Seul, r. 1973. Południowokoreański policjant mierzy długość damskiej spódniczki.
W latach 70. reżim generała Parka dzielnie walczył z dekadencją i moralnym zepsuciem młodych ludzi – krótkimi spódniczkami u kobiet i długimi włosami u mężczyzn. Zarówno męskie fryzury, jak i długość damskich spódniczek były regulowane przez południowokoreański rząd. W tym czasie policjanci oprócz broni nosili przy sobie linijki i często zatrzymywali kobiety, których spódniczki na pierwszy rzut oka wydawały się zbyt krótkie. Mierzona od kolana do rąbka spódnicy długość odkrytego uda nie mogła przekraczać 17 cm.
1967, Piosenkarka Yoon Bok-hee ośmieliła i pobudziła młode pokolenie Koreanek do odrzucenia sztywnych, konfucjańskich norm w ubiorze
Nie ustalono maksymalnej długości włosów u mężczyzn, policja otrzymała jednak prawo zatrzymania i przycinania czupryny każdemu, kto ich zdaniem zbytnio upodobnił się do kobiety. W pierwszym roku działania ustawy policyjni barberzy przycięli włosy ok 12,000 mężczyzn.
Wprowadzając w 1973 r. politykę minispódniczek i krótkich włosów Park Chung-hee inspirował się normami konfucjańskimi, a zwłaszcza etykietą ubioru dla koreańskich kobiet, która była regulowana przez konfucjańskich urzędników aż do końca XIX wieku. Rząd Parka celem wzmocnienia tożsamości narodu koreańskiego postanowił przywrócić dawne konfucjańskie normy.
W sierpniową noc 1969 roku Hollywood przestało być miejscem marzeń. Dom przy 10050 Cielo Drive, pełen śmiechu i gwiazd, stał się sceną jednej z najokrutniejszych zbrodni XX wieku. Członkowie sekty Charlesa Mansona wtargnęli tam, by zamordować Sharon Tate – ciężarną żonę Romana Polańskiego – oraz jej przyjaciół: Wojciecha Frykowskiego, Jaya Sebringa, Abigail Folger i Stevena Parenta. W chaosie krwi i terroru na podłodze leżała para rogowych okularów – drobny przedmiot, który miał wkrótce skierować podejrzenia reżysera na… jego własnego przyjaciela, Bruce’a Lee.
Sharon Tate i Bruce Lee
W nocy z 8 na 9 sierpnia 1969 roku Los Angeles wstrząsnęła jedna z najbrutalniejszych zbrodni w historii Hollywood. Członkowie sekty Charlesa Mansona – Tex Watson, Susan Atkins, Patricia Krenwinkel i Linda Kasabian – wtargnęli do domu przy 10050 Cielo Drive, wynajmowanego przez Romana Polańskiego i jego ciężarną żonę, aktorkę Sharon Tate. Polański był wówczas w Londynie na planie filmu. Napastnicy zamordowali pięć osób: Sharon Tate (będącą w ósmym miesiącu ciąży), jej przyjaciela Wojciecha Frykowskiego, fryzjera gwiazd Jaya Sebringa, Abigail Folger (dziedziczkę fortuny kawowej) oraz młodego Stevena Parenta, który przypadkowo odwiedzał opiekuna posesji.
Bruce Lee na planie filmu „Wejście Smoka”
Na miejscu zbrodni policja znalazła parę rogowych okularów z korekcją wzroku. Śledczy uznali je za ważny dowód – prawdopodobnie należący do jednego z morderców. W tamtym czasie nikt jeszcze nie łączył morderstw z Mansonem; sprawa pozostawała tajemnicą przez kilka miesięcy.
W tym tragicznym okresie Polański, pogrążony w żałobie, sam próbował prowadzić śledztwo. Podejrzewał, że zbrodnia mogła być dziełem kogoś z bliskiego kręgu. Jego uwagę przykuł Bruce Lee – legendarny mistrz sztuk walki, który był przyjacielem pary.
