Japonia

Skandal w rodzinie Morganów – związek gejszy Yuki Kato z siostrzeńcem J.P. Morgana

Yuki Kato

„Zupełnie już temu chłopakowi odbiło?” W ten sposób słynny amerykański finansista, biznesman i jeden z najbogatszych ludzi na świecie na przełomie XIX i XX w. J.P. Morgan zareagował na wieść o ślubie swojego siostrzeńca George’a Denisona Morgana z popularną japońską gejszą Yuki Kato. Urodzona w roku 1881 w Kioto była córką miejscowego katana-kaji – rzemieślnika wytwarzającego samurajskie miecze. Pod koniec XIX wieku japońscy płatnerze już ledwo wiązali koniec z końcem, niektórzy z nich, aby podreperować finanse sprzedawali swoje córki do jednej z kilku legalnych lub nielegalnych yukaku (dzielnica czerwonych latarni, o najsłynniejszej z nich opowiem za kilka dni na YT) lub hanamachi (dzielnica gejsz). Szczęście w nieszczęściu 10-letnia Yuki wraz ze swoją starszą siostrą trafiła do Gion – słynnej hanamachi w Kioto. Tam zyskała sławę jako wyśmienita „kobieta sztuki”, ale i skandalistka.

George Denison Morgan

George, utracjusz i „bad boy” rodziny Morganów poślubiając Yuki zaszokował krewnych i ówczesne amerykańskie elity. Poznali się w roku 1902 w popularnej ochaya (herbaciarnia) w Gion podczas drugiej wizyty Morgana w Japonii (pierwszą odbył w roku 1900). Syn Sarah Spencer Morgan (zm. 1896), siostry J.P. Morgana, zakochał się w gejszy po uszy, ale dla niej był zaledwie jednym z wielu zauroczonych nią mężczyzn. W tamtym czasie spotykała się zresztą z młodym japońskim studentem prawa. Ten wkrótce porzucił jednak Yuki dla innej kobiety.

Yuki Kato w Kioto, ca. 1900 r.

W końcu po długim okresie usilnych starań Morgan usłyszał upragnione „tak” i z pomocą siostry Yuki wykupił za 40,000 jenów (ok.20 tys. dolarów) jej kontrakt (akt zwany rakuseki) z okiya (dom gejsz). W Japonii temat pojawił się w plotkarskiej prasie i szydzono z niej, że sprzedała się za amerykańskie pieniądze, przez co dziewczyna wpadła w depresję i próbowała targnąć się na swoje życie. Zaopiekował się nią kapłan jej rodzinnej świątyni Doju-in w Kioto i zaproponował, aby na kilka tygodni ukryła się, zanim sprawa nie ucichnie, na terenie kompleksu klasztornego Tofuku-ji szkoły zen rinzai. Tam dziewczyna powoli dochodziła do siebie. Jedną z nielicznych osób, które wspierały ją w tym trudnym okresie był George Morgan, była już teraz gejsza ostatecznie więc zgodziła się spędzić resztę życia u jego boku. Wychodząc za mąż za obcokrajowca Yuki Kato straciła prawo do posługiwania się japońskim paszportem, ale para bez przeszkód dotarła do Nowego Jorku.

Paryż, ca. 1910 r.

„Nie pojmuję, dlaczego George uznał za konieczne sprowadzenie tej dziewczyny do kraju” – powiedziała prasie jego macocha, Sarah Mifflin Morgan. „Ani nie jest ładna; ani atrakcyjna. Nie mówi po angielsku, a ich małżeństwo wydaje się mało romantyczne. Nie jesteśmy zadowoleni”.
Prasa donosiła, że młoda żona George’a Morgana, nazwana przez nich Morgan O-Yuki, nosiła kimona, paliła papierosy, odmawiała nauki języka angielskiego i nawet z francuskim radziła sobie kiepsko. Przedmiotem troski rodziny były również jej silne przekonania i religijne wierzenia.
Nowojorskie elity jej nie zaakceptowały, para wyjechała więc do Europy i zamieszkała w „la Ville Lumiere” – stolicy Francji.

Paryż, ca. 1910 r.

