Japonia · Polska

Jan Paweł II i cesarz Hirohito – zderzenie dwóch świętości, cz. 1

Korea Południowa · Polska

W niewoli splendoru: Jak stres i izolacja zabiły Poniatowskiego i Gojonga

Portret Stanisława Augusta w szlafroku – Johann Baptist von Lampi the Elder
Ostatni król Korei Joseon – Gojong
Portret Stanisława Augusta Poniatowskiego – Marcello Bocciarelli
Ostatni król Korei Joseon – Gojong
Król Stanisław August Poniatowski w Petersburgu – Jan Czesław Moniuszko, 1883
Korea Południowa · Polska · Stany Zjednoczone

Gdy PRL klaskała Kim Ir Senowi, Polonia ginęła za Koreę Południową

Major Adam P. Tymowicz z Illinois, syn Walentego Tymowicza i Zofii Fąfary. 7 listopada 1950 r. jego dwumiejscowy F-82 Twin Mustang (nr boczny nieustalony) wystartował z bazy Naha na Okinawie na patrol bojowy nad Morzem Wschodniochińskim; w trakcie misji załoga zgłosiła awarię silnika i zawróciła. Podczas podejścia do lądowania maszyna rozbiła się i eksplodowała w zatoce Naha – z wody wydobyto ciało operatora radaru, natomiast pilot zaginął; poszukiwania zawieszono 17 listopada z powodu nadciągającego tajfunu i bardzo złych warunków na morzu.

25 czerwca 1950 roku Korea Północna, wspierana przez ZSRR i Chiny, napadła na nieprzygotowaną do wojny Koreę Południową, rozpoczynając konflikt, który wstrząsnął światem. Już dwa dni później, 27 czerwca, polska prasa, całkowicie kontrolowana przez komunistyczne władze, zaczęła przedstawiać wojnę jako „imperialistyczną agresję” Stanów Zjednoczonych przeciwko „bohaterskiemu narodowi koreańskiemu”. Premier Józef Cyrankiewicz i prezydent Bolesław Bierut publicznie wyrażali solidarność z Północą, powtarzając narrację narzuconą przez Kreml. Gazety, kroniki filmowe i wiece propagandowe w PRL wypełniły obrazy „okrucieństw Amerykanów”, a wojna koreańska stała się poręcznym narzędziem mobilizacji wewnętrznej: budowania atmosfery stałego zagrożenia i usprawiedliwiania terroru politycznego w kraju. Oficjalnie Polska Ludowa stanęła po stronie agresora – Kim Ir Sena, wspieranego przez Moskwę i Pekin.

Kapitan Edward C. Krzyzowski z Chicago, zginął 3 września 1951 r. od strzału snajpera. Pośmiertnie odznaczony Medalem Honoru.

Tyle że społeczeństwo polskie nie miało w tym żadnego wyboru: była to polityka narzucona z zewnątrz, a propaganda PRL mówiła jednym głosem z Kremlem.
Po zakończeniu działań wojennych PRL aktywnie uczestniczyła w Komisji Nadzorczej Państw Neutralnych (KNPN / NNSC), która od 27 lipca 1953 r. miała nadzorować przestrzeganie rozejmu. „Neutralność” była fasadowa: pod tym szyldem prowadzono działania informacyjne i wywiadowcze korzystne dla Północy. Ten dysonans – oficjalna „neutralność” przy faktycznym wspieraniu obozu komunistycznego – dobrze oddaje klimat tamtej epoki: pozory legalizmu przy pełnym podporządkowaniu ZSRR.

Kapral Thadeus Stanley Bobowiec z Illinois. Zginął 11 czerwca 1953 roku, gdy chińskie siły komunistyczne zaatakowały placówkę obsadzoną przez jego oddział.

Czy dziś, w oczach Korei Południowej, Polacy muszą się wstydzić postawy PRL? Niekoniecznie. Bo ta sama historia odsłania drugą, mniej znaną twarz narodu – twarz wolnej Polonii. Tysiące Amerykanów polskiego pochodzenia – synów i wnuków emigrantów z Galicji, zaboru rosyjskiego czy pruskiego – walczyło w szeregach US Army w czasie wojny koreańskiej. Wielu z nich oddało życie w kluczowych bitwach: pod Pusan, Incheon czy nad rzeką Ch’ongch’on. Ich nazwiska – Kucharczyk, Stefaniak, Nowicki, Lewandowski, Walczak – widnieją dziś na Wall of Remembrance w United Nations Memorial Cemetery in Korea (UNMCK) w Busan, jedynym na świecie cmentarzu ONZ, gdzie spoczywa około 2,3 tys. żołnierzy z kilkunastu państw sprzymierzonych. Ciała Amerykanów z reguły repatriowano do USA, dlatego ich nazwiska znalazły się na murze, a nie na grobach – ale to właśnie ten mur, pełen także polskich brzmień, najmocniej przemawia.