Przyjaźń Polańskiego z Lee zaczęła się pod koniec lat 60., gdy Sharon Tate, przygotowując się do roli w filmie „The Wrecking Crew” (1968, Bruce Lee był doradcą i choreografem akcji; swoją pierwszą, niewielką rolę dostał w tym filmie Chuck Norris), zaprosiła na kolację instruktora sztuk walki wyznaczonego jej przez wytwórnię Columbia Pictures. To właśnie Bruce Lee trenował Tate w walce, a później zaprzyjaźnił się z Polańskim, dając mu prywatne lekcje kung-fu (za które pobierał bajońskie stawki, nawet 1000 dolarów za godzinę).
Policja na miejscu zbrodni przy 10050 Cielo Drive
Bruce Lee od dziecka miał wadę wzroku i nosił charakterystyczne rogowe okulary. Kilka miesięcy po morderstwach, podczas jednej z lekcji, Lee poskarżył się Polańskiemu, że zgubił swoją parę. Reżyser natychmiast skojarzył to z okularami znalezionymi na miejscu zbrodni obok ciała Sharon. W jego głowie powstał niepokojący obraz: Lee był jedną z nielicznych osób, które fizycznie mogłyby same obezwładnić i zabić kilka osób naraz. Potrafił posługiwać się bronią palną, nożami i gołymi rękami.
Polański, nie dając nic po sobie poznać, zaproponował, że kupi mu nową parę w prezencie. Jak wspominał później w autobiografii „Roman by Polanski” (1984), przepis na szkła Lee okazał się zupełnie inny niż ten z okularów z miejsca zbrodni. Podejrzenia rozwiały się, a Lee nigdy nie dowiedział się o nich – zmarł w 1973 roku, cztery lata po Sharon Tate.
Ta absurdalna historia pokazuje, jak trauma i brak tropów mogą prowadzić do desperackich wniosków nawet u inteligentnych ludzi. Ostatecznie śledczy aresztowali Mansona i jego „rodzinę” pod koniec 1969 roku. Okulary należały prawdopodobnie do jednego z morderców (być może pozostawione celowo, by zmylić policję), którzy zostali zidentyfikowani dzięki innym dowodom, w tym odciskom palców znalezionym na drzwiach wejściowych.
Sharon Tate i Bruce Lee na planie filmu The Wrecking Crew w 1968 roku.
Źródła: • Polański, Roman (1984, 2019). Roman by Polański. Wyd. Świat Książki • Polly, Mathew (2018). Bruce Lee. Życie. Wyd. Znak Literanova • Norris, Chuck (2004). Against All Odds. My Story
Ten piękny zielony baldachim to nasz przyosiedlowy las, od którego swoją nazwę przyjęło osiedle. W całym Seulu wzgórz i pagórków pokrytych gęstą zielenią jest co niemiara i skrywają one często wiele tajemnic i ciekawostek.
Kilka charakterystycznych elementów tych lasów to prowizoryczne płoty z gałęzi, amatorsko wykonane, ale dobrze funkcjonujące sprzęt treningowy i meble, nieśmiertelne hula hop, czasami również lustra. Koreańczycy tradycyjnie siadali w domach na podłodze, zwyczaj powoli zanikający, ale na zewnątrz wciąż można natknąć się na platformy w formie stołu, które służyły im od wieków do tego celu i dziś już zwykle starszych ludzi na nich zgromadzonych. Sprzęt sportowy nie jest być może pierwszej wody, ale choć na to nie wygląda, wykonany jest solidnie.
Kamienna wieżyczka doltab z zaledwie kilku kamieni parę lat temu rozrosła się do sporej wielkości kopczyka. Niektórzy Koreańczycy odmówią krótką modlitwę podczas umieszczania kamienia na piramidce, inni liczą, że przyniesie im to szczęście.