Yukio polubiła Paryż. Zaczęła ubierać się jak Paryżanki i jadła francuskie potrawy, uczyła się języków i gry na pianinie. Nie było im jednak dane długo cieszyć się wspólnym szczęściem. W roku 1915 George zmarł nagle na serce w Barcelonie podczas podróży do Hiszpanii. Yuki była w tym czasie w Paryżu, a plotki głosiły, że jej mąż nie był wzorem małżeńskiej wierności, a w dodatku pozostawił niespłacone długi. Na szczęście w rodzinie Morganów znalazła się dobra dusza, której młoda Japonka od początku przypadła do serca.

Siostra George’a wsparła wdowę finansowo, Yuki nie musiała więc obawiać się o swoją przyszłość. W roku 1938 powróciła jednak do Japonii, ale rząd tego kraju podejrzewał ją o współpracę z amerykańskim wywiadem i przez 24h na dobę towarzyszyli jej agenci tajnej policji. Po wojnie w roku 1951 powstał musical poświęcony życiu Morgan O-Yuki, który wskrzesił jej sławę. Dwa lata później Yuki przeszła na katolicyzm, choć nie porzuciła zupełnie dawnych wierzeń. Zmarła w Kioto w roku 1963, a w roku 1966 Paryż podarował Kioto nową, białą odmianę róży nazwaną na cześć Morgan O-Yuki Yukisan.

Róża odmiany Yukisan
Japonia

Podobieństwa dwóch światów – gejsz i zawodników sumo

Maiko

Mogłoby się wydawać, że nie ma w Japonii dwóch bardziej odmiennych środowisk jak „świat kwiatów i wierzb” (życie gejsz) oraz świat kakukai (zawodnicy sumo). A jednak podobieństw pomiędzy nimi można się doszukać wiele. Każda Japonka, która pragnie zostać gejszą oraz Japończyk, którego pragnieniem jest być yokozuną (najwyższy stopień zawodnika sumo) muszą w młodym wieku opuścić rodziców, oddać się pod opiekę patronów i zamieszkać w ich domach.

Okaasan i maiko

Dom gejsz to okiya i jest prowadzony przez starsze często kobiety zwane okaasan (w tej roli wyłącznie emerytowane gejsze), które opłacają utrzymanie i szkolenie przyszłych „kobiet sztuki”. Kwatera sumotori (zawodnik sumo) to heya, którymi zarządzają oyakata (może nim zostać tylko sumotori w stanie spoczynku). Biorąc pod swoje skrzydła przyszłych zapaśników narodowego sportu Japonii również zobowiązują się pokrywać koszty ich utrzymania i treningów.

Trening w heya (beya)

Życie w domach regulują ściśle hierarchiczne relacje typu senpai-kohai (senior-junior), których pogwałcenie może skutkować natychmiastowym wykluczeniem. Do obowiązków maiko (uczennice na gejsze) i ototodeshi (młody sumita) należy dbanie o dom – sprzątanie, zakupy, gotowanie.

Chankonabe to ulubione i bardzo pożywne danie sumitów, które i ja sam bardzo polubiłem i regularnie przygotowuję w domu

Zaczynają swoje nowe życia od długiej listy obowiązków i krótkiej przywilejów, ale gdy tylko powiększa się ich kolekcja stopni uczniowskich, a następnie mistrzowskich lista ta zaczyna coraz bardziej przechylać się na korzyść przywilejów. Przed wyjściem z domu, nawet podczas mroźnych zimowych dni, zarówno maiko i gejsze, jak i sumotori muszą narzucać na siebie kimono lub yukatę, a na nogi włożyć tradycyjne obuwie. Tradycyjne muszą być również ich fryzury – chonmage sportowców, peruki shimada gejsz oraz wareshinobu młodych maiko. Ich życie towarzyskie jest ściśle regulowane. Można dostrzec również wspólne religijne elementy. Najwyżsi rangą zapaśnicy sumo (yokozuna) zostają uhonorowani shide (święty zygzakowaty papier shinto) zawieszonym na splecionym lewoskrętnie świętym sznurze tsuna. Identyczne, choć oczywiście znacznie mniejsze są zawieszone nad drzwiami domów gejsz okiya.

Tsuna i shide
Nad drzwiami zawieszany jest sznur shimenawa oraz papierowe wstęgi shide
Francja · Japonia

Claude Monet i jego kolekcja drzeworytów japońskich

Dom Moneta w Giverny

Od wielu już lat ta malutka francuska mieścina z zaledwie 500 mieszkańcami jest jednym z ulubionych miejsc odwiedzanych przez japońskich turystów podróżujących po Europie.
W maju 1883 r. francuski impresjonista Claude Monet wraz z liczną rodziną przeniósł się do Giverny, niewielkiej wtedy wioski położonej około 80 kilometrów na zachód od Paryża. Wynajął (kupił go siedem lat później) duży dom z ogrodem, alejami cyprysów i sadami drzew owocowych. Malarz spędził w Giverny kilkadziesiąt lat swojego życia, a w jego domu zamienionym w muzeum znajduje się kolekcja znakomitych japońskich grafik wykonanych przez najwybitniejszych japońskich malarzy.

Kolekcja drzeworytów japońskich w domu Moneta

Legenda głosi, że pewnego dnia 1871 roku podczas swojej pierwszej podróży do Holandii wszedł do sklepu spożywczego w wiosce niedaleko Amsterdamu, a tam jego uwagę zwróciły japońskie odbitki używane jako papier do pakowania. Ryciny tak go urzekły, że kupił je na miejscu, a świat gejsz, samurajów I japońskiego krajobrazu na nich przedstawiony zmienił jego życie (nie zainteresowała go shunga – grafiki erotyczne) Monet nigdy nie odbył podróży do Japonii, ale w swoim domu w Giverny otoczył się japońskimi drzeworytami, a pod koniec życia posiadał ich już aż 231, w tym tak słynnych japońskich artystów jak Hokusai, Utamaro, Hiroshige i Korin Ogata. Dziś te delikatne i światłoczułe ryciny zostały zastąpione kopiami, nie przeszkadza to jednak japońskim turystom zachwycać się urokiem tego pięknego miejsca.
Pomimo sprzeciwu sąsiadów założył również ogród japoński, a w nim pojawił się staw pełen lilii wodnych i japoński mostek podpatrzony na japońskiej grafice.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

Francuski malarz w swoim raju
Japonia

Gen. MacArthur i powojenny sukces Japonii

Generał Douglas Macarthur i cesarz Hirohito

Przyglądając się często nieporadnym zdolnościom przywódczym polskich i zachodnich polityków nasuwa mi się nieco prowokacyjne, ale niekoniecznie bezpodstawne pytanie: czy okres pięcioletnich absolutnych rządów generała Douglasa MacArthura w Japonii w latach 1945-1951 był jednym z największych wyczynów przywódczych w historii ludzkości? W roku 1943 w poufnej notatce skierowanej do brytyjskiego premiera Winstona Churchilla brytyjski oficer łącznikowy przy MacArthurze, ppłk. Gerald Wilkinson, tymi słowami opisał Amerykanina : „„Jest przebiegły, samolubny, pełen pychy, nieprzystępny, nerwowy i niezwykle próżny. Wyróżnia go wyobraźnia, pewność siebie, fizyczna odwaga i urok, zarazem jednak jest pozbawiony poczucia humoru, szacunku dla prawdy i jest nieświadomy tych wad. (…) Z większą wnikliwością moralną byłby wielkim człowiekiem. (…) Jego główną ambicją byłoby zakończenie wojny jako pan-amerykański bohater w randze generalissimusa całego teatru działań na Pacyfiku.”

2 września 1945 r. Pancernik USS „Missouri”.
Gen. MacArthur składa podpis na akcie kapitulacji

Być może ppłk. Wilkinson odmalował Amerykanina niespecjalnie korzystnie i raczej niesprawiedliwie, ale jego słowa okazały się wyjątkowo prorocze. Wpierw w kwietniu 1945 roku prezydent Truman mianował MacArthura dowódcą sił zbrojnych na Pacyfiku, a cztery miesiące później został on głównodowodzącym sojuszniczych wojsk okupacyjnych w Japonii z niemalże absolutną władzą (Supreme Commander) skupioną w jego rękach. Miał m.in.. prawo rozwiązywać parlament, delegalizować partie polityczne, a nawet nadać Japonii konstytucję (i zrobił to po tym, jak wyśmiał i wyrzucił na śmieci projekt dokumentu przygotowanego przez komitet złożony z japońskich prawników). Wg historyka Seymoura Morrisa „amerykańska okupacja Japonii była bez wątpienia najbardziej udaną i prawdopodobnie jedyną udaną okupacją pokonanego narodu, jaką kiedykolwiek podjęto.” Po tym jak Japonia została „całkowicie zniszczona i upokorzona, z powodu swojej brutalności zadanej sąsiadom pozbawiona przyjaciół w świecie, jej perspektywy były ponure.” A jednak odrodziła się jak Feniks z popiołów i zaledwie kilka dekad później stała się gospodarczą potęgą na mapie świata. Po wojnie wielu zachodnich polityków nie wróżyło MacArthurowi sukcesu. Utrzymywali, że i kilkadziesiąt lat może nie wystarczyć, aby wyprowadzić kraj na prostą, a wojowniczego ducha Japończyków przygasić i przystosować do wymogów współczesnego, liberalnego świata, ale MacArthur dokonał tego w zaledwie kilka lat i to bez jednego wystrzału z karabinu.

Gen. Douglas MacArthur
Japonia

Gaetano Faillace, osobisty fotograf gen. MacArthura

Desant na Filipinach

Gaetano Faillace, osobisty fotograf gen. Douglasa MacArthura jest autorem kilku słynnych fotografii. Pierwsza z nich przedstawia desant na Filipinach. MacArthur w towarzystwie Sergio Osmeny, prezydenta Filipin na wygnaniu (pierwszy z lewej) ląduje na plaży w zatoce Leyte 20 października 1944 r., zaledwie kilka godzin po zajęciu plaży przez wojska amerykańskie. Co wygląda na generalską pewność siebie i żelazną determinację unicestwienia wroga jest okazuje się rzucaniem gromów na znajdującego się poza kadrem oficera nadzorującego desantem.

Druga fotografia wykonana na terenie ambasady USA we wrześniu 1945 r. w Tokio przedstawia gen. MacArthura w towarzystwie cesarza Hirohito. MacArthur postanowił pozostawić Hirohito przy życiu, ale cena jaką cesarz musiał za ten akt łaski zapłacić była wysoka. Fotografia Faillace’a posłużyła do nadania boskiemu cesarzowi ludzkich cech. Ponieważ japońska prasa nie bardzo kwapiła się z publikacją fotografii filigranowego Hirohito w towarzystwie przewyższającego go niemalże o głowę generała, Amerykanie byli zmuszeni ich do tego „zachęcić” i w konsekwencji Japończycy po raz pierwszy mogli przekonać się, że ich cesarz, wcielenie boga na ziemi, potomek i następca bogini słońca Amaterasu, na tle postawnego głównodowodzącego wojsk okupacyjnych w Japonii nie wyróżniał się niczym szczególnym.

Gaetano Faillace

Japonia

„Projekt Fantazja”

Kitsune w świątyni Fushimi Inari Taisha

Jedną z najdziwniejszych amerykańskich operacji psychologicznych skierowanych przeciwko Japończykom podczas drugiej wojny światowej był mający w założeniu działać destrukcyjnie na morale żołnierzy wroga „Projekt Fantazja”. Pomysł wyszedł od działającej w latach 1942-1946 agencji wywiadowczej Biuro Służb Strategicznych i nawiązywał do japońskiego przesądu, mówiącego, że natknięcie się po zachodzie słońca na upiornego lisa kitsune przynosi pecha. Plan wydawał się prosty w realizacji: łapać lisy, ich sierść pokrywać świecącą farbą, a następnie wypuszczać zwierzęta w pobliżu japońskich żołnierzy. Dowódca wojsk alianckich na Pacyfiku gen. MacArthur został poinformowany o zamiarach OSS i uznał je za zwariowane.

Biuro Służb Strategicznych

Personel OSS nawiązał jednak kontakt z weterynarzem z nowojorskiego Central Parku, a on w ramach eksperymentu dodatkową porcją jedzenia przekonał jednego ze swoich podopiecznych, szopa pracza, do poświęcenia swojego cennego futerka w imię słusznej sprawy. Farba utrzymała się przez kilka dni na ciele czworonoga, można więc było podejść do kolejnego etapu „Projektu Fantazja”. Latem 1943 roku OSS wypuściło 30 świecących lisów w waszyngtońskim ogrodzie spacerowym Rock Creek Park. Tym razem za króliki doświadczalne posłużyli nieświadomi mieszkańcy stolicy. Eksperyment wypadł pomyślnie. Przerażone oblicza przechodniów zachęciły OSS do przeprowadzenia próby generalnej u wybrzeży zatoki Chesapeake. Wysmarowane farbą fluorescencyjną lisy wrzucono do zimnej oceanicznej wody nieopodal stolicy USA. Zwierzęta dopłynęły do lądu, jednakże większa część farby pozostała w wodzie, a jej resztki lisy wylizały już na plaży. „Projekt Fantazja” spalił na panewce, a gen. MacArthur, jak twierdzą jego biografowie, miał niezły ubaw.

Generał Douglas MacArthur

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Cesarzowa Teimei

W roku 1912 cesarzowa Teimei, żona cesarza Taisho, została honorową przewodniczącą Japońskiego Czerwonego Krzyża i aktywnie uczestniczyła w swoich obowiązkach. Jest być może najbardziej ze wszystkich japońskich cesarzowych lubiana przez Polaków, a to za sprawą szczerego zainteresowania losem polskich dzieci w Japonii. W latach 1920-1922 z Syberii do Kraju Kwitnącej Wiśni trafiło ich blisko 800. W kwietniu 1921 roku cesarzowa odwiedziła sierociniec Fukudenkai (wg innych źródeł był to szpital Czerwonego Krzyża w Tokio, do którego trafiły te z dzieci, które wymagały stałej opieki lekarskiej). Nie wiemy jak ubrana była na tę okazję, często jednak, zgodnie z ówczesną w Japonii modą, pokazywała się publicznie w zachodniej odzieży, z nieco już demode w Europie wiktoriańskim akcentem. Była pierwszą cesarzową Japonii w monogamicznym związku. Zmarły w roku 1912 cesarz Meiji, ojciec cesarza Taisho, doczekał się aż piętnaściorga dzieci, wszystkie ze związków z oficjalnymi konkubinami. Czasy się jednak zmieniły, a forsujący modernizację i westernizację rząd Japonii zaczął promować wśród mieszkańców kraju monogamię.

Tokio r. 1922. Od lewej: Przyszły cesarz Hirohito, jego matka cesarzowa Teimei i książę Walii, Edward

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Shinichi Ishimaru

Shinichi Ishimaru

Ostatnia fotografia Shinichi Ishimaru zrobiona na chwilę przed jego samobójczym atakiem kamikaze. Urodzony w 1922 roku Ishimaru od 1941 roku był profesjonalnym baseballistą, jedynym, który w czasie wojny zginął podczas samobójczej misji. Rozegrał 56 spotkań jako miotacz zespołu Nagoya Club (dziś Chunichi Dragons). W 1943 roku był jednym z wyróżniających się zawodników. Pod koniec tego samego roku został powołany do wojska w służbie Cesarskiej Marynarki Wojennej. W kwietniu 1945 roku został przydzielony do utworzonej rok wcześniej jednostki pilotów samobójców Jinrai Butai i przeszedł szkolenie w Izumi.

Shinichi Ishimaru

Największa liczba kamikaze wzięła udział w walkach o Okinawę w kwietniu 1945 roku. Ishimaru zginął miesiąc później. Wczesnym rankiem 11 maja 1945 roku chorąży Ishimaru przygotowywał się do swojego ostatniego lotu. Po przekazaniu swoim towarzyszom broni rękawicy baseballowej, piłki i opaski z napisem „odwaga”, wszedł na pokład samolotu i odleciał w kierunku Okinawy. Zanim odpalił silnik zdążył jeszcze im powiedzieć, że boi się umierać. Kilka godzin później został zestrzelony przez amerykańskie myśliwce. Przez kilka lat po wojnie numer 26 noszony wcześniej na koszulce przez Ishimaru nie był używany przez żadnego z japońskich zawodników baseballu.