Cmentarz ONZ w Busan

Mur Pamięci w koreańskim Busan ma dla Polski znaczenie podwójne. Historyczne – bo upamiętnia Amerykanów polskiego pochodzenia, o których PRL milczała lub których piętnowała jako „zdrajców klasowych”. Symboliczne – bo pokazuje, że naród bywa większy niż zniewolone państwo. Gdy Warszawa musiała klaskać Kim Ir Senowi, Polacy z Chicago, Detroit i Buffalo walczyli i ginęli za wolność Korei Południowej. Ich krew, przelana w obronie wolnego świata, budowała dobre imię Polski, nawet jeśli w kraju nie wolno było o tym mówić. Wojna koreańska obnaża dwoistość polskich losów w zimnej wojnie: z jednej strony – zniewolone państwo, które usługowało agresorowi; z drugiej – wolna diaspora, która stanęła po stronie ofiar. Mur w Busan, z setkami polskich nazwisk, jest świadectwem tej drugiej, wolnej twarzy narodu. To przypomnienie, że nawet w najciemniejszych czasach Polacy potrafili dołożyć własną cegłę do obrony wolności – nie tylko swojej, ale i cudzej.

Polskie nazwiska na Murze Pamięci w Busan
Polskie nazwiska na Murze Pamięci w Busan
Polskie nazwiska na Murze Pamięci w Busan
Korea Południowa · Polska

Dwie twarze cierpienia: Polska i Korea w cieniu okupacji

Niemieccy żołnierze przełamują barierę graniczną na polskiej granicy 1 września 1939 r.

W polskiej debacie historycznej i geopolitycznej często pojawia się porównanie losów Polski i Korei w XX wieku. Publicyści, koreaniści, a czasem nawet analitycy geopolityczni wskazują na rzekome podobieństwa: oba kraje znalazły się między potężnymi sąsiadami, straciły niepodległość, doświadczyły okupacji i wojen. Mówi się, że Polska to „Korea Europy”, a Korea – „Polska Azji”. Czy jednak takie analogie są uzasadnione? Nie chodzi o „licytację” na ofiary czy cierpienie – to bez sensu i nieetyczne – ale o zrozumienie różnic w charakterze tych doświadczeń. Celem niniejszego artykułu jest analiza tych porównań w oparciu o fakty historyczne, bez emocjonalnych uproszczeń. Polska przeżyła apokalipsę eksterminacji, Korea – dramat kolonizacji i wojny domowej. Choć oba narody łączy niezłomna wola przetrwania, ich doświadczenia różnią się zasadniczo w skali, charakterze i długotrwałych skutkach.

Honmachi – japońska dzielnica w Seulu, lata 30. XX w.

