federalny wkroczył jednak do akcji dopiero w roku 1925 po zamordowaniu dwójki gangsterów z grupy On Leong zmarłego 7 lat wcześniej Toma Lee. Agenci federalni nie przejmowali się takimi „błahostkami” jak prawa człowieka czy nakaz aresztowania i przymykali każdego Chińczyka, który mógł mieć cokolwiek wspólnego z wojną gangów. Taktyka ta okazała się skuteczna i wkrótce w Chinatown zapanował spokój.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Ul. Pell, 1899 r.
Pogrzeb Toma Lee, 1918 r.
Chiny · Polska · Stany Zjednoczone

Przechadzka Henryka Sienkiewicza po chińskiej dzielnicy w San Francisco oraz jego nieeleganckie dygresje na temat kobiet

Chiński handlarz w Chinatown w San Francisco (SF), ok. 1900 r.

Wprawdzie młody Henryk Sienkiewicz w trakcie swoich amerykańskich wojaży (1876-1878) do Teksasu nigdy nie dotarł, ale za to pisał o chińskich imigrantach w Ameryce, w tym o Chinkach, które, jeśli wierzyć jego słowom, gdyż potrafił czasami bujać na skrzydłach fantazji, swoimi stopami ogrzewały w nocy jego własne zmarznięte stopy. W liście pisanym z Kalifornii do swojego przyjaciela Daniela Zglińskiego pisarz zdobył się na wyjątkową szczerość. Dziś jego słowa uznalibyśmy za nieprzyzwoite i obelżywe, ale warto myślę je przytoczyć: „Tego interesu, który Pan lubisz nad wszelki statek ziemski, wprawdzie czasem brak – ale Chinki zastępują go, jak mogą. Tylko moja skromność, tylko wszelki brak miłości własnej wstrzymuje mnie od pochwalenia się przed Wami, ile razy…”. Dalej możemy przeczytać, że „Chinki się golą, ale nie dość często, skutkiem tego ‚ten interes’ wygląda jak twarda szczotka”.

Chińska telefonistka w SF Chinatown

Twierdził również, że do jego „tipi” zaglądała Indianka, jednakże ani Chinki, ani Indianki nie mogły równać się z Murzynkami: „Powiadam Wam: klękajcie narody. Panie! Sprowadź Pan sobie koniecznie chociaż kominiarza, żeby nabrać pojęcia o tych rozkoszach”. Miał za to Sienkiewicz to wyjątkowe szczęście spacerować uliczkami starego Chinatown w San Francisco, zanim nie strawił tej dzielnicy pożar w roku 1906. „Dziwne wrażenie robi tu ta ludność gwarna i ruchliwa, ubrana w jednakowe kostiumy, o cerze żółtej, skośnych oczach i długich, sięgających ziemi warkoczach.”

SF Chinatown, 1898 r.

Zauważył, że z wyjątkiem patrolujących ulice policjantów, niewielu spotyka się w Chinatown ludzi białych. Pisał, że w godzinach wieczornych w okolicach chińskiego teatru zbiera się chuliganeria z całego miasta i często dochodzi do bójek pomiędzy nimi a Chińczykami. Chińczycy wg Sienkiewicza nie wchodzili w drogę białym, ale „między sobą […] kłócą się dość często i równie często kłótnie kończą się pchnięciem noża”. Sprawiali również sporo kłopotów stróżom prawa: „Skłonni są także dosyć do kradzieży”. Wszyscy mieszkańcy dzielnicy podobni są do siebie „jak dwie krople wody” i nieskorzy do współpracy z policją. Dostrzegł wszechobecną wśród chińskich imigrantów biedę: „Cała też ludność chińska prowadzi życie lada jakie, niechlujne i niezdrowe.

Palarnia opium, SF Chinatown, ok. 1900 r.
Chiński rzeźnik i sklep spożywczy, SF Chinatown, ok. 1885 r.

