W sierpniu 1945 roku Japonia stała na krawędzi zbiorowego samobójstwa. Propaganda wojskowa przygotowywała cały naród – sto milionów ludzi – do „honorowej śmierci” w obronie wysp przed amerykańską inwazją. A potem, w ciągu kilku minut radiowego przemówienia cesarza, wszystko się zmieniło. Ludzie, którzy rano szykowali się do walki na śmierć i życie, po południu już cieszyli się nadchodzącym pokojem. Tę wstrząsającą zmianę nastrojów opisał w swojej autobiografii Akira Kurosawa – i postawił pytanie, które do dziś nie traci mocy.

Blaise Pascal zauważył przed wiekami, że człowiek jest istotą nędzną i wielką zarazem. Ta sama dwoistość natury ludzkiej wydaje się przyświecać Robertowi Louisowi Stevensonowi w jego XIX-wiecznej powieści Doktor Jekyll i pan Hyde. Podobne obserwacje czynili inni twórcy.
Słynny japoński reżyser Akira Kurosawa, który zmarł 6 września 1998 roku, w swojej autobiografii Something Like an Autobiography pisał, że zarówno niezwykła zdolność adaptacji, jak i swoisty „kretynizm” są głęboko zakorzenione w japońskiej psychice.

Przed zrzuceniem bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki w sierpniu 1945 r. Japonia przygotowywała się do desperackiej obrony przed spodziewaną inwazją amerykańską. Od czerwca 1945 roku wojskowi przywódcy prowadzili intensywną kampanię propagandową pod hasłem „ichioku gyokusai” – „honorowej śmierci stu milionów”. Każdy Japończyk – mężczyźni, kobiety, dzieci – miał być gotów oddać życie za cesarza.

Nowa amerykańska broń i wywołany nią szok pokrzyżowały jednak te plany. W samo południe 15 sierpnia 1945 r. cesarz Hirohito wygłosił radiowe orędzie do narodu – pierwsze w historii, w którym Japończycy usłyszeli głos swojego władcy. Wezwał w nim poddanych do zaprzestania walki:
„Zgodnie z nakazami czasu i losu postanowiliśmy utorować drogę wielkiemu pokojowi dla wszystkich przyszłych pokoleń, znosząc to, co nie do zniesienia, i cierpiąc to, co nie do cierpienia.”

Tego dnia wielu Japończyków ubrało się odświętnie i zebrało przy radioodbiornikach lub głośnikach, by wysłuchać proklamacji. Kurosawa wspominał, jak wraz ze współpracownikami słuchał jej w studiu filmowym w Kinuta:
W drodze z Soshigaya do studia ulica handlowa wyglądała na w pełni przygotowaną do ‚honorowej śmierci stu milionów’. Atmosfera była napięta, pełna paniki. Niektórzy właściciele sklepów wyjęli rodowe miecze z pochew i siedzieli, wpatrując się w nagie ostrza. Kiedy jednak wracałem tą samą drogą do domu po wysłuchaniu cesarskiego orędzia, wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Ludzie krzątali się z wesołymi twarzami, jakby przygotowywali się do festiwalu. Nie wiem, czy to dowód japońskiej zdolności adaptacji, czy japońskiego kretynizmu. Przyznaję, że oba te elementy istnieją w japońskiej osobowości – i w mojej własnej. Gdyby cesarz zamiast wezwania do kapitulacji ogłosił mobilizację do ‚honorowej śmierci stu milionów’, ludzie na tej ulicy w Soshigaya prawdopodobnie posłuchaliby go i zginęli. Ja najpewniej postąpiłbym tak samo. Dla Japończyków asertywność zawsze była niemoralna, a bezwzględne poświęcenie – rozsądną drogą życia. Przyzwyczailiśmy się do tego nauczania i nigdy nie przyszło nam do głowy, by je kwestionować.

Ten fragment autobiografii Kurosawy pozostaje jednym z najbardziej przejmujących świadectw psychologicznego wstrząsu, jaki przeżyła Japonia w 1945 roku – i szerszej refleksji nad posłuszeństwem, konformizmem oraz kruchą granicą między heroizmem a zbiorową iluzją.

Źródła i inspiracje:
- Akira Kurosawa, Something Like an Autobiography, 1981