Polska: Laboratorium Okrucieństw XX Wieku
Historia Polski w XX wieku to kronika nieustannego zmagania się z wyniszczeniem. Punktem wyjścia są rozbiory (1772–1795), które wymazały Polskę z mapy Europy na ponad 120 lat. Systematyczna rusyfikacja i germanizacja elit, zsyłki na Syberię (dziesiątki tysięcy osób) oraz konfiskata majątków narodowych miały złamać tożsamość Polaków. I wojna światowa przyniosła kolejne cierpienia: fronty przetaczały się przez ziemie polskie, powodując miliony uchodźców, głód i zniszczenie gospodarki.
Prawdziwa apokalipsa nadeszła podczas II wojny światowej (1939–1945). Polska straciła około 6 milionów obywateli, czyli 17% przedwojennej populacji. W tym 3 miliony polskich Żydów padło ofiarą Holocaustu, który w dużej mierze rozgrywał się na ziemiach polskich w obozach zagłady takich jak Auschwitz, Treblinka czy Majdanek. Etniczni Polacy stracili kolejne 3 miliony, w tym elity intelektualne i wojskowe w akcjach takich jak Intelligenzaktion (masowe egzekucje nauczycieli, lekarzy, prawników) czy zbrodnia katyńska (22 tysiące zamordowanych oficerów przez NKWD). Okupacja niemiecka to codzienny terror: łapanki, publiczne egzekucje (np. Palmiry, Piaśnica, Wawer), przymusowe roboty i głód jako narzędzie wyniszczenia. Generalplan Ost zakładał redukcję populacji Polaków o 30–50% i przekształcenie ich ziem w niemiecką kolonię osadniczą. Powstanie warszawskie (1944) stało się symbolem: Warszawa została zrównana z ziemią, a 200 tysięcy cywilów zginęło. Do tego dochodzi rzeź wołyńska (1943–1944), w której ukraińscy nacjonaliści zamordowali 50–60 tysięcy Polaków.
Po wojnie narzucony przez ZSRR komunizm przedłużył cierpienia: stalinizm, represje polityczne i brak wolności trwały aż do 1989 roku. Polska doświadczyła traumy „niebytu” – przetrwała mimo prób całkowitego unicestwienia jej narodu, kultury i państwowości.

Okupacja niemiecka Polski w latach 1939–1945 miała niezwykle brutalny charakter

Korea: Dramat Kolonizacji i Wojny Domowej
Historia Korei (w tym kontekście głównie Korei Południowej) w XX wieku to opowieść o upokorzeniu i walce o tożsamość. Okupacja japońska (1910–1945) była brutalnym okresem kolonialnym trwającym 35 lat. Japonia zlikwidowała koreańską administrację, zakazała używania języka koreańskiego w szkołach i urzędach, a od 1939 roku (polityka Sōshi-kaimei) zmuszała Koreańczyków do przyjmowania japońskich nazwisk. Propaganda promowała lojalność wobec cesarza, a historia Korei była przepisywana, by przedstawiać ją jako „odwieczną część Japonii”. Wyzysk ekonomiczny był wszechobecny: ziemia i przemysł przejęte przez japońskie korporacje (zaibatsu) prowadziły do głodu, szczególnie w latach 30. i 40. Setki tysięcy Koreańczyków zmuszono do pracy przymusowej w kopalniach, fabrykach i armii japońskiej. Jedną z najboleśniejszych zbrodni była tragedia „comfort women” – dziesiątek tysięcy kobiet zmuszanych do prostytucji dla japońskich żołnierzy. Szacuje się, że ofiary okupacji japońskiej w Korei liczone są w setkach tysięcy, głównie z powodu głodu, represji i pracy przymusowej, ale nie było to planowe ludobójstwo na skalę Holocaustu.
Druga wojna światowa nie dotknęła Korei bezpośrednio jako teatru działań – w przeciwieństwie do Polski, nie było tu frontów czy bombardowań. Po 1945 roku podział półwyspu na strefy wpływów ZSRR (Północ) i USA (Południe) doprowadził do wojny koreańskiej (1950–1953). Ten konflikt był katastrofą: zginęło 2–3 miliony cywilów i ponad milion żołnierzy, a infrastruktura została niemal całkowicie zniszczona. Seul zmieniał ręce kilka razy, wiele wiosek zamieniono w popiół, a straty wyniosły około 10% populacji obu Korei. Był to jednak konflikt bratobójczy, wsparty przez mocarstwa (USA, Chiny, ZSRR), a nie zewnętrzna okupacja z intencją eksterminacji. Po wojnie Korea Południowa stała się gospodarczą potęgą, ale trauma kolonizacji i wojny pozostawiła głębokie ślady. Korea pamięta „poniżenie” – utratę języka, tożsamości i godności.

Seul w trakcie wojny koreańskiej (1950-1953)

Kluczowe różnice: Eksterminacja kontra asymilacja
Porównanie okupacji niemieckiej w Polsce (1939–1945) z japońską w Korei (1910–1945) ujawnia fundamentalne różnice w celach, metodach i skutkach.
Skala ofiar
• Polska pod Niemcami: Straty to około 6 milionów ludzi, w tym 3 miliony Żydów i 3 miliony etnicznych Polaków. Masowe egzekucje, obozy zagłady (Auschwitz, Majdanek), codzienne łapanki i głód jako broń. Generalplan Ost zakładał wyludnienie Polski i kolonizację przez Niemców.
• Korea pod Japonią: Ofiary szacowane na setki tysięcy, głównie z głodu, pracy przymusowej i represji. Brak planowego ludobójstwa; najcięższe zbrodnie to „comfort women” i przymusowa mobilizacja.
Charakter okupacji
• Polska: Niemcy realizowali politykę eksterminacji i wyniszczenia. Polacy mieli być niewolnikami, a Żydzi – zgładzeni. Polska była traktowana jako teren do wyludnienia i kolonizacji, nie asymilacji. Codzienność to terror: publiczne egzekucje, obozy, deportacje.
• Korea: Japonia prowadziła politykę asymilacji i podporządkowania. Koreańczycy mieli stać się „drugorzędnymi Japończykami” – lojalnymi poddanymi cesarza. Choć brutalna (zakaz języka, indoktrynacja), okupacja miała elementy modernizacji (koleje, szkoły). Nie było obozów zagłady, a represje koncentrowały się na kontroli i eksploatacji.
Trauma psychologiczna
• Polska: Trauma „niebytu” – naród patrzył, jak miliony giną, a miasta są palone.
• Korea: Trauma „poniżenia” – utrata języka, nazwisk, tożsamości.

Koreańskie uczennice szkoły średniej pod eskortą japońskiego oficera po przymusowej wizycie w chramie shintō w Gwangju

Porównania Polski i Korei wynikają z geopolitycznych analogii: oba kraje znalazły się między potężnymi sąsiadami, straciły suwerenność, walczyły o przetrwanie. Koreański Ruch 1 Marca (1919) inspirował się polskimi walkami o niepodległość. Jednak uproszczenia, jak „przeżyliśmy to samo”, ignorują różnice. Polska doświadczyła apokalipsy biologicznej – eksterminacji i wyniszczenia. Korea – upokarzającej kolonizacji i wojny domowej. Generalplan Ost to plan zagłady; japońska japonizacja – podporządkowania. Skala ofiar, cele okupantów i codzienne realia były odmienne.
Polska i Korea to dwa narody, które przetrwały dzięki niezwykłej determinacji. Polska przeszła przez piekło eksterminacji, Korea – przez dramat upokorzenia i bratobójczej wojny. Porównania łączą je w walce o wolność, ale różnice w traumach narodowych są zbyt duże, by stawiać znak równości. Historia uczy nas szacunku dla faktów i unikania powierzchownych analogii. Obie nacje zasługują na uznanie za swoją niezłomność, ale ich drogi przez XX wiek były unikalne.

Wystawa w berlińskiej szkole zachęca Niemców do udziału w kolonizacji obszaru Kraju Warty w Polsce (1942)
Japonia · Polska

Japoński uśmiech: Romantyzm kontra rzeczywistość

Uśmiech, który ukształtował wizerunek narodu
Lafacaido Hearn (1850-1904) z żoną i synem
Perkitny i Mroczkiewicz
    Jedyna fotografia z Japonii zamieszczona w książce Tadeusza Perkitnego „Okrążmy świat raz jeszcze”
    Perkitny i Mroczkiewicz w podróży dookoła świata
    Japonia · Polska

    Co Sienkiewicz wiedział o herbacie? Japan tea w XIX-wiecznej Ameryce

    Sienkiewicz w Kalifornii pędzlem Stanisława Witkiewicza

    W Listach z podróży do Ameryki Henryka Sienkiewicza, opublikowanych w prasie w latach 1876–1878, znajduje się barwny opis codziennego życia w Kalifornii, w tym zwyczajów uboższych warstw społecznych. Jedno ze zdań brzmi:
    „Na węglach gotowała się w blaszanym naczyniu woda na japan tea, czyli japońską herbatę, jakiej powszechnie używają ubożsi ludzie w Kalifornii.”
    Ten fragment, najprawdopodobniej odnoszący się do San Francisco, ukazuje prostotę życia imigrantów i robotników, dla których tania japońska herbata była codziennym napojem. Współczesnemu czytelnikowi może wydawać się zaskakujące, iż zielona herbata – dziś często postrzegana jako produkt luksusowy – w XIX-wiecznej Kalifornii była napojem klasy robotniczej.

    Po otwarciu Japonii na handel międzynarodowy przez komandora Matthew Perry’ego w 1853 roku, kontakty handlowe między Japonią a Stanami Zjednoczonymi znacząco się zintensyfikowały. Jednym z kluczowych towarów eksportowych stała się japońska herbata, znana w USA jako „Japan tea”. W odróżnieniu od luksusowych herbat, takich jak gyokuro czy ceremonialna matcha, eksportowano głównie zieloną herbatę typu sencha lub bancha, często niższej jakości. Były to liście suszone szybko i pakowane hurtowo, co czyniło je znacznie tańszymi niż konkurencyjne herbaty z Chin, Indii czy Cejlonu.
    Taka herbata stała się popularna wśród robotników, górników, osadników i imigrantów w Kalifornii, a także na wschodnim wybrzeżu USA. W czasach Sienkiewicza „Japan tea” była symbolem prostoty i dostępności. Parzona w skromnych warunkach, w blaszanych naczyniach, towarzyszyła codziennemu życiu uboższych mieszkańców Kalifornii. Nie była to herbata ceremonialna, lecz praktyczny napój, który dostarczał energii i chwili wytchnienia w trudnych realiach.

    W czasie swojej półtorarocznej podróży po Stanach Zjednoczonych Sienkiewicz regularnie przesyłał felietony do „Gazety Polskiej” i prowadził bogatą korespondencję prywatną.

    Znaczenie japońskiej herbaty w Ameryce zmieniało się na przestrzeni lat. Do lat 30. XX wieku Japonia pozostawała jednym z głównych eksporterów herbaty do USA, ale później jej znaczenie stopniowo malało. Amerykańska obecność w Japonii w okresie powojennym promowała kulturę kawy, a młodzi Japończycy coraz bardziej zwracali się ku zachodnim trendom. Zielona herbata, zwłaszcza sencha, stała się w Japonii napojem codziennym, głównie dla starszego pokolenia, podczas gdy matcha zyskała status symbolu tradycji – często ograniczonego do ceremonialnych kontekstów.
    W latach 80. i 90. XX wieku, wraz z rosnącym zainteresowaniem zdrowym stylem życia na Zachodzie, zielona herbata powróciła do łask. Matcha, dzięki swoim właściwościom antyoksydacyjnym, stała się „superfoodem” i obiektem fascynacji. Zachód odkrył ją na nowo, tworząc matcha latte, matcha tiramisu czy matcha croissanty – czyli produkty mające z rytuałem zen tyle wspólnego, co karaoke z kontemplacją ciszy.
    Najwyższej jakości matcha ceremonialna z regionów takich jak Uji, Shizuoka czy Yame może osiągać ceny nawet kilkuset dolarów za 100 gramów – choć dotyczy to wyłącznie produktów premium.

    W Japonii obserwujemy dziś swoisty renesans kultury herbaty, zwłaszcza wśród młodszego pokolenia. Pojawiają się nowe herbaciane startupy i klasyczne domy herbaty, które łączą tradycję z nowoczesnym podejściem, promując ideę „slow tea”. Jednocześnie japońska herbata zmaga się z konkurencją ze strony masowo produkowanych, butelkowanych napojów typu „green tea”, dostępnych we wszechobecnych sklepach konbini.
    Ten paradoks dobrze pokazuje, jak japońska herbata balansuje między głęboko zakorzenioną tradycją a wymogami współczesnego, szybkiego stylu życia. Fragment z Listów z podróży do Ameryki Sienkiewicza przypomina o tym, jak zmienne są losy produktów i ich postrzeganie. Japońska herbata, która w XIX-wiecznej Kalifornii była napojem ubogich, przeszła długą drogę, by stać się symbolem luksusu i zdrowego stylu życia.

    Korea Południowa · Polska

    Dwa trony, jeden los: Co łączyło ostatnich królów Polski i Korei

    Stanisław August Poniatowski

    Historia rzadko splata losy monarchów z odległych części świata w tak podobny sposób. Mimo że dzieliły ich epoki i kontynenty, losy króla Polski Stanisława Augusta Poniatowskiego (1732–1798) oraz króla Korei Gojonga (1852–1919) wykazują uderzające podobieństwa. Obaj byli ostatnimi suwerennymi władcami swoich państw, obaj próbowali reformować kraje w niesprzyjających warunkach, obaj musieli zmagać się z wewnętrzną opozycją i wpływami obcych mocarstw. W pewnym stopniu obaj byli również zależni od Rosji, obaj abdykowali w obliczu nieuchronnych zmian geopolitycznych, a ich kraje znalazły się pod kontrolą obcych sił. Po śmierci obaj byli krytykowani za nieudolność w obronie niepodległości.
    Zarówno Stanisław August, jak i Gojong, próbowali modernizować swoje kraje. Polski monarcha zapisał się w historii przede wszystkim jako inicjator Konstytucji 3 Maja – pierwszej w Europie i drugiej na świecie. Choć przełomowa, nie wystarczyła, by ocalić państwo. Gojong z kolei próbował unowocześnić Koreę, otwierając ją na zachodnie technologie, administrację, kulturę i nowe idee. W obu przypadkach wewnętrzne podziały oraz wpływy zagranicznych mocarstw sabotowały te wysiłki.
    Stanisław August był uzależniony od Rosji i Katarzyny II, podczas gdy Gojong musiał balansować między Chinami, Rosją i Japonią, próbując zachować niezależność Korei. W obu przypadkach ostatecznie to obce mocarstwa przejęły kontrolę nad ich państwami.
    Stanisław August i Gojong zostali zmuszeni do ustąpienia z tronu. Polski król abdykował w 1795 roku po III rozbiorze i został wywieziony do Petersburga, gdzie do końca życia pozostawał pod nadzorem rosyjskiego dworu. Cesarz Gojong został zmuszony do abdykacji przez Japończyków w 1907 roku, co przyspieszyło aneksję Korei w 1910 roku. Do końca życia mieszkał w Seulu jako symbol utraconej niepodległości. Ciekawostką jest fakt, że kilka lat wcześniej Gojong ukrył się przed Japończykami w rosyjskim poselstwie w Seulu i przez rok rządził krajem z tego miejsca.
    Obaj monarchowie zmarli jako poddani obcych mocarstw. Stanisław August odszedł w 1798 roku w Petersburgu, nie doczekawszy się odrodzenia Polski. Jego śmierć była symbolicznym końcem człowieka, który marzył o nowoczesnym państwie, lecz nie był w stanie go ocalić. Gojong, który pragnął silnej i niezależnej Korei, zmarł w 1919 roku w okupowanym przez Japończyków kraju, w dodatku w zdewastowanym pałacu, który Japończycy zdegradowali do rangi parku.
    Dziś zarówno Stanisław August, jak i Gojong pozostają postaciami kontrowersyjnymi. Są krytykowani za zbytnią uległość wobec obcych sił, lecz jednocześnie docenia się ich reformy i próby unowocześnienia państw. Ich losy pokazują, że sama chęć modernizacji nie wystarczy, gdy państwo jest osłabione wewnętrznymi konfliktami i wpływami zewnętrznymi.

    Król Gojong
    Chiny · Polska · Stany Zjednoczone

    Przechadzka Henryka Sienkiewicza po chińskiej dzielnicy w San Francisco oraz jego nieeleganckie dygresje na temat kobiet

    Chiński handlarz w Chinatown w San Francisco (SF), ok. 1900 r.

    Wprawdzie młody Henryk Sienkiewicz w trakcie swoich amerykańskich wojaży (1876-1878) do Teksasu nigdy nie dotarł, ale za to pisał o chińskich imigrantach w Ameryce, w tym o Chinkach, które, jeśli wierzyć jego słowom, gdyż potrafił czasami bujać na skrzydłach fantazji, swoimi stopami ogrzewały w nocy jego własne zmarznięte stopy. W liście pisanym z Kalifornii do swojego przyjaciela Daniela Zglińskiego pisarz zdobył się na wyjątkową szczerość. Dziś jego słowa uznalibyśmy za nieprzyzwoite i obelżywe, ale warto myślę je przytoczyć: „Tego interesu, który Pan lubisz nad wszelki statek ziemski, wprawdzie czasem brak – ale Chinki zastępują go, jak mogą. Tylko moja skromność, tylko wszelki brak miłości własnej wstrzymuje mnie od pochwalenia się przed Wami, ile razy…”. Dalej możemy przeczytać, że „Chinki się golą, ale nie dość często, skutkiem tego ‚ten interes’ wygląda jak twarda szczotka”.

    Chińska telefonistka w SF Chinatown

    Twierdził również, że do jego „tipi” zaglądała Indianka, jednakże ani Chinki, ani Indianki nie mogły równać się z Murzynkami: „Powiadam Wam: klękajcie narody. Panie! Sprowadź Pan sobie koniecznie chociaż kominiarza, żeby nabrać pojęcia o tych rozkoszach”. Miał za to Sienkiewicz to wyjątkowe szczęście spacerować uliczkami starego Chinatown w San Francisco, zanim nie strawił tej dzielnicy pożar w roku 1906. „Dziwne wrażenie robi tu ta ludność gwarna i ruchliwa, ubrana w jednakowe kostiumy, o cerze żółtej, skośnych oczach i długich, sięgających ziemi warkoczach.”

    SF Chinatown, 1898 r.

    Zauważył, że z wyjątkiem patrolujących ulice policjantów, niewielu spotyka się w Chinatown ludzi białych. Pisał, że w godzinach wieczornych w okolicach chińskiego teatru zbiera się chuliganeria z całego miasta i często dochodzi do bójek pomiędzy nimi a Chińczykami. Chińczycy wg Sienkiewicza nie wchodzili w drogę białym, ale „między sobą […] kłócą się dość często i równie często kłótnie kończą się pchnięciem noża”. Sprawiali również sporo kłopotów stróżom prawa: „Skłonni są także dosyć do kradzieży”. Wszyscy mieszkańcy dzielnicy podobni są do siebie „jak dwie krople wody” i nieskorzy do współpracy z policją. Dostrzegł wszechobecną wśród chińskich imigrantów biedę: „Cała też ludność chińska prowadzi życie lada jakie, niechlujne i niezdrowe.

    Palarnia opium, SF Chinatown, ok. 1900 r.
    Chiński rzeźnik i sklep spożywczy, SF Chinatown, ok. 1885 r.

    Mieszkania chińskie, zawsze przepełnione, są zaraźliwymi jamami, w których grasuje syfilis i ospa. Pojęć o racjonalnej higienie nie mają żadnych; jedzą byle co”, a „skąpstwo chińskie przechodzi wszelkie wyobrażenia.” Sienkiewicz nie ustrzegł się jednak hipokryzji. W liście do Zglińskiego bardzo instrumentalnie potraktował kobiety, jednak czytelnikom swoich popularnych reportaży starał się dowieść, że „moralność Chińczyków kalifornijskich stoi na dosyć niskim stopniu”. Ponieważ aż 90% Chińczyków w Chinatown to mężczyźni „kwitnie między nimi […] rozpusta”. Prosperowały nielegalne domy publiczne oraz poliandria: „Między dziesięcioma Chińczykami zajmującymi mieszkanie znajduje się jedna kobieta, żyją z nią wszyscy razem”. Twierdził, że „żółci” zabierają pracę białym, zarazem jednak zauważył, że „położone na bezpłodnych wydmach i wzgórzach piaszczystych” San Francisco Chińczykom i ich „mrówczej pracy” zawdzięcza fantastyczny rozwój sadów i ogrodów.

    Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

    Henryk Sienkiewicz pozuje do fotografii przed wyjazdem na safari
    Okolice Chinatown, ok. 1900 r. 📷 Arnold Genthe
    Okolice Chinatown, ok. 1900 r. 📷 Arnold Genthe
    SF Chinatown, 1904 r.
    Japonia · Polska

    Chopin łączy światy: cesarz Japonii w klasztorze na Majorce

    Naruhito w Anglii, ok. 1984 r.
    Valldemossa do dziś jest jednym z najważniejszych miejsc pamięci o Chopinie poza Polską – w celach nr 2 i 4 znajduje się muzeum z oryginalnym pianinem Pleyel kompozytora (tym, które dotarło z opóźnieniem w styczniu 1839) i manuskryptami.
    Naruhito w Anglii, ok. 1984 r.
    Naruhito w swoich peregrynacjach dotarł także do Watykanu i został przyjęty na audiencji u Jana Pawła II. Z tego wyjątkowego spotkania zachował się materiał video. (Można obejrzeć na moim profilu na X 👇)
    Hongkong · Polska · Stany Zjednoczone

    Trauma po morderstwie Sharon Tate: dlaczego Polański podejrzewał Bruce’a Lee

    Sharon Tate i  Bruce Lee
    Bruce Lee na planie filmu „Wejście Smoka”
    Policja na miejscu zbrodni przy 10050 Cielo Drive
    Sharon Tate i Bruce Lee na planie filmu The Wrecking Crew w 1968 roku.