Mieszkania chińskie, zawsze przepełnione, są zaraźliwymi jamami, w których grasuje syfilis i ospa. Pojęć o racjonalnej higienie nie mają żadnych; jedzą byle co”, a „skąpstwo chińskie przechodzi wszelkie wyobrażenia.” Sienkiewicz nie ustrzegł się jednak hipokryzji. W liście do Zglińskiego bardzo instrumentalnie potraktował kobiety, jednak czytelnikom swoich popularnych reportaży starał się dowieść, że „moralność Chińczyków kalifornijskich stoi na dosyć niskim stopniu”. Ponieważ aż 90% Chińczyków w Chinatown to mężczyźni „kwitnie między nimi […] rozpusta”. Prosperowały nielegalne domy publiczne oraz poliandria: „Między dziesięcioma Chińczykami zajmującymi mieszkanie znajduje się jedna kobieta, żyją z nią wszyscy razem”. Twierdził, że „żółci” zabierają pracę białym, zarazem jednak zauważył, że „położone na bezpłodnych wydmach i wzgórzach piaszczystych” San Francisco Chińczykom i ich „mrówczej pracy” zawdzięcza fantastyczny rozwój sadów i ogrodów.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Henryk Sienkiewicz pozuje do fotografii przed wyjazdem na safari
Okolice Chinatown, ok. 1900 r. 📷 Arnold Genthe
Okolice Chinatown, ok. 1900 r. 📷 Arnold Genthe
SF Chinatown, 1904 r.
Stany Zjednoczone · Tajlandia · Wietnam

Zaskakujące zachowania wiceprezydenta Lyndona B. Johnsona podczas jego podróży po Azji

Lyndon B. Johnson i John F. Kennedy

Urodzony w Teksasie wiceprezydent Lyndon B. Johnson (LBJ) został zaprzysiężony na 36. prezydenta Stanów Zjednoczonych na pokładzie stojącego na lotnisku Dallas-Love Air Force One dwie godziny po tragicznej śmierci prezydenta Johna F. Kennedy’ego, pokładzie tego samego samolotu, którym kilka godzin wcześniej do Dallas przyleciał amerykański prezydent. Zarówno Kennedy jak i Johnson zaraz po zamachu na tego pierwszego zostali niezwłocznie zabrani do szpitala. Ten pierwszy z ranami postrzałowymi szyi i głowy, drugi z podejrzeniem zawału serca.

LBJ na pokładzie prezydenckiego samolotu w teksańskim Dallas

Wg historyków Johnson miał skomplikowaną osobowość, a kontrowersyjne decyzje i zachowania przysporzyły mu zarówno wielu zwolenników jak i zaciętych wrogów. Jak pisze historyk amerykańskich prezydentów Robert A. Dallek, Johnson był człowiekiem opętanym przez wewnętrzne demony. Nie cierpiał przebywać sam i zawsze potrzebował czyjegoś towarzystwa, uwagi i aprobaty. Miał nienasycony apetyt: na pracę, kobiety, władzę, jedzenie i dobra materialne. Zarówno prezydent Kennedy, jak i wiceprezydent Johnson byli niewiernymi małżonkami i kobieciarzami.

Prokurator generalny i młodszy brat JFK Robert F. Kennedy, Marylin Monroe, prezydent Kennedy