Bratanek Ishimaru z portretem swojego stryja

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia

Obrazy he-gassen i niezwykłe panny do towarzystwa

W każdej kulturze i każdym społeczeństwie można doszukać się różnych dziwactw i specyficznego poczucia humoru. W japońskim okresie Edo (1603-1868) powstały humorystyczne i satyryczne obrazy zwane he-gassen, które przedstawiały ludzi biorących udział w zawodach w puszczaniu bąków. Niektóre portretowały Japończyków strzelających gazami w kierunku mężczyzn, inne w stronę kobiet lub zwierząt, ale pod koniec Edo wykorzystywano je także celem strojenia drwin z cudzoziemców. Przedstawiano ich jedzących bąki, co miało być wyrazem niechęci i nieufności Japończyków do mieszkańców Zachodu w tamtym okresie czasu, choć nie wszyscy współcześni japońscy badacze zgadzają się z tym stanowiskiem. Ale nie tylko obcokrajowcy padali ofiarą satyry ha-gassen.

He-gassen

Szydzono również w ten sposób z reżimu Tokugawów i konkurencyjnych klanów. Na jednym z obrazów wojnę Boshin (wojna domowa trwająca od 1868 do 1869 roku) przedstawiono jako bitwę na bąki.
W dawnej Japonii puszczanie bąków było równie wstydliwą czynnością co dzisiaj, dlatego damy dworu, które na nieszczęście tego samego dnia brały udział w formalnym spotkaniu i zmagały się z problemami gastrycznymi wynajmowały na ten czas kobietę, heoi bikuni, która brała na siebie odpowiedzialność za zanieczyszczenie powietrza. Nierzadko uczestnicy spotkania doskonale orientowali się, kto puszcza wiatry, co jednak nie przeszkadzało im udawać, że dają wiarę słowom lub gestom heoi bikuni.

He-gassen

Patronite: https://patronite.pl/DalekowschodnieRefleksje

YouTube: https://youtube.com/@dalekowschodnierefleksje

Twitter: https://twitter.com/dal_ref

Twitter: https://twitter.com/niewref

Japonia · Korea Południowa

Radio Taiso

🇯🇵

Po raz pierwszy Japończycy zaczęli uprawiać kolektywną gimnastykę w roku 1928. W listopadzie tokijska rozgłośnia radiowa rozpoczęła nadawanie programu zachęcającego mieszkańców miasta do wspólnych ćwiczeń. Początkowo każdego ranka gimnastykowali się wyłącznie uczniowie szkół podstawowych i ponadpodstawowych, Radio Taiso szybko jednak zdobyło popularność również wśród dorosłych mieszkańców kraju. Zaledwie dziesięć lat później już kilka milionów Japończyków uczestniczyło każdego ranka w radiowej gimnastyce.

🇯🇵

Ponieważ w latach 30. i 40. ubiegłego wieku ćwiczenia te celem poprawy tężyzny fizycznej były stosowane również przez żołnierzy japońskich, po klęsce Japonii w 1945 roku władze okupacyjne z generałem Douglasem MacArthurem na czele uznały, że mają zbyt militarystyczny charakter i zakazały nadawania programów. W roku 1951 pod wpływem nacisków opinii publicznej audycję udało się wprowadzić na antenę publicznego nadawcy NHK. Choć dziś, głównie za sprawą skarg składanych przez mieszkańców niezadowolonych z hałasów dobiegających z miejskich parków i skwerów, zbiorowa gimnastyka straciła na popularności, w dalszym ciągu stosowana jest przez niektóre firmy celem budowania i wzmacniania morale grupy.

🇯🇵

Wraz z japońskimi wojskami okupacyjnymi, a po wojnie japońskimi korporacjami, poranna aktywność fizyczna pojawiła się również w innych krajach Azji, m.in. na Tajwanie, w Hongkongu, Indonezji, Wietnamie i Korei. Moja żona jeszcze pod koniec ubiegłego wieku musiała każdego ranka w biurze ćwiczyć w rytm muzyki. Dziś jednak mniejsza liczba koreańskich firm pogania pracowników do gimnastyki.

Dalekowschodnie Refleksje znajdziesz również na Patronite, YouTube oraz X (d. Twitterze)

🇰🇷