Dzień dobry. 📷 dnia. Ceremonia ślubna w Bazylice Dwudziestu Sześciu Świętych Męczenników Japońskich w Nagasaki. Uznawany za najstarszy chrześcijański budynek w Japonii, kościół Oura powstał w r. 1864 z inicjatywy Towarzystwa Misji Zagranicznych w Paryżu. Kościół katolicki w Japonii liczy około 500 tys. wiernych (0,4% mieszkańców kraju), z czego aż blisko 70 tys. w archidiecezji Nagasaki.
Jeszcze tylko mała poprawka i ojciec będzie mógł poprowadzić córkę do ołtarza. (📷 Yasuhiro Kosasa)
George Abe, popularny japoński pisarz, do 1986 r. gangster, członek yakuzy, japońskiej grupy przestępczej, uczestnik nielegalnych walk bokserskich. W szeregi yakuzy wstąpił w szkole średniej, w wieku 18 lat po raz pierwszy postrzelony z broni palnej. Podczas wojny wietnamskiej przemycał z Sajgonu metaamfetaminę. Odbył łącznie karę 8 lat pozbawienia wolności. W wieku 49 lat odniósł w Japonii spory sukces literacki.
Trudno utrzymać konewkę w jednej ręce, zwłaszcza, gdy druga ściska zebrane właśnie płody rolny (📷 JW)
Każdego dnia staram się zatrzymać na chwilę, aby przyjrzeć się ludziom, lub skrzatom, jak to miało miejsce dzisiaj, podczas najróżniejszych aktywności. W ten sposób mogę wciąż czegoś nowego dowiedzieć się o gospodarzach tego niewielkiego, ale dynamicznego kraju.
Ten krasnal już wie, że pełną wody konewkę należy trzymać dwoma rękoma. (📷 JW)
Przedszkolne ogródki to doskonały pomysł. Dzieci z ogromną chęcią uczestniczą w pracach ogrodowych, brudzą sobie ręce i odzież, co zwłaszcza – o czym niedawno pisałem – przy rosnącej biofobii młodzieży i dorosłych nie jest bez znaczenia. Jedną z pozytywnych cech Koreańczyków jest ich wyjątkowo życzliwe podejście wobec obcych rozmawiających z ich dziećmi. Takich interakcji jak dzisiejsza mogę zliczyć już setki i nigdy nie spotkałem się choćby ze zmarszczonymi brwiami na twarzach opiekunów.
Skrzaty przy pracy (📷 JW)
Skrzaty przy pracy. Tradycyjnie, o czym można przeczytać w książkach sprzed wieku, Koreańczycy okazują wiele cierpliwości wobec nawet obcych dzieci biegających i hałasujących wokół nich. Trochę tej stoickiej postawy udało mi się od nich pozyskać.
(📷 JW)
Doświadczone opiekunki tych dzieci w okresie letnim zapewne codziennie obserwują je nieporadnie, ale sumiennie wykonujące prace w ogródku, liczne zabawne zdarzenia tylko u mnie wywoływały więc śmiech. Dzieci zupełnie przypadkowo polewały się nawzajem wodą, ale tylko czasami z tego powodu wpadały w rozpacz.
(📷 JW)
Ten bąk, na fotografii poniżej, wręczył mi chwilę wcześniej czerwonego pomidora, czym wprawił w zachwyt nawet panie przedszkolanki. Po chwili jednak delikatnie wyciągnął go z mojej ręki, po czym polizał i dał do polizania psu, a ten skwapliwie skorzystał z okazji. Wyglądało to na jakiś tajemniczy rytuał, którego znaczenia jeszcze nie pojąłem.
Pisałem kilka słów o zamku Gifu w styczniu tego roku, ale wpadłem dziś na te fantastyczne fotografie historycznej siedziby słynnego daimyo Ody Nobunagi (1534-1582), jednego z trzech zjednoczycieli Japonii i grzechem byłoby ich tutaj nie wrzucić. Zamek był świadkiem kilku wydarzeń historycznych. W roku 1569 gościł w nim na zaproszenie Nobunagi portugalski misjonarz Luis Frois, a zaledwie rok po śmierci daimyo na placu przed zamkiem seppuku popełnił jego 24-letni syn Nobutaka. Zamek Gifu, symbol i duma miasta Gifu został zbudowany na szczycie wznoszącej się 330 m n.p.m. góry Kinka. Ponieważ dotychczas roztropnie wokół Kinka-zan nie powstały wieżowce, przy ładnej pogodzie zamek można dostrzec nawet z odległości 20 km, a nocą zrobić tak urocze fotografie na tle księżyca.
Vincent van Gogh nigdy nie miał okazji wybrać się do Japonii, nie przeszkodziło mu to jednak stworzyć swój własny, wyidealizowany obraz tego kraju. 20 lutego 1888 r., po dwóch latach spędzonych w Paryżu Vincent przybył do miasta Arles w Prowansji. Był zmęczony zgiełkiem i szumem panującymi w stolicy. Zapragnął słońca, prostoty i żywych kolorów południa Francji, które, miał nadzieję, ożywiłyby zarówno jego samego, jak i jego obrazy. „Tutaj moja egzystencja będzie przypominać coraz bardziej egzystencję malarza japońskiego, który żyje jak skromny mieszczanin, ale wśród natury”, pisał do swojego młodszego brata Theo.
Theo lub Vincent van Gogh, 1887
Do Arles z Paryża Vincent wybrał się pociągiem, a podczas podróży, jak napisał później do malarza i przyjaciela Paula Gauguina, wyglądał przez okno, „by zobaczyć, czy było już tak, jak w Japonii”. Pomimo upływu czasu Van Gogh nadal kojarzył Prowansję z Japonią. „Zawsze powtarzam sobie, że jestem tutaj w Japonii” – napisał znów do swojej ulubionej siostry Wil we wrześniu 1888 roku. Niedługo później doniósł bratu Theo, że „Pogoda tutaj wciąż jest ładna, a gdyby tak już pozostało, miejsce to byłoby lepsze niż raj dla malarzy, to byłaby Japonia”.
Vincent van Gogh, Kurtyzana, 1887
Zafascynowany pracami japońskich malarzy i drzeworytników właśnie w krajobrazie Prowansji, „Japonii Południa”, dostrzegł tak liczne podobieństwa do pejzaży namalowanych na znanych mu japońskich obrazach. „Pejzaże w śniegu, z białymi szczytami na tle nieba równie świetlistego jak śnieg, były jak zimowe pejzaże malowane przez Japończyków” dodał w jednym z kolejnych listów do brata.
Vincent van Gogh, Kwitnący migdałowiec, 1890
W drugiej połowie XIX wieku Japonia, nie bez pomocy amerykańskich dział, otworzyła się na handel międzynarodowy i do Europy zaczęły napływać liczne towary z tego kraju. Moda na Japonię ogarnęła również Francję, a w sklepach, obok chińskich, zaczęły pojawiać się coraz częściej japońskie artefakty. Jednym z pierwszych francuskich malarzy urzeczonych japońskimi grafikami ukiyo-e był Claude Monet.
Claude Monet z nieznanym mężczyzną w swoim ogrodzie w Giverny, r. 1920
Van Gogh zachwycił się japońskimi mistrzami jeszcze przed wyjazdem do Prowansji, a w Paryżu zakupił kilkaset japońskich grafik znalezionych na strychu u jednego z handlarzy dziełami sztuki. Część z nich zabrał ze sobą do Arles, inne na jego prośbę dosyłał mu brat Theo, a ich wpływ na holenderskiego malarza zaczął być coraz bardziej widoczny. W słynnym „Autoportrecie z zabandażowanym uchem” , wykonanym już po dokonaniu samookaleczenia i półtora roku przed śmiercią umieścił jeden ze swoich ulubionych japońskich obrazów przedstawiający gejsze na tle krajobrazu.
Vincent van Gogh, Autoportret z zabandażowanym uchem, 1889
Dziewczyna widoczna na zdjęciu podeszła do mnie kilka minut wcześniej i spytała, czy nie poświęciłbym minutki na narysowanie obrazka dla dzieci z biednych krajów. Organizacja charytatywna dla której pracuje, powiedziała, wysyła je dzieciom z całego świata. Spytałem bez ogródek, czy kolejnym krokiem będzie prośba o datek na dzieci. Wlepiła we mnie szeroko otwarte oczy i minęły dobre 3 sekundy zanim zapytała ze zdziwieniem skąd to wiem. Jej szczere zaskoczenie, rozpromieniony wyraz twarzy, oraz niedefensywna postawa wskazywały na niewinność i naiwność. To zatrudniająca studentki organizacja poinstruowała je jak mają postępować. Dziewczyny nieświadomie stosują technikę manipulacyjną „stopa w drzwiach”, gdzie po pierwszej, łatwej do spełnienia prośbie, przechodzi się do tej zasadniczej, finansowej, której wtedy łatwiej już ulec. Mężczyzna, kolejna „ofiara” dziewczyny poczuł się zagrożony naruszeniem przez nią jego strefy intymnej i podświadomie zablokował dostęp do siebie lewą ręką – chroniąc w ten sposób organy wewnętrzne, oraz tworząc barykadę z trzymanych w drugiej ręce pakunków. Bardzo trudno jest przekonać kogoś przyjmującego postawę defensywną, więc i on odszedł bez pozostawienia datku.
Emerytowany cesarz Akihito (jōkō) w przyszłym roku obchodzić będzie swoje 90 urodziny, zaledwie rok później ten sam wiek osiągnie cesarzowa Michiko (jōkōgō). Choć osób długowiecznych w Japonii jest bez liku, nielicznym parom udaje się razem dożyć tak sędziwego wieku. Uważa się, że zbalansowana, organiczna dieta ma wpływ na zdrowie i długowieczność cesarskiej pary, choć agencja odpowiedzialna za żywienie głowy państwa nabiera wody w usta, gdy pada pytanie o rodzaj posiłków przez nich spożywanych.
Wiemy, że posiłki jadają skromne i raczej pozbawione przypraw. Wśród potraw pojawiających się na cesarskim stole znaleźć można m.in. popularną również w Korei mieszankę ryżu z jęczmieniem, makrelę z grilla, zupę miso, imbir i kasztany. Co ciekawe japońskie prawo zabrania cesarzowi spożywania jednego tylko dania – ryby fugu (rozdymka). Koreańczyków zawsze dziwi chleb z kimchi, w którym zwłaszcza w przeszłości miałem upodobanie. Okazuje się, że podobne kulinarne wariacje stosuje Akihito, którego jednym z ulubionych przysmaków jest tsukudani (potrawa z wodorostów przez Japończyków spożywana z ryżem) na posmarowanym masłem chlebie tostowym.
Tsukudani z ryżem
Składniki do przygotowywanych przez szefa kuchni posiłków pochodzą w większości z cesarskiej farmy w Takanezawa. W gospodarstwie uprawia się warzywa i owoce z minimalną ilością nawozów sztucznych i pestycydów. Stamtąd na cesarski stół trafia również mięso i mleko. Mleko, z których przygotowywane są m.in. jogurty dla rodziny cesarskiej jest mieszanką pochodzącą od popularnych w Polsce krów rasy holsztyńsko-fryzyjskiej oraz brytyjskiej rasy Jersey wypasanych na pastwisku pokrytym trawą wolną od pestycydów. Ponoć cesarskie krowy relaksują się biorąc prysznic dwa razy dziennie. Celem zachowania składników odżywczych i smaku mleko sterylizuje się w niskich temperaturach. Cesarz Akihito i cesarzowa Michiko nie unikają alkoholu. Lubią pić whisky, japońskie sake oraz inne napoje alkoholowe.