Johnson pragnął być najlepszy, przyćmić wszystkich swoich poprzedników w Białym Domu i zostać najlepszym prezydentem w historii Ameryki. Swoje uwielbienie dla władzy okazał już za czasów prezydentury Kennedy’ego, gdy podejmował irytujące prezydenta i jego brata Roberta decyzje.
W roku 1961 wiceprezydent Johnson wyruszył w tournee po sześciu krajach Azji Południowo Wschodniej. W trakcie podróży wychwala prezydenta i dyktatora Wietnamu Południowego Ngo Dinh Diem, człowieka, który rozpętał brutalną kampanię przeciwko swoim wrogom politycznym oraz buddyjskim mnichom. Kiedy ogłasza Diema „Winstonem Churchillem Azji” niektórzy zaczynają kwestionować jego zdrowy rozsądek. W Tajlandii LBJ przeprowadza konferencję prasową w piżamie o 3 nad ranem. Johnson jest towarzyski, lubi kontakt fizyczny i odczuwa szczerą sympatię do ludzi biednych i najmniej uprzywilejowanych, dlatego w Tajlandii uprasza się go o niedotykanie głów Tajów, gdyż jest to czyn w tym kraju niewłaściwy i może zostać uznany za obrazę. Wkrótce po tym ostrzeżeniu Johnson wskakuje do lokalnego autobusu i dotyka swoimi ogromnymi dłońmi (miał 193 cm wzrostu, najwyższy, wraz z Lincolnem, prezydent USA) głowy pasażerów. W Sajgonie, podczas konferencji prasowej i odpowiadając na pytania mediów w swoim dusznym pokoju hotelowym rozbiera się do naga, wyciera ręcznikiem pot z ciała i zakłada świeży garnitur. Rozpoczął interwencję wojskową na pełną skalę w Wietnamie (F), jednakże brak sukcesów, straty wśród żołnierzy amerykańskich i wietnamskiej ludności cywilnej spowodowały spadek jego popularności przez co nie zdecydował się walczyć o reelekcję w r. 1968.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Prezydent Johnson „śpiewa” wraz ze swoim, znalezionym na ulicy w r. 1966 przez jego córkę, psem Yuki. Słowo to w języku japońskim znaczy śnieg. Na prezydenta spogląda jego wnuk.
LBJ na swoim teksańskim ranczo
Stany Zjednoczone · Wietnam

Wojna, która nigdy się nie kończy: Zespół Stresu Pourazowego u weteranów wojny wietnamskiej

📷 Arthur Schatz
📷 Arthur Schatz
📷 Arthur Schatz
Stany Zjednoczone · Wietnam

Gdy wzrok i słuch zawodziły: rola zapachu i zmysłu węchu w walce w wietnamskiej dżungli

SP4 (specialista czwartej klasy) Carl Line z Clinton w stanie Illinois pali papierosa podczas przerwy w operacji w pobliżu Thu Duc w pobliżu Sajgonu. 27 lutego 1969 r. (Fot. Kent Potter)
Wietnam Południowy, 1968: Kapral Ron Yanchar z kompanii B, 1. batalionu, 1. pułku piechoty morskiej, 3. dywizji piechoty morskiej goli się przy wejściu do swojego bunkra. (Fot. Kim Ki Sam/Stars and Stripes)
W gęstej, wietnamskiej dżungli często pierwszym sygnałem wskazującym na obecność wroga był zapach. 4 listopada 1968 r.: amerykańscy marines patrolują dżunglę
Środki odstraszający owady żołnierze amerykańscy często nosili na hełmach.
Amerykański żołnierz w Wietnamie przygotowuje racje żywnościowe typu C (C-rations, Combat Rations).

Podobne artykuły:

Japonia · Stany Zjednoczone

Kilka słów o niskim wzroście Japończyków

Charles Van Johnson i Henry Nakamura w filmie Go For Broke z 1951 roku.
Dzieci szkolne podczas obiadu. Japonia 1947 r.
Wrzesień 1945 r. Japońscy żołnierze rozbrajani przez wojska amerykańskie w południowej Korei po kapitulacji Japonii.
Nisei, Japończycy amerykańskiego pochodzenia w Armii Amerykanskiej. Ca. 1943 r.
Rodzice Nisei (Issei) to imigranci z Japonii z końca XIX i początku XX w., którzy sami byli niscy ze względu na tradycyjną dietę ubogą w białko i składniki odżywcze. Wzrost jest w ok. 60–80% uwarunkowany genetycznie, a efekty środowiskowe (lepsze żywienie) ujawniają się dopiero w drugim-trzecim pokoleniu. Nisei „odziedziczyli” niski potencjał wzrostowy po rodzicach. Imigranckie rodziny często były biedniejsze, pracowały w rolnictwie lub małych biznesach, co oznaczało skromniejsze żywienie. Na Hawajach (skąd pochodziła większość Nisei w armii) dieta plantacyjna też nie sprzyjała wysokiemu wzrostowi.
Rok 1945. Generał Kawada, dowódca japońskiej 31. Dywizji, wręcza swój miecz generałowi Arthurowi W. Crowtherowi, dowódcy 17. Dywizji Indyjskiej w Birmie.

Źródła: