W epoce Meiji i Taishō, gdy Japonia gwałtownie modernizowała się, w wielu domach wciąż żywe były echa dawnego świata samurajów. Tradycjne normy i zasady nie zniknęły wraz z upadkiem szogunatu – przetrwały w nawykach, fobiach i codziennych rytuałach. Jednym z najciekawszych świadectw tego przenikania się starego z nowym jest rodzinna anegdota Akiry Kurosawy.

Japończycy od wieków kultywują zasadę enryo – subtelnego unikania wszystkiego, co mogłoby zranić uczucia innych lub naruszyć harmonię grupy. Ta dbałość o estetykę i emocje przenika codzienne życie: od sposobu mówienia po układanie potraw na stole. W tradycji samurajskiej ta wrażliwość sięgała ekstremum – nawet w obliczu rozkazu seppuku (rytualnego samobójstwa przez rozcięcie brzucha) starano się łagodzić cierpienie skazanego, unikając bodźców, które mogłyby pogłębić jego lęk.
Ojciec Akiry Kurosawy, Isamu, pochodził z dawnego rodu samurajskiego z prefektury Akita. Jako dziecko był wychowywany w duchu bushidō – kodeksu honoru wojowników – i uczony zasad towarzyszących rytuałom seppuku. Matka reżysera, Shima, wywodziła się natomiast z rodziny kupieckiej z Osaki – klasy, która w epoce Edo była często postrzegana przez samurajów jako „niższa”, skupiona na zysku raczej niż honorze. Ten kontrast klasowy mógł potęgować napięcia w domu Kurosawów.
Za każdym razem, gdy podczas posiłku matka podawała całą rybę ułożoną „niewłaściwie” – z głową skierowaną w prawo zamiast w lewo – ojciec wpadał w gniew. Wykrzykiwał: „Baka! (Głupia!) Próbujesz mnie zmusić do popełnienia samobójstwa?”. W tradycyjnej japońskiej etykiecie rybę grillowaną lub gotowaną serwuje się bowiem z głową po lewej stronie (z perspektywy jedzącego), brzuchem skierowanym ku gościom, a grzbietem na zewnątrz – ułatwia to dostęp do mięsa i symbolizuje szacunek. Odwrotne ułożenie (głowa w prawo, grzbiet ku jedzącemu) kojarzyło się dawnym samurajom z ostatnim posiłkiem przed seppuku: podawano wtedy rybę w ten sposób, by nie przypominać o rozcięciu brzucha i nie potęgować bólu psychicznego.

Pomimo gwałtownych reakcji ojca, matka powtarzała ten sam „błąd” raz po raz. Kurosawa w swoich wspomnieniach (opisywanych w autobiografii „Something Like an Autobiography”) zastanawiał się nad tym z humorem i czułością. Nie pamiętał dokładnie, jak ryba lądowała na stole, ale podejrzewał, że już sama głowa skierowana w „złą” stronę wystarczyła, by wywołać burzę u ojca – surowego strażnika dawnych tradycji.
Ta rodzinna anegdota pięknie ilustruje, jak dawne zwyczaje samurajskie przenikały do życia codziennego nawet w XX wieku. Ojciec Kurosawy, choć nowoczesny w wielu kwestiach (promował sport i kino zachodnie), pozostał wierny dziedzictwu bushidō. Matka zaś – cicha, cierpliwa i wyrozumiała – symbolizowała inną Japonię: tę kupiecką, praktyczną i łagodzącą konflikty. W ich relacji widać napięcie między dawnym honorem a nową rzeczywistością, które Akira Kurosawa tak mistrzowsko przenosił na ekran – w filmach pełnych kontrastów między tradycją a zmianą, honorem a ludzką słabością.

Źródła i inspiracje:
- Akira Kurosawa, Something Like an Autobiography